"Szkoda, ładnie rósł". Co o Nowaku mówili nagrani politycy

TVN24

"Gazeta Wyborcza" opublikowała cały list Falenty do prezydentaFakty TVN
wideo 2/35

- Za dużo było tego lansiarstwa, to jednak kłuje w oczy. Kiedyś dzwoni do mnie: "Co robisz?". Ja kończę spotkania, dziesiąta wieczorem. "To wpadaj do nas, w Charlotcie". Co to, kur**, jest Charlotte'a? On się prowadzał po takich klubach - mówił w lutym prezes Orlenu Jacek Krawiec. Współczucie, ale także krytyka posła PO, była "tematem rozluźniającym" atmosferę podczas niejednej rozmowy bohaterów taśm tygodnika "Wprost".

Temat problemów z prokuraturą Sławomira Nowaka unosi się nad niemal każdą rozmową bohaterów afery podsłuchowej ujawnionej przez "Wprost".

Najbarwniej mówią o nich były rzecznik rządu Paweł Graś i prezes Orlenu Jacek Krawiec, nagrani w restauracji "Sowa & Przyjaciele" w lutym tego roku. Miesiąc wcześniej Nowak usłyszał prokuratorskie zarzuty składania niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych.

Obaj uczestnicy spotkania dziwią się, że były minister transportu nie uzupełnił oświadczenia o zegarek po tym, gdy wiele miesięcy przed wybuchem afery, pytał go o to "Super Express". Krytykują też Nowaka za mętne tłumaczenia w tej sprawie.

"Dobrze mu grzało ministerstwo"

- A już to jego, kur**, wypisywanie na tych twitterach czy fejsbukach? Nie wiem, bo nie używam żadnego, gdzieś tam wypisywał, a to, kur**, kupił, a to mu rodzina kupiła, a to pożyczył. Tysiąc wersji, kur**, i to niepytany. Zamknąłby ryja po tym, co "Wprost" napisało - mówi Krawiec.

Graś dopowiada, że "chodziło o kilka zegarków, a przez te tłumaczenia ludziom się już kompletnie popier******". - (...) czemu on tego po prostu wtedy nie wpisał? Jak by to wpisał, już by było, kur**, po sprawie. Może się bał? Może liczył, że przyschnie? Że zapomną? - zastanawia się były rzecznik rządu. - Tak, to go położyło. To był koronny dowód. Są maile, redaktor naczelny ("Super Expressu) zeznał, że z nim rozmawiał, że go prosił, żeby nie zamieszczał i oni powiedzieli: "OK", Że poczekają, aż wpisze, i poczekali, kurde - puentuje.

Graś dzieli się też opinią, że kiedy sprawy zabrnęły już bardzo daleko, Nowak powinien był stać przy swoim i "znaleźć jakiś powód, dla którego nie wpisuje" feralnego zegarka. Konstatacja jest nostalgiczna, bo Graś - mimo wszystko żałuje - że PO "straciła ważnego zawodnika na jakiś czas przynajmniej". Nie wie wtedy, że kłopoty Nowaka dopiero się zaczynają i za kilka miesięcy nie będzie go już w partii.

Krawiec już podczas tej lutowej rozmowy zauważa jednak, że opcja o "stracie Nowaka na jakiś czas" to wersja "optymistyczna". - Młody jest, to jest jakiś plus. (...) Szkoda. Ładnie rósł. (...) Tak, z drugiej strony dobrze mu grzało to ministerstwo. Przegryzł się dobrze. Zaczął funkcjonować nadspodziewanie - komentuje Graś.

"Za dużo lansiarstwa"

Prezes Orlenu ma jednak swoją hipotezę dlaczego byłemu ministrowi powinęła się noga. I nie są to powody, które dotyczą jego nierozwagi przy składaniu oświadczeń majątkowych, czy błędów politycznych.

