Katastrofa na S7 w Borkowie. Kluczowa opinia wciąż nie wpłynęła

Karambol na S7
Sprawca karambolu na S7 przeprasza i prosi o wybaczenie. "Sam przed sobą nie jestem w stanie tego wytłumaczyć"
Źródło wideo: Renata Kijowska/Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: KW PSP Gdańsk
Prokuratura wciąż czeka na kluczową opinię biegłych, która ma pomóc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy na S7 w Borkowie, która wydarzyła się w 2024 roku. Dokument dotyczący rekonstrukcji wypadku nie wpłynął do końca czerwca, choć taki był wyznaczony termin.

Wciąż nie wpłynęła opinia biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, na którą czeka prokuratura w śledztwie dotyczącym katastrofy na trasie S7 w Borkowie koło Gdańska. Termin przekazania dokumentu mijał z końcem czerwca - poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński. Postępowanie w tej sprawie pozostaje zawieszone od grudnia.

Przypomnijmy, że do tragedii doszło w nocy 18 października 2024 roku na drodze ekspresowej S7 w Borkowie na Pomorzu. W zdarzeniu uczestniczyło 21 pojazdów - 18 samochodów osobowych i trzy ciężarówki. Podróżowało nimi łącznie 56 osób. Zginęło pięć osób, w tym czworo dzieci, a dziesięć zostało rannych. Kilka miesięcy później mimo rehabilitacji zmarł także ojciec dwojga dzieci.

Do karambolu na S7 doszło w październiku 2024 roku
Do karambolu na S7 doszło w październiku 2024 roku
Źródło zdjęcia: KW PSP Gdańsk

Śledztwo prowadzi Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Dotyczy ono sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. W toku postępowania wykonano m.in. oględziny miejsca zdarzenia i pojazdów biorących udział w katastrofie. Kierowcy zostali przebadani pod kątem obecności alkoholu w organizmie. Śledczy uzyskali także opinie dotyczące stanu technicznego pojazdów, wyniki badań telefonów komórkowych oraz przeanalizowali nagrania z pojazdów.

Prokuratura otrzymała również dokumentację medyczną rannych, wyniki sekcji zwłok ofiar oraz przesłuchała około stu świadków - w tym poszkodowanych, policjantów, strażaków i ratowników.

Kierującemu grozi 15 lat więzienia

Zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym usłyszał kierowca ciężarowego DAF-a, 38-letni Mateusz M. Według śledczych miał on doprowadzić do zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

Wobec podejrzanego zastosowano dozór policji oraz poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Źródło: PAP
Czytaj także: