W Polsce przestała maleć liczba urodzeń. Wciąż maleje jednak baza potencjalnych rodziców

shutterstock_2710545547 (1)
W Polsce przestała maleć liczba urodzeń. Problemem wciąż struktura wieku
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jagna ma trzy dni. Urodziła się w szczecińskim szpitalu Zdroje. Jej mama Patrycja mówi, że widzi, że ten rok jest inny. - W szkole rodzenia czy na różnych grupach społecznościowych jest dużo mam - zauważa. Wstępne dane to potwierdzają - w Polsce przestała maleć liczba urodzeń. Materiał magazynu "Polska i Świat".

- Jeżeli byśmy porównali poprzedni rok, to gdzieś oscylujemy w tym samym zakresie, czyli w granicach 1400 do 1500 porodów i zauważalne jest utrzymywanie się mniej więcej stabilnej miesięcznej ilości porodów - mówi doktor nauk medycznych Andrzej Niedzielski, ordynator Oddziału Położnictwa i Ginekologii szczecińskiego szpitala "Zdroje".

Potwierdza to szpital miejski w Poznaniu. - Mamy trzy panie na salach porodowych. Mogę wspomnieć, że ta doba była dość owocna, bo ośmioro dzieciaczków urodziło się właśnie dzisiaj w naszej placówce - mówi Natalia Jestratjew, położna oddziałowa.

Liczba urodzeń w Polsce przestała maleć

Pojawiają się głosy o baby boom w roczniku i widać to w danych. Liczba urodzeń w Polsce przestała maleć. Wstępne dane GUS-u pokazują stabilizację, jakiej nie obserwowano od ośmiu lat. 

- Po roku 2017 byliśmy świadkami bardzo szybkiego, dynamicznego spadku liczby urodzeń. Częściowo się tego spodziewaliśmy, dlatego że liczba urodzeń odzwierciedla ze znacznym opóźnieniem liczbę urodzeń z przeszłości - tłumaczy profesor Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego. Jak dodaje, spadek był "oczekiwany, ale tempo zaskoczyło nas".

W ciągu niespełna dekady roczna liczba urodzeń zmniejszyła się z około 400 tysięcy do około 240 tysięcy. W zeszłym roku tak zwany współczynnik dzietności znalazł się na najniższym poziomie w historii - wyniósł zaledwie 1,07. Jeśli obecna tendencja utrzyma się, może wynieść około 1,1, a to oznacza nieznaczny, ale cenny wzrost. - Pamiętajmy, że to jest na razie stabilizacja. Nie wiemy, czy nastąpi odbicie, czy to jest rzeczywiście chwilowa stabilizacja i dalej będzie spadek liczby urodzeń - zauważa doktor habilitowany Marcin Kalinowski, ekonomista.

Problemem wciąż struktura wieku

Jak mówią eksperci, to zasługa kilku czynników - inflacja spadła, sytuacja po pandemii i wybuchu wojny na Ukrainie jest już bardziej przewidywalna. Kolejnym, choć dyskusyjnym elementem są świadczenia. Od uruchomienia programu 500+, później 800+, na program przeznaczono ponad 400 miliardów złotych. W latach 2016-2026 powstało około 3000 żłobków. Wzrosła płaca minimalna, a bezrobocie wyraźnie spadło. 

Pomogło też wprowadzenie finansowania procedury in vitro przez państwo. - My mówimy w tej chwili o stabilizacji. To są naprawdę niewielkie zmiany w skali rocznej, w związku z czym być może nawet in vitro w pełni wyjaśnia całkowitą zmianę - zauważa profesor Szukalski.

Niestety, nie przekroczymy struktury wieku. - Cały czas spada nam potencjalna baza rodziców, czyli te roczniki, które wchodzą w wiek tworzenia związków, posiadania pierwszych dzieci, są coraz mniej liczne - mówi demograf Mateusz Łakomy, autor książki "Demografia jest przyszłością". Obecna stabilizacja daje nadzieję, ale świętowanie należy na razie zostawić tylko rodzicom właśnie urodzonych dzieci. 

Źródło: TVN24
Czytaj także: