Sprawa dotyczy śmierci noworodka w Rynicy w gminie Widuchowa. Ciało chłopca odnaleziono tuż przed Wielkanocą 2025 roku. Odkrycie wstrząsnęło mieszkańcami miejscowości. Kobietę wcześniej widywano w zaawansowanej ciąży. Pytana przez sąsiadów o dziecko tłumaczyła, że po porodzie oddała je do szpitala. Śledczy ustalili, że kilka godzin po porodzie noworodek został zakopany żywcem.
Podczas procesu biegli psychiatrzy i psychologowie ocenili, że Małgorzata I. ma umiarkowaną niepełnosprawność intelektualną oraz problemy z empatią i rozumieniem emocji. Kobieta urodziła w sumie pięcioro dzieci. Czworo z nich trafiło do rodzin zastępczych. Sąd uznał, że w chwili czynu miała ograniczoną poczytalność, dlatego wymierzył jej karę 12 lat więzienia. W czasie, gdy noworodek był zakopywany w ziemi, miała stać na czatach. Jej matka została skazana na 25 lat więzienia.
Apelacje wszystkich stron
Wyrok sądu okręgowego zaskarżyły wszystkie strony postępowania.
Prokuratura domagała się zaostrzenia kar. W apelacji wnosiła o wymierzenie Małgorzacie I. 25 lat więzienia, a Renacie I. kary dożywotniego pozbawienia wolności. Obrończyni młodszej z kobiet przekonywała natomiast, że sąd pierwszej instancji powinien zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Wskazywała między innymi na opinię biegłej psychiatry.
Z kolei pełnomocniczka Renaty I. (babci zabitego dziecka) podważała ocenę materiału dowodowego. Argumentowała, że wyjaśnienia składane przez Małgorzatę I. nie dają podstaw do przypisania sprawstwa babci dziecka. Zwracała również uwagę na opinię biegłych dotyczącą stanu psychicznego 32-latki i podnosiła, że jej lekkie upośledzenie umysłowe mogło mieć wpływ na składane zeznania.
Wyrok utrzymany w całości
Sąd apelacyjny nie uwzględnił żadnej z apelacji i utrzymał wyrok w całości.
- Wyrok sądu pierwszej instancji został wydany w sposób prawidłowy. Żaden z zarzutów, który został podniesiony w apelacjach zarówno obrońców jak i prokuratora nie zasługuje na uwzględnienie. Nie doszło do naruszenia przepisów proceduralnych i prawa materialnego. Kary orzeczone wobec obu oskarżonych, są zdaniem sądu odwoławczego jak najbardziej sprawiedliwe i uzasadnione - uzasadniała sędzia
Oznacza to, że 55-letnia Renata I. spędzi w więzieniu 25 lat a Małgorzata I. - 12. Sąd podtrzymał również rozstrzygnięcie, zgodnie z którym młodsza ze skazanych ma odbywać karę w warunkach oddziału terapeutycznego. Podczas ogłoszenia wyroku żadna ze skazanych nie pojawiła się na sali rozpraw. Obecni byli natomiast członkowie rodziny kobiet.
Wyrok jest już prawomocny.