Rzecznik praw dziecka: trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie. "To haniebne"

TVN24

Aktualizacja:
Mikołaj Pawlak został wybrany Rzecznikiem Praw Dziecka pod koniec 2018 roku (materiał magazynu "Polska i Świat" z 12.12.2018)tvn24
wideo 2/5

"Klaps nie zostawia wielkiego śladu. (...) Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie" - stwierdza w opublikowanej w środę w "Dzienniku Gazecie Prawnej" rozmowie rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak, mówiąc o karach cielesnych dla dzieci. Jednocześnie przekonuje, że "absolutnie nie wolno bić dzieci". Politycy opozycji oceniają, że Pawlak nie ma "kwalifikacji moralnej" do pełnienia swej funkcji i domagają się jego dymisji.

Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak w środowym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" mówił między innymi o karach cielesnych dla dzieci. Rozmawiając o działaniach na szkodę dzieci, wymienił "zaniedbania, pobicia, znęcanie się". Na uwagę dziennikarki, że "może to był tylko klaps", Pawlak odpowiada, że "klaps nie zostawia wielkiego śladu".

"Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie" - przekonuje. Na pytanie, czy da się to rozróżnić, stwierdza, że "wiele osób nawet podniesienie głosu może uznać za przemoc".

"Z estymą wspominam to, że dostałem od ojca w tyłek"

Jednocześnie rzecznik tłumaczy, że "absolutnie nie wolno bić dzieci". "I to jest bezwzględne. Koniec pieśni" - dodaje.

Mikołaj Pawlak zapytany czy uderzył kiedyś swoich synów lub dał im klapsa, mówi, że "chłopaki czasem dają w kość, ale nie uderzył ich nigdy".

"Jednak sam z estymą wspominam to, że dostałem od ojca w tyłek" - przyznaje. Tłumaczył, że stało się to po tym, jak polał bratu denaturatem nogę, a potem ją podpalił. "Ojciec w porę zareagował. Tak, że przez dobrą chwilę nie mogłem siadać" - mówi Pawlak w wywiadzie dla dziennika.

"DGP": Może to był tylko klaps. Pan jest za klapsem? Mikołaj Pawlak: Klaps nie zostawia wielkiego śladu. "DGP": Skąd pan wie? A jaki ślad zostawia? Mikołaj Pawlak: Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie. "DGP": A da się rozróżnić? Mikołaj Pawlak: Wiele osób nawet podniesienie głosu może uznać za przemoc. "DGP": Pytam pana o klaps, a nie podniesienie głosu. Mikołaj Pawlak: Absolutnie nie wolno bić dzieci. I to jest bezwzględne. Koniec pieśni. Dziennik Gazeta Prawna

Klub PO-KO oczekuje dymisji rzecznika

Do wypowiedzi rzecznika odnieśli się na konferencji prasowej w Sejmie posłowie Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej. - Rzecznik praw dziecka mówi w tym wywiadzie o sobie, że może być nazwany "katorzecznikiem" (tak był zatytułowany wywiad w "Dzienniku Gazecie Prawnej" - red.). Można powiedzieć, że jest bardziej rzecznikiem katów niż rzecznikiem praw dziecka – ocenił rzecznik PO Jan Grabiec.

- Pochwała dla przemocy fizycznej wobec dzieci czy usprawiedliwianie tej przemocy, różnicowanie, że można bić tak, żeby nie było śladu i wtedy to jest tylko klaps – jak opisuje to w wywiadzie rzecznik praw dziecka – jest czymś haniebnym i świadczy o braku kwalifikacji moralnych do pełnienia jakiegokolwiek urzędu publicznego, a w szczególności rzecznika praw dziecka – dodał poseł PO-KO.

Zdaniem Grabca Mikołaj Pawlak "nie ma kwalifikacji moralnych ani być może również psychologicznych do pełnienia tego urzędu". - Rzecznik powinien walczyć o prawa dzieci, a przede wszystkim w swoich wypowiedziach dbać o to, żeby nie przesuwać granicy dozwolonej rzekomo przemocy wobec dzieci. Na żadną przemoc nie możemy się zgodzić. To przesuwanie granicy zaczyna się od klapsa, a kończy się na takim biciu, przy którym nie ma śladów, a które może pozbawić życia dziecka – podkreślił Grabiec.

"Najlepszym wyjściem byłoby złożenie dymisji"

Dodał, że oczekuje od Prawa i Sprawiedliwość "wzięcia odpowiedzialności za aktywność rzecznika praw dziecka". - Najlepszym wyjściem po tym wywiadzie ze strony rzecznika praw dziecka byłoby złożenie dymisji – uznał.

- Zachęcam pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, żeby przeczytał ten wywiad i wyobraził sobie dzieci, wobec których stosuje się metody wychowawcze pochwalane przez rzecznika. Jeśli prezes Kaczyński ma w sobie odrobinę empatii, to wezwie rzecznika praw dziecka do złożenia dymisji – powiedział poseł PO-KO.

Posłanka Joanna Augustynowska dodała, że opinie rzecznika wyrażone w wywiadzie "całkowicie dyskredytują jego osobę". - Ja jako matka jestem przerażona, że ktoś taki pełni funkcję publiczną, że ktoś taki ma prawo wypowiadać się w imieniu dzieci. Jestem przerażona i oczekuję natychmiastowego działania – podkreśliła posłanka PO-KO.

Rzecznik Praw Dziecka od końca 2018 roku

Mikołaj Pawlak objął urząd w grudniu 2018 roku. Był piątym kandydatem zgłoszonym na to stanowisko po tym, jak kadencja jego poprzednika Marka Michalaka dobiegła końca w sierpniu 2018 roku.

Pawlak ukończył prawo i prawo kanoniczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 2005-2016 r. pełnił funkcję adwokata przy sądach kościelnych w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Od 2006 r. jest członkiem Izby Adwokackiej w Łodzi. Od listopada 2011 r. prowadził indywidualną praktykę adwokacką.

Od czerwca 2016 r. zajmował stanowisko dyrektora Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich w Ministerstwie Sprawiedliwości. W imieniu ministra sprawował nadzór nad sądami rodzinnymi, zakładami poprawczymi i schroniskami dla nieletnich. Uczestniczył m.in. w przygotowaniu projektu reformy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

W Polsce od 2010 r. obowiązuje zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Zakaz ten wprowadzono w znowelizowanej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Na jej mocy dodano do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego artykuł stanowiący, że osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych.

Autor: mjz/adso,rzw / Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, PAP