- Biskupi, jak co roku przed 1 września, próbują wywołać awanturę - tak ministra edukacji Barbara Nowacka odpowiada na oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. Tuż przed pierwszym dzwonkiem biskupi apelują o "przywrócenie właściwego miejsca lekcjom religii".
Oświadczenie episkopatu przed nowym rokiem szkolnym
"Nakaz umieszczania lekcji religii przed lub po innych zajęciach szkolnych, redukcja wymiaru nauczania do jednej godziny tygodniowo, możliwość łączenia klas oraz usunięcia oceny z religii ze średniej ocen prowadzą do ich marginalizacji w polskiej szkole" - twierdzi Episkopat.
Jedna lekcja religii zamiast dwóch została wprowadzona już w minionym roku szkolnym. - To było złamanie nie tylko przepisów ustawowych, ale także konkordatu - mówi Zbigniew Kuźmiuk z PiS. Krytycznych głosów nie brakuje też w samej koalicji rządzącej. - Głęboko podzielam te obawy zgłaszane przez episkopat - przyznaje Marek Sawicki z PSL.
- Jeżeli tak im zależy, to niech zadbają, żeby młodzi ludzie chcieli chodzić na te lekcje religii. Młodzi ludzie uciekają od lekcji religii - zauważa Nowacka. I to w ocenie kierownictwa resortu wcale nie przez ograniczanie liczby tych lekcji. Z ostatnich badań wynika, że w Polsce w cotygodniowych niedzielnych mszach uczestniczy około 30 procent katolików. - Większość z tego spadku przypadła na czasy Prawa i Sprawiedliwości, gdzie Kościół po prostu bardzo silnie zaangażował się politycznie - ocenia wiceszefowa resortu edukacji Katarzyna Lubnauer.
Biskupi o edukacji zdrowotnej: obawy dotyczą wizji małżeństwa i rodziny
Episkopat kolejny raz uderza też w edukację zdrowotną. W zeszłym roku, kiedy przedmiot był jeszcze nieobowiązkowy, biskupi apelowali, żeby rodzice nie posyłali dzieci na zajęcia. - Widać, że episkopat próbuje wyciągnąć wnioski z tego, że wcześniejsze bardzo takie gwałtowne napaści na ten nowy przedmiot, odsądzające go od czci i wiary, są nieskuteczne - mówi ojciec Paweł Gużyński.
W tym roku biskupi zaznaczają, że nie mają zastrzeżeń do profilaktyki zdrowotnej, ale "nasze obawy dotyczą jednak wizji człowieka, małżeństwa i rodziny, jaka wyłania się z założeń programowych oraz publikowanych podręczników" - czytamy.
Jak tłumaczy ministerstwo, przedmiot edukacji zdrowotnej to przede wszystkim nauka o zdrowiu. - Nie ma tańszego sposobu na to, żeby zadbać o zdrowie człowieka niż profilaktyka - mówi Lubnauer.
Posłowie PiS skierowali wniosek do Trybunału Konstytucyjnego
Od tego roku edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym dla wszystkich. Nieobowiązkowy będzie za to moduł dotyczący wiedzy o zdrowiu seksualnym. A według biskupów, "seksualność powinna być przedstawiana w perspektywie relacji małżeńskich i rodzinnych". Polskich duchownych niepokoi brak jednoznacznego stanowiska, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości skierowali do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności rozporządzenia, które dotyczy edukacji zdrowotnej i dodatkowego modułu. - Nie ma tam wyraźnej ochrony małżeństwa, rodziny, a seksualność jest pokazywana zupełnie w oderwaniu od tego ważnego elementu - twierdzi były minister edukacji w rządzie PiS Dariusz Piontkowski. Ministra edukacji zapowiada, że nawet jeśli Trybunał Konstytucyjny podejmie jakieś decyzje w tej sprawie, ze względu na obecny status Trybunału, Ministerstwo Edukacji ich nie uzna.