"Chcemy końca wojny, ale nie końca Ukrainy. Czy jesteśmy zmęczeni? Bardzo"

Orędzie noworoczne Wołodymyra Zełenskiego
Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę
Źródło: Reuters
W orędziu noworocznym prezydent Wołodymyr Zełenski zapewnił, że mimo zmęczenia ponad trzyletnią wojną, Ukraina nie ulegnie i nie zgodzi się na żadne porozumienie, które zagrozi jej istnieniu. Jak zaznaczył, tylko twarde gwarancje bezpieczeństwa i międzynarodowy nacisk mogą doprowadzić do sprawiedliwego i trwałego zakończenia wojny.

- Chcemy końca wojny, ale nie końca Ukrainy. Czy jesteśmy zmęczeni? Bardzo. Czy to znaczy, że jesteśmy gotowi się poddać? Głęboko myli się ten, kto tak myśli. I on przez te wszystkie lata nie zdołał zrozumieć, kim są Ukraińcy - oświadczył prezydent Ukrainy.

Ukraiński przywódca przypomniał, że naród ukraiński żyje już 1407 dni w warunkach pełnowymiarowej wojny. - To więcej niż nazistowska okupacja wielu naszych miast podczas drugiej wojny światowej. 1407 dni niepokonanej Ukrainy - podkreślił prezydent.

"Rosja nie kończy swoich wojen sama"

Jak mówił, choć Ukraińcy pragną końca wojny, nie chce tego Rosja, jednak świat może ją do tego zmusić.

- Rosja nie kończy swoich wojen sama. W historii nie było wojny, którą (Rosjanie) zakończyliby z własnej woli. Tylko nacisk ze strony innych, tylko przymus ze strony innych - stwierdził ukraiński prezydent.

"Zamiary muszą stać się gwarancjami bezpieczeństwa"

Zełenski odniósł się także do kwestii gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy w ewentualnym porozumieniu pokojowym.

- Zamiary muszą stać się gwarancjami bezpieczeństwa. A zatem zostać ratyfikowane przez Kongres Stanów Zjednoczonych, europejskie parlamenty - przez wszystkich partnerów. Budapeszteński świstek papieru Ukrainy nie zadowoli. Misternie spisana pułapka mińska Ukrainie nie jest potrzebna. Podpisy pod słabymi umowami tylko podsycają wojnę. Mój podpis będzie widniał pod silną umową. I właśnie temu poświęcone jest teraz każde spotkanie, każda rozmowa telefoniczna, każda decyzja - powiedział Zełenski.

W noworocznym orędziu stwierdził jednocześnie, że większość przywódców państw europejskich nie zastanawia się nad pytaniem o potrzebę wspierania Ukrainy.

- Mamy dziś pełne prawo mówić: Ukraina to w istocie jedyna tarcza, która obecnie oddziela komfortowe europejskie życie od "ruskiego miru". I u większości przywódców nie pojawia się pytanie, po co wspierać Ukrainę, bo jeśli - nie daj Boże - Ukraina upadnie, pojawią się kolejne pytania: po co wspierać Polskę, i kto będzie walczył za państwa bałtyckie, i co robić bez Ukrainy w NATO? - pytał Zełenski.

Zwrócił uwagę, że Kijów chce, aby pokój był dla niego godny i popierają to wszyscy, którzy - jak zaznaczył - robią bardzo dużo dla Ukrainy. Wymienił tu: Holandię, Szwecję, Norwegię, Polskę, Danię, Hiszpanię, Watykan, Fanar, Czechy, Rumunię, Grecję, Turcję oraz wszystkie kraje Unii Europejskiej.

Zełenski podkreślił, że taka komunikacja z przywódcami Europy oznacza, iż Ukraina już jest częścią europejskiej rodziny. -Uzyskaliśmy wsparcie w wysokości 100 miliardów dolarów. To znacznie więcej niż tylko pomoc na dwa lata. To trwałość naszej armii, to spokój dla naszych ludzi, to pieniądze, pensje, to emerytury. Tak, to życie. I to sprawiedliwe, że ostatecznie płaci za to Rosja - podkreślił Zełenski w swoim orędziu.

OGLĄDAJ: Powitaj z nami Nowy Rok. Oglądaj TVN24
Nowy Rok

Powitaj z nami Nowy Rok. Oglądaj TVN24

Nowy Rok
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: