TVN24 | Świat

Jacek Stawiski komentuje wybory w Niemczech

TVN24 | Świat

Autor:
Jacek
Stawiski
Źródło:
tvn24.pl

SPD wygrała wybory do Bundestagu, zdobywając 25,7 procent głosów - wynika z danych opublikowanych w poniedziałek rano przez niemiecką Państwową Komisję Wyborczą. Ile czasu będziemy czekać na nową koalicję i kto wejdzie w jej skład? Jakie wyzwania stoją przed nowymi władzami? Jak mogą wyglądać stosunki Warszawa-Berlin? Komentarz Jacka Stawiskiego.

Minimalne zwycięstwo SPD i jej kandydata na kanclerza Olafa Scholza jest zaskoczeniem, ponieważ jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że niemiecka socjaldemokracja nigdy już nie odzyska potencjału do kierowania rządem federalnym Niemiec. Ale to zwycięstwo minimalne, zaraz za SPD uplasowała się chadecja CDU/CSU, która mimo że zaliczyła najgorszy wynik wyborczy w powojennej historii Niemiec, zgłasza gotowość kierowania nowym rządem. Na pewno zostanie to źle odebrane w społeczeństwie, ponieważ chadecy pokazują, że po kilkunastu latach kierowania państwem nie są gotowi odspawać się od stanowisk i przejść do opozycji.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Poszukiwanie nowej, trwałej i sensownej koalicji rządzącej potrwa długo, nawet wiele tygodni. Wszystkie główne partie, które liczą się w rządowym rozdaniu, czyli SPD, CDU, Zieloni i Wolni Demokraci, chcą, aby tworzenie rządu nie przeciągnęło się do nowego roku. Najwięcej szans ma koalicja "świateł drogowych", czyli SPD (czerwony), Zieloni, Wolni Demokraci FDP (kolor żółty). Druga możliwość to koalicja tzw. jamajska, czyli CDU – Zieloni – FDP. Koalicja jamajska oznaczałaby, że największy klub parlamentarny SPD znajdzie się w opozycji, co byłoby wbrew tradycji demokratycznej współczesnych Niemiec.

Obie główne partie SPD i CDU, tak zwane Volksparteien, czyli partie ogólnonarodowe, uzyskały osobno ok. 25 proc., czyli razem 50 procent. Pojawia się pytanie, czy są nadal "partiami ogólnonarodowymi". W XX wieku owe Volksparteien samodzielnie miały poparcie 40-50 procent wyborców. Dzisiaj to tylko historyczne wspomnienie – fragmentaryzacja polityki niemieckiej jest oczywista. Z ulgą można zauważyć, że to nadal tylko fragmentaryzacja, ale nie weimaryzacja, czyli narastający chaos. Wielopartyjny pat nie oznacza, że Republika Berlińska przekształca się w Republikę Weimarską 2.0. Niemcy pozostają stabilne i zasobne, choć wybory pokazują wyraźnie, że nie są już tak przewidywalne i obliczalne jak do niedawna.

Trzecią dużą partią niemiecką stali się Zieloni, którzy wzywają do radykalnej transformacji ekologicznej i energetycznej. Na pewno duża część obywateli niemieckich oczekuje takiej transformacji, ale byłoby złudzeniem wyciąganie wniosków, że około 14 procent głosów na Zielonych to mandat do przyspieszenia tej transformacji. Z pewnością kluczowym zadaniem niemieckiego państwa jest realizacja tej transformacji, ale na pewno nie ma zgody wyborców na przemianę życia społecznego i gospodarczego, nieliczącego się zupełnie z kosztami. Ocenia się, że transformacja energetyczna i ekologiczna będzie kosztować Niemcy minimum 2 biliony euro, więcej niż zjednoczenie Niemiec. Olaf Scholz, zwycięzca wyborów, w wieczór wyborczy powtarzał, że zadanie nowego rządu to pogodzenie konieczności wdrożenia ekotransformacji, ale w taki sposób, by zachować miejsca pracy i tworzyć nowe miejsca pracy.

Najtrudniejsza będzie transformacja przemysłu motoryzacyjnego Niemiec, który jest znakiem jakości RFN. Tu pojawia się mnóstwo pytań i niewiadomych. Pracownicy przemysłu motoryzacyjnego boją się tej zmiany. W artykule w dzienniku "New York Times" przeczytałem wypowiedź inżyniera niemieckiego, który montuje silniki do mercedesa. Dzisiaj silnik spalinowy składa się z 1200 elementów i wymaga kilku osób do jego złożenia. Elektryczny silnik będzie miał 200 elementów do montażu. I tu pytanie: czy tylu samo specjalistów potrzebnych będzie do zmontowania silnika? Premier Bawarii Markus Söder w studiu telewizyjnym podkreślał, że odejście od silników spalinowych nie może nastąpić już w 2030 r., ale najwcześniej w 2035 r. Zieloni argumentują, że trzeba zrobić to jak najszybciej. Radykalizm Zielonych może dyktować prace nowego rządu, ponieważ bez nich nie da się rządzić. Ale czy ten radykalizm będzie odpowiadał rzeczywistości i nastrojom wyborców?

Jeśli SPD, niemiecka socjaldemokracja, będzie mieć kanclerza i będzie kierować rządem, to na nowo pojawią się wątpliwości, ile tradycyjnej lewicowości może pozostać w partii i rządzie w warunkach wyzwań gospodarczych i społecznych XXI wieku. Czy SPD będzie rządzić jako partia centrolewicowa czy lewicowa? Jeśli lewicowa, to jak pogodzić radykalizm ekologiczny i wdrażanie ekotransformacji, z zachowaniem miejsc pracy w przemyśle? We wspomnianej fabryce Daimlera, gdzie składane są mercedesy, pracownicy są często zrzeszeni w związkach zawodowych. Czy bliskie SPD związki zgodzą się na rewolucyjne zmiany w przemyśle, jeśli przyniesie to likwidację dobrze płatnych i pewnych miejsc pracy? To tylko niektóre wyzwania, przed którymi stoją współczesne Niemcy u progu ery post-Merkel.

Tomasz Bielecki o wyborach w Niemczech
Tomasz Bielecki o wyborach w NiemczechTVN24

Cztery poziomy współpracy

W relacjach polsko-niemieckich nie będzie łatwo. Są cztery poziomy współpracy i stosunków Polski i Niemiec – i każdy poziom zawiera elementy konstruktywne i takie, które mogą doprowadzić do dalszego ich pogorszenia.

Po pierwsze, polityka. Tu relacje wyglądają kiepsko i nieprędko dojdzie do ich poprawy. Obóz rządzący w Polsce, określający się jako "prawicowy", oraz szerokie medialne zaplecze tego obozu nie kryją niechęci do Niemiec i akcentują wszystkie różnice, dzielące oba kraje, umniejszając wspólne interesy. Kampania niechęci do Niemiec jest już na tyle stałym elementem polskiego krajobrazu politycznego, że właściwie nikogo nie dziwi, iż z ust polskich polityków obozu rządowego padają opinie o chęci zdominowania Polski przez Niemcy lub o spisku niemiecko-rosyjskim, realizowanym czeskimi rękami, który ma wyłączyć Turów i uzależnić Polskę energetycznie od RFN. Zbudowanie przez Niemcy wspólnie z Rosją gazociągu Nord Stream 2, bez uwzględniania polskich racji, pogłębiło stagnację w relacjach Warszawy i Berlina. Niemcy pod rządami Merkel nie przenosiły na poziom dwupaństwowy kwestii sporu rządu "prawicowego" z Unią Europejską w sprawach praworządności, ale jeśli powstanie rząd pod kierownictwem SPD i z udziałem Zielonych, to spór obecnego rządu polskiego z UE może zaciążyć na stosunkach Niemiec i Polski. Trudne będą rozmowy polsko-niemieckie o stosunku do Rosji. Polska chce izolacji Rosji, tak długo, jak Putin nie zmieni swojej konfrontacyjnej polityki; Niemcy chcą utrzymania sankcji, ale nie chcą w pełni izolować Moskwy, uważając, że Rosja powiązana handlowo z Unią Europejską jest bardziej przewidywalna i mniej agresywna.

Drugi poziom, poziom historyczny, z powodów oczywistych jest niełatwy. W Polsce nadal żywa jest pamięć o