Minister spraw wewnętrznych i administracji przyznał w piątek w "Faktach po Faktach" w TVN24, że "nie jest zadowolony" ze sposobu, w jaki funkcjonuje w tej chwili system ostrzegania obywateli przed zagrożeniem. - Mówiłem o tym wielokrotnie, że jeszcze cały czas jesteśmy w procesie poprawiania tego systemu - dodał.
- Zrobiliśmy bardzo wiele, aby ten system ostrzegania pracował lepiej, niż pracował trzy lata temu. Trzy lata temu na Podkarpaciu i na Lubelszczyźnie żadna syrena nie byłaby włączona automatycznie - mówił Marcin Kierwiński.
Dodał, że "jak rakieta przeleciała przez pół Polski za czasów Błaszczaka, to nie tylko alertu RCB nie było". - Tam nawet dokumentów nie przeczytali przez dwa tygodnie od wojska, że coś takiego miało miejsce - powiedział. - Nie chcę krytykować tego, co było za PiS-u. Wiem, że zaczynaliśmy ten system budować od zera. Więc jeżeli chodzi o tę drogę, którą wykonaliśmy, to jest gigantyczny postęp. Czy to jest już to, co byśmy chcieli? Nie - zaznaczył szef MSWiA.
Kierwiński: możliwe, że w sierpniu przyszłego roku zostanie uruchomiony Cell Broadcast
- Chcemy, aby na koniec tego roku gotowa była aplikacja, którą każdy z nas będzie mógł pobrać na swój telefon - mówił Kierwiński. Dodał, że będzie "bardzo intuicyjna".
- Wprowadzimy także system powiadomień do mObywatela. Kończymy nad tym pracę razem z ministrem cyfryzacji. Chcemy zintegrować jak najwięcej syren alarmowych, żeby ten system był jak najbogatszy, żeby ten zakres pokrycia był jak największy i też żeby wszystkie syreny docelowo mogły być włączone w sposób automatyczny, żeby nie było tego opóźnienia wynikającego z tego, że pracownik gdzieś musi nacisnąć. Chcemy utrzymać oczywiście SMS-y, zwiększyć przepustowość wysyłania tychże SMS-ów - wymieniał.
Powiedział, że "docelowo chcemy także wprowadzić Cell Broadcast" (to aplikacja, która pozwoli uruchamiać sygnały alarmowe bezpośrednio na telefonach obywateli - red.). Dodał, że to "perspektywa pewnie roku".
- Pewnie to będzie sierpień, ale i tak chcę podkreślić: to będzie najszybsze tego typu wdrożenie w Unii Europejskiej - ocenił.
Dopytywany, dlaczego tak długo to trwa, odparł, że "dlatego, że budujemy ten system od zera". - Dlatego, że po rządach PiS-u nie zostało kompletnie nic - dodał.
Został zapytany o pojawiające się sytuacje, kiedy na przykład zawyły syreny, ale do mieszkańców nie docierał SMS z alertem RCB.
- To nie jest tak, że musi przyjść i alarm RCB, i alarm syreną alarmową. Są różne kanały docierania do różnych grup społecznych, do różnych mieszkańców - podkreślił Kierwiński. - Jeżeli słyszycie sygnał alarmowy poprzez syreny, albo dostaliście SMS, ten o najwyższym priorytecie, to znaczy: "Uwaga, uwaga. Zagrożenie atakiem z powietrza", to traktujcie to bardzo poważnie. Nie czekajcie. Jak słyszycie alarm syreny, nie czekajcie na SMS. Tak samo jak dostajecie SMS o tym najwyższym priorytecie, nie czekajcie na sygnał syreny, bo czasami jest tak, że informujemy dwoma drogami. Do jednych dotrze ta informacja, do drugich dotrze ta informacja - wyjaśnił.
Szef MSWiA apeluje o uczestnictwo w szkoleniach
Kierwiński mówił też o prowadzonych szkoleniach dotyczących zachowania w sytuacji zagrożenia. Przekazał, że w sobotę na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie odbędzie się kolejna odsłona ćwiczeń.
Jak opisywał szef MSWiA, to szkolenia "z systemów alarmowych, jak się zachowywać, jak ten sygnał słyszymy, jak przygotować plecak ewakuacyjny, co jest ważne w sytuacjach kryzysowych". Dodał, że szkolenia przeprowadzają "wszystkie służby zaangażowane w ten proces".
Kierwiński zwrócił się z apelem do obywateli, żeby brali udział w tych szkoleniach.
- Na wielu z tych szkoleń są wykwalifikowani nauczyciele, natomiast nie przychodzą ludzie. Mówię to z wielkim bólem - powiedział. Na uwagę, że być może nie wiedzą, iż takie szkolenia się odbywają, odparł, że "też nad tym pracujemy".
- Wczoraj byłem na odprawie kadry dowódczej Państwowej Straży Pożarnej, bo gros tych czynności oparte jest właśnie na PSP i jeden z komendantów wojewódzkich mówi: "panie ministrze, musimy jeszcze mocniej, jeszcze bardziej informować, jeszcze więcej przez media przekonywać, że każdy powinien to szkolenie odbyć" - powiedział szef MSWiA.