Wołodymyr Zełenski skrytykował Europę na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Mówił, że Europejczycy tracą czas w obliczu rosyjskiej agresji, a brak zdecydowanych działań grozi im utratą realnego wpływu na własne bezpieczeństwo. Wymienił między innymi brak postępów w sprawie pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności karnej za agresję, nadmierne poleganie na Stanach Zjednoczonych oraz brak własnych, zjednoczonych zdolności obronnych.
- Prezydent Zełenski walczy o sprawy Ukrainy. Natomiast uważam, że nie jest to sprawiedliwa ocena, też biorąc pod uwagę ostatnią decyzję Parlamentu Europejskiego, dotyczącą kolejnej pomocy dla Ukrainy. Myślę, że to jest taka retoryka, która ma skłonić do jeszcze większej pomocy. Rzeczywiście sytuacja jest w tym momencie naprawdę trudna. To jest najtrudniejsza zima tej wojny - oceniła w "Kropce nad i" posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.
Parlament Europejski poparł w środowym głosowaniu udzielenie przez Unię Europejską Ukrainie pożyczki o wartości 90 miliardów euro (około 378 miliardów złotych). Procedurę zatwierdzono 499 głosami za, przy 135 przeciw i 24 wstrzymujących się.
Bocheński: coś jest nie tak w komunikacji
- Kolejny raz mu (Zełenskiemu - red.) się zdarza od wybuchu wojny zaatakować tych, którzy mu pomagają, i to pomagają mu w ogóle utrzymać się na nogach - skomentował z kolei eurodeputowany PiS Tobiasz Bocheński. - Ci, którzy w tym momencie pomagają sprzętowo, to Amerykanie, ale sprzęt jest kupowany za pieniądze europejskie, więc atak Zełenskiego na Europejczyków jest absurdalny - zaznaczył.
Zdaniem polityka PiS Zełenski nie powinien pouczać Europy, ale pozostawać z nią w dialogu. - Więc coś jest nie tak w tej komunikacji w takim razie - dodał.
- Nadal (Zełenski - red.) jest bohaterem, bo jest prezydentem państwa, które walczy z agresorem potężniejszym od siebie. I tym, który zagraża także takim państwom jak Polska czy państwa bałtyckie. Także to się nie zmienia. Nie wszyscy mają dobre dni. Nie wszyscy mają najlepsze przemówienia - powiedziała Anna Maria Żukowska.
W ocenie Bocheńskiego politycy nad Wisłą muszą kierować się polską racją stanu, którą jest to, aby Rosja była odepchnięta jak najdalej od naszych granic. Z kolei w interesie Rosji - jak skonkludował - jest przeciąganie wojny z Ukrainą.
- Na naszych oczach w bardzo brutalny sposób zmienia się ład międzynarodowy. Ja po prostu opisuję rzeczywistość geopolityczną. (...) Już nikt nie mówi o normach. Jest siła. I to naga siła. I będą się tą siłą posługiwali zarówno Chińczycy, jak i Amerykanie, jak i wszyscy, którzy nią dysponują. Problem polega na tym, że Europa nie ma siły - ocenił Bocheński.
"Nie działa prawo, tylko działa siła"
W rozmowie został też poruszony temat wejścia policjantów do budynku, w którym swoje biura mają rzecznicy dyscyplinarni sądów powszechnych, a także Krajowa Rada Sądownictwa. Czynności dotyczyły rzeczników.
- Wchodzenie siłowe do instytucji konstytucyjnych czy do telewizji, czy w inne miejsca, nie jest standardem demokratycznym - przekonywał Bocheński. - To jest najlepszy przykład tego, że nie działa prawo, tylko działa siła i używanie siły - dodał.
Na uwagę Moniki Olejnik, że policjanci nie dokonywali czynności w związku z działalnością KRS, eurodeputowany PiS odpowiedział: - Oczywiście, możemy rozszerzyć to, że sędzia robiący zakupy nie jest sędzią w tym momencie, tylko osobą prywatną, i w ogóle możemy w ten sposób rozumować.
W ocenie Żukowskiej zaistniała sytuacja nie była pogwałceniem standardów. - To wejście, dokonane przez prokuratora w asyście policji, było dokonane tylko i wyłącznie do pomieszczeń, które są zajmowane przez byłych rzeczników dyscyplinarnych, po to, żeby odzyskać dostęp do dokumentów, które byli rzecznicy nie chcą wydać - zaznaczyła posłanka Lewicy.
Autorka/Autor: fil/akw
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: GIAN EHRENZELLER/PAP/EPA