- Za dużo było tego lansiarstwa, to jednak kłuje w oczy. (...) Jak szczerze rozmawiamy, to, wiesz, to towarzystwo, z którym on się prowadzał po mieście... kur**. Kiedyś dzwoni do mnie: "Co robisz?" Ja kończę spotkania, dziesiąta wieczorem. "To wpadaj do nas, w Charlotcie". Co to, kur**, jest Charlotte'a? Pytam kogoś potem i się okazuje, że to taki klub hipsterski dla 17-, 18-latków na placu Zbawiciela. Pytam go: "A z kim ty tam jesteś?". "A z Wawrzynem (Piotrem Wawrzynowiczem, byłym działaczem PO, nazwanym swojego czasu "złotym dzieckiem Platformy" - red.), Siwym i trenerem z siłowni". Ja pier****, co to za, kur**, towarzystwo? I on się prowadzał, wiesz, po takich klubach - diagnozował jeszcze na początku tego roku Krawiec.

W wywiadzie dla poniedziałkowego "Newsweeka" sam Nowak też przyznaje, że być może miał w sobie za dużo pychy. "Umówmy się, że nigdy nie byłem pupilkiem tabloidów. Robiono ze mnie lansera, celebrytę, pisano, w czym biegam, za ile mam płaszcz... Pytanie o zegarki potraktowałem tak samo - jako złośliwe - mówi były minister, który dzisiaj zastrzega, że do polityki już nie wróci.

I dodaje: "może za bardzo uwierzyłem, że jestem już naprawdę silny, że nic złego się stać nie może".

O depresji Nowaka z kelnerem

Z fragmentów rozmów opublikowanych przez "Wprost" wynika, że prezes Orlenu miał w zwyczaju rozmawiać o sytuacji Nowaka - często z przypadkowymi osobami, jeśli za taką można uznać kelnera restauracji "Sowa & Przyjaciele", który chwali się, że z byłym ministrem utrzymuje ekskluzywnie bliskie relacje.

Podczas oczekiwania na spóźniającego się ministra skarbu - w styczniu tego roku, a więc wtedy, gdy Nowakowi stawiano zarzuty - panowie wymieniali się uwagami na temat losów byłego ministra.

Kelner: (...) Napisałem wczoraj do niego, że jak będzie w Warszawie, to żeby dawał znać i tak dalej, a on, że nie chce nikogo (...) zajmować czasu swoją osobą. Ja mówię: weź, bo brzmisz jak w depresji, nie?

- On ma, no ma depresję - odpowiada Krawiec.

Panowie ciągną temat dalej. - Od czasu do czasu piszę do niego teraz. Mówię, że może zrobi karierę jako stylista, prawda? - śmieje się kelner.

- Jak Jacyków. (...) Szkoda chłopa no. Przeczołgali go równo - kwituje prezes naftowej spółki.

Wawrzynowicz: prawie się kur** udało

Nad byłym już politykiem PO i - ogólnie - sytuacją ubolewał też w innej rozmowie opublikowanej przez "Wprost" wspomniany wcześniej Piotr Wawrzynowicz. Jego nazwisko pojawiało się w ostatnich latach i miesiącach nie tylko w kontekście niewpisanego do oświadczenia majątkowego przez Nowaka zegarka, ale także wokół wygranego przez spółkę CAM Media przetargu MSZ na obsługę imprez w czasie polskiej prezydencji w UE i afery hazardowej.

Wawrzynowicz - w rozmowie z wiceministrem środowiska Mirosławem Gawłowskim - mówi, że w tej ostatniej to on "chu** zrobił".

- Nigdy w życiu nie widziałem na oczy Sobiesiaka, kur**. Byłem, kur**, twarzą afery hazardowej w tym kraju obok Rosoła (Marcina) i Drzewieckiego (Mirosława, b. ministra sportu), bo ich znałem. Nawet, kur**, nie widziałem, że coś takiego procedują, tak? Sławek (Nowak) mnie poprosił, żebym poszedł mu do sklepu kupić zegarek, bo nie chce mieć zdjęć z drogiego sklepu, gdzie kupuje zegarek. Prawie się kur** udało - puentuje Wawrzynowicz.

Sikorski i Rostowski o szpadzie dyplomatycznej dla byłego ministra finansów "Wprost"
wideo 2/22

Autor: ŁOs//gak/zp / Źródło: "Wprost", "Newsweek"