Ginekolożka Gizela Jagielska potwierdziła swoją rezygnację ze stanowiska zastępczyni dyrektora ds. medycznych w szpitalu w Oleśnicy. Nie będzie już pełnić funkcji kierowniczej, ale nadal pracuje jako lekarka.
- Nie jest prawdą, że odchodzę całkowicie ze szpitala w Oleśnicy. Rezygnuję tylko z pewnych funkcji pełnionych w tym szpitalu - podkreśla Jagielska.
Jej decyzja na piśmie wpłynęła już do zarządu szpitala, co potwierdził na posiedzeniu poniedziałkowej sesji Rady Powiatu Oleśnickiego główny księgowy placówki Paweł Nakonieczny. - Złożyła prośbę do pani dyrektor o zmianę funkcji i zakresu wykonywanych przez siebie obowiązków, co zostanie przez panią dyrektor rozpatrzone i w stosownym terminie pani wicedyrektor przekazane - powiedział podczas posiedzenia.
- Moja decyzja nie ma nic wspólnego z ich akcjami. Nie robią już na mnie żadnego wrażenia - powiedziała Jagielska "Gazecie Wyborczej".
W ten sposób lekarka odniosła się do wpisu Kai Godek, aktywistki antyaborcyjnej, opublikowanego na platformie X.
- Gizela Jagielska złożyła rezygnację ze szpitala w Oleśnicy. Kobieta, która zabiła małego Felka zastrzykiem dosercowym z chlorku potasu. Kobieta, która przyjmowała do Oleśnicy do aborcji dzieci, którym inni lekarze, w innych miejscach w całej Polsce chcieli udzielić pomocy - powiedziała Godek.
Działaczka pro-life, informując o rezygnacji Gizeli Jagielskiej, nie wspomniała, że dotyczy jedynie funkcji wicedyrektorki, a nie całkowitego odejścia z pracy.
Jagielska zaznaczyła, że jej decyzja nie miała związku ze śledztwem wszczętym przez Prokuraturę Okręgową we Wrocławiu w sprawie wykonanego zabiegu przerwania ciąży.
Braun wtargnął do szpitala i uniemożliwiał pracę ginekolożki
W połowie kwietnia ówczesny kandydat na prezydenta RP Grzegorz Braun (Konfederacja Korony Polskiej) próbował dokonać "zatrzymania obywatelskiego" w szpitalu w Oleśnicy pracującej tam ginekolożki Gizeli Jagielskiej. Lekarka, relacjonując, co wydarzyło się w oleśnickim szpitalu, powiedziała, że Grzegorz Braun "wtargnął do działu administracyjnego, zagrodził mi drogę z jakimiś nieznanymi mi ludźmi i zamknął w pomieszczeniu administracyjnym, nie pozwalając mi wykonywać obowiązków lekarza przez ponad godzinę".
W związku z dotyczącymi tego zdarzenia doniesieniami medialnymi i z informacjami przekazanymi przez policję Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła postępowanie. Obecnie zajmują się nim śledczy z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Dotyczy pozbawienia wolności lekarki. Prowadzone jest też postępowanie mające wyjaśnić, czy w trakcie zdarzenia nie doszło do naruszenia nietykalności cielesnej lekarki i do jej znieważenia.
Autorka/Autor: SK/gp
Źródło: PAP/tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24