Chcą zwolnić policjanta "dla dobra służby". Z powodu zwolnień lekarskich

Policjant z Oławy uratował pięć żyć, jednak może być zwolniony
Policja chce zachęcić policjantów na emeryturze do powrotu do pracy
Źródło wideo: Artur Molęda/Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: KPP w Oławie
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Policjant z komendy powiatowej w Oławie może stracić pracę. Trwa w jego sprawie postępowanie administracyjne. Powodem jest ponad 350 dni absencji w ostatnich pięciu latach. On sam twierdzi, że przerwy w pracy wynikały głównie z urazów, jakich doznawał w czasie służby. Wspierają go policyjni związkowcy.

W sprawie sierżanta z Komendy Powiatowej Policji w Oławie trwa postępowanie administracyjnego wszczęte "dla dobra służby", a jego powodem są długotrwałe zwolnienia lekarskie.

Sierżant Konrad Kuś mówi, że decyzja o wszczęciu postępowania była dla niego zaskoczeniem. - 19 maja dostałem list z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu o wszczęciu postępowanie administracyjnego w kierunku wydalenia mnie dla dobra służby. Nikt ze mną wcześniej nie rozmawiał - wyjaśnia.

Kuś służy w policji od 2021 roku. Z oławską komendą jest związany od niespełna dwóch lat, wcześniej pracował w komisariacie w Siechnicach. Pełnił służbę w ogniwie patrolowo‑interwencyjnym.

- We wniosku jest napisane, że od 15 września 2021 roku do 6 maja 2026 roku przebywałem 359 dni na L4, w związku z tym utrudniam pracę Komendy Powiatowej Policji w Oławie - informuje.

Interweniował, ratował, trafił do szpitala

Podkreśla, że większość jego nieobecności wynikała z urazów i problemów zdrowotnych związanych ze służbą. Wskazuje m.in. na wypadki podczas interwencji, kolizję radiowozu czy operacyjne leczenie kontuzji. Ostatnio trafił do szpitala z powodu odmy płucnej, której doznał podczas interwencji.

- Miałem dwa wypadki jeszcze w czasie pracy w Siechnicach. Podczas pościgu przewróciłem się o wyrwę w ziemi i uderzyłem głową, ale mimo to zatrzymałem podejrzanego. Dopiero po tym pojechałem na SOR. Drugi wypadek to była kolizja radiowozu, wtedy doznaliśmy wraz z kolegą uszczerbku na zdrowiu. Miałem naderwanie mięśnia odcinka szyjnego ponadto uwypuklenia krążka międzykręgowego na kręgosłupie. Przechodziłem rekonwalescencję, cały czas się leczyłem - opowiada.

Policjant z Oławy może zostać zwolniony z powodu zwolnień lekarskich
Policjant z Oławy może zostać zwolniony z powodu zwolnień lekarskich
Źródło zdjęcia: KPP w Oławie

Policjant przeszedł też operację po złamaniu obojczyka podczas przygotowań do kursu policyjnego. - Mam wstawioną blachę i sześć śrub. Przez trzy miesiące byłem na zwolnieniu - mówi. Według niego, nie przeszkadza to jednak w pełnieniu służby.

- Rok później, w 2025 roku wziąłem 14 dni opieki na żonę we względu na to, że urodziła syna i miała komplikacje poporodowe. Musiałem zostać i opiekować się nią w domu - dodaje sierż. Konrad Kuś.

Ostatnie zdarzenie miało miejsce w kwietniu 2026 roku. - Podczas interwencji na przystanku doznałem odmy płucnej. Mimo bólu dokończyłem służbę i następnego dnia wróciłem do pracy. Kolega zauważył, że coś jest nie tak, trudno mi wtedy było złapać oddech i miałem bardzo mocny ból w klatce piersiowej. Pojechałem z nim na SOR, zrobili mi prześwietlenie. Okazało się, że lewe płuco nie działa, mam odmę. Zostałem na oddziale i leczyłem się przez miesiąc. Rekonwalescencję przechodziłem do 8 maja. Przeszedłem komisję lekarską, dopuścili mnie do pełnienia służby - tłumaczy.

