Bośnia i Hercegowina

Bośnia i Hercegowina

Tom Stoddart ma problem. Przyjechał do Sarajewa, by dokumentować jego oblężenie, ale jest rok 1994, wojna w Bośni trwa już od trzech lat i zachodnim mediom, i ich odbiorcom trochę to wszystko spowszedniało. Na Bałkanach dokonuje się ludobójstwo, jednak sprzedać taki temat wtedy już trudno. Zwłaszcza że Tom nie jeździ na pierwszą linię frontu. Interesuje go codzienne życie pod ostrzałem. Jest początek wiosny, dzień wyjątkowo ciepły. Tom stoi na jednej z ulic Dobrinji na zachodzie miasta, nie ma właściwie czego fotografować, gdy nagle pojawia się ona. Kobieta w kwiecistej sukience i czarnych szpilkach. Nadlatuje pocisk moździerzowy. Tom słyszy świst, rusza do okopu, ale zostawia za sobą rękę i na ślepo robi serię zdjęć Bośniaczce, która w chwili wybuchu tylko na moment przystaje, po czym rusza dalej. Wciąż z podniesioną głową. To Meliha Vareszanović.

Na wschodzie Bośni i Hercegowiny rozpoczął się w środę trzydniowy marsz upamiętniający 25. rocznicę masakry w Srebrenicy. W tym roku z powodu pandemii COVID-19 zaledwie kilkudziesięciu ocalałych maszeruje wzdłuż drogi, którą uciekli przed oddziałami bośniackich Serbów w 1995 roku.