"Żelazna kopuła" nie na sprzedaż


Najnowszy izraelski system antyrakietowy "Iron Dome" ("Żelazna Kopuła") działa i spisuje się bardzo dobrze. Dlatego też wiele krajów wyraziło chęć zakupienia systemu. Tel Awiw zapowiada jednak, że na sprzedaż swoich rozwiązań nie ma ochoty.

- Nie jesteśmy na razie zainteresowani sprzedażą baterii przeciwrakietowych - oświadczył Ofir Szoham, szef wojskowego Zarządu Rozwoju Uzbrojenia i Infrastruktury Technologicznej (skrót hebrajskiej nazwy - Maf'at).

Źródła izraelskie informują, że w wielu krajach pojawiło się duże zainteresowanie tarczą antyrakietową, która w ostatnich dniach udowodniła swoją skuteczność w przechwytywaniu i niszczeniu rakiet wystrzeliwanych ze Strefy Gazy.

Podkreślał to na niedzielnym posiedzeniu izraelskiego rządu premier Benjamin Netanjahu, który mówił, że "skuteczność systemu odbiła się szerokim echem na świecie, w tym w europejskich krajach, które odwiedziłem". Netanjahu był ostatnio w Niemczech i Czechach.

Tarcza zapobiega wojnie?

Jak podkreśla Szoham, dwie baterie rozmieszczone w pobliżu miast Aszkelon i Beer Szewa zniszczyły wszystkie palestyńskie rakiety, które pojawiły się w ich zasięgu - z wyjątkiem jednego przypadku, kiedy nastąpiło "ewidentne zakłócenie" działania systemu. Jego przyczyny są obecnie badane.

Analitycy twierdzą, że dzięki "Iron Dome" Izrael zyskał większą elastyczność w reagowaniu na ataki ze Strefy Gazy, a rząd jest pod mniejszą presją ze strony mieszkańców południowej części kraju, którzy naciskali na wszczęcie szeroko zakrojonej operacji wojennej przeciw Hamasowi, nie widząc innej możliwości obrony przed ostrzałem rakiet i moździerzy.

System okraszony sukcesem

Prace nad "Iron Dome" rozpoczęły się pięć lat temu, po drugiej wojnie Izraela z libańskim Hezbollahem, kiedy na północną część Izraela spadły tysiące rakiet. Celem było stworzenie mobilnego systemu, który mógłby się przemieszczać w rejony największego zagrożenia.

"Iron Dome" jest dziełem izraelskiej firmy Rafael. Koszt każdej baterii wynosi ok. 80 mln dolarów, do tego dochodzą wydatki na stację radarową i system kontroli. Zestrzelenie jednej rakiety to wydatek rzędu 100 tys. dolarów.

Izraelskie ministerstwo obrony zapowiada, że zamówi cztery kolejne baterie, które mają być dostarczone w ciągu półtora roku. Zrealizowanie tego zamówienia zależy jednak w znacznym stopniu od decyzji prezydenta USA Baracka Obamy, który ma w tym tygodniu - po pięciu miesiącach impasu budżetowego - podpisać budżet na obecny rok, przewidujący 3 mld dolarów pomocy wojskowej dla Izraela oraz 205 mln dolarów dodatkowo na "Iron Dome".

Źródło: PAP, lex.pl