"Uratowałem pięć żyć"

Policjant był wcześniej wielokrotnie nagradzany i chwalony za swoje działania. - Uratowałem pięć żyć. Jestem policjantem, który wkłada dużo energii i część swojego życia w zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców - zapewnia sierż. Konrad Kuś.

Jedna z takich interwencji była 5 czerwca o godzinie 1.20 i dotyczyła 23-latka na moście. - Przez 1,5 godziny rozmawiałem z tym chłopakiem. Wzbudziłem w nim zaufanie i przekonałem go, żeby podał mi rękę. Ściągnęliśmy go w bezpieczne miejsce i przekazaliśmy ratownikom - opowiada.

Uratowali mężczyznę w kryzysie
Uratowali mężczyznę w kryzysie
Źródło zdjęcia: KPP w Oławie

Kuś uratował też m.in. trzyletnią dziewczynkę, która zakrztusiła się jedzeniem. - Dziewczynka się zadławiła i traciła przytomność. Musiałem działać natychmiast, żeby utrzymać ją przy życiu. Przekazaliśmy ją załodze Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na szczęście, trzylatka żyje i ma się dobrze - wspomina.

Teraz może zostać zwolniony. - Nie było na mnie żadnych skarg od przełożonych - podkreśla Kuś.

359 dni poza służbą

Jak przekazała asp. sztab. Wioletta Polerowicz, oficer prasowa policji w Oławie, trwa postępowanie administracyjne prowadzone przez Komendę Wojewódzką Policji we Wrocławiu. I dodała, że z tego względu nie będzie udzielać żadnych informacji w tej sprawie.

"Wobec funkcjonariusza z Oławy, po otrzymaniu pełnej informacji od komendanta powiatowego policji w Oławie na temat przebiegu jego niespełna pięcioletniej służby, w maju 2026 roku komendant wojewódzki policji we Wrocławiu podjął decyzję o wszczęciu postępowania administracyjnego w kierunku jego zwolnienia ze służby. Podstawą była nieobecność funkcjonariusza w służbie przez 359 dni, w okresie od 2022 do 2026 roku i sprawa ta jest nadal w trakcie procedowania" - informuje o sprawie sierżanta Kusia sekcja prasowa KWP we Wrocławiu.

Dodano, że ze wstępnych analiz wynika, iż około 30 procent absencji mogło mieć związek z wykonywaniem obowiązków służbowych. Ostateczna decyzja ma jednak uwzględniać całokształt przebiegu służby oraz postawę policjanta.

Związkowcy są przeciwko zwolnieniu

Do sprawy odniósł się przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów Województwa Dolnośląskiego Roman Buczkowski.

- Jesteśmy stroną postępowania administracyjnego. Wiemy dokładnie, że te zwolnienia lekarskie były związane z pełnieniem obowiązków służbowych. Ostatnia interwencja w ogóle była szokująca, bo temu policjantowi po bardzo mocnym wysiłku zapadło się płuco i trafił na SOR. Lekarz powiedział, że gdyby tam nie trafił, to by zmarł. Po takim zdarzeniu nagle okazuje się, że wszczęta jest procedura, żeby go zwolnić administracyjnie - mówi Buczkowski i dodaje, że policjant otrzymuje wsparcie prawne.

- Ogólnie jesteśmy przeciwko występowaniu o zwolnienia dla dobra służby. Wyraziliśmy też negatywną opinię do zwolnienia naszego policjanta w takim trybie. Taka opinia jest teraz w rękach komendanta wojewódzkiego - dodaje związkowiec.

Chciał zmienić stanowisko

Sierżant Kuś wskazuje, że próbował zmienić stanowisko na mniej obciążające fizycznie. - We własnym zakresie chodziłem wcześniej na rozmowy do Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Rozważano dla mnie stanowisko w pionie kryminalnym, poza służbą w mundurze - wszystko układało się dla mnie pozytywnie. Złożyłem raport do komendanta wojewódzkiego z prośbą o przeniesienie, jednak nie wyraził na to zgody. Składałem taki raport kilkukrotnie. Ostatnią, negatywną odpowiedź otrzymałem na początku maja - informuje sierż. Konrad Kuś.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: