Wciąż nie wpłynęła opinia biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, na którą czeka prokuratura w śledztwie dotyczącym katastrofy na trasie S7 w Borkowie koło Gdańska. Termin przekazania dokumentu mijał z końcem czerwca - poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński. Postępowanie w tej sprawie pozostaje zawieszone od grudnia.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło w nocy 18 października 2024 roku na drodze ekspresowej S7 w Borkowie na Pomorzu. W zdarzeniu uczestniczyło 21 pojazdów - 18 samochodów osobowych i trzy ciężarówki. Podróżowało nimi łącznie 56 osób. Zginęło pięć osób, w tym czworo dzieci, a dziesięć zostało rannych. Kilka miesięcy później mimo rehabilitacji zmarł także ojciec dwojga dzieci.
Śledztwo prowadzi Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Dotyczy ono sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. W toku postępowania wykonano m.in. oględziny miejsca zdarzenia i pojazdów biorących udział w katastrofie. Kierowcy zostali przebadani pod kątem obecności alkoholu w organizmie. Śledczy uzyskali także opinie dotyczące stanu technicznego pojazdów, wyniki badań telefonów komórkowych oraz przeanalizowali nagrania z pojazdów.
Prokuratura otrzymała również dokumentację medyczną rannych, wyniki sekcji zwłok ofiar oraz przesłuchała około stu świadków - w tym poszkodowanych, policjantów, strażaków i ratowników.
Kierującemu grozi 15 lat więzienia
Zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym usłyszał kierowca ciężarowego DAF-a, 38-letni Mateusz M. Według śledczych miał on doprowadzić do zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.
Wobec podejrzanego zastosowano dozór policji oraz poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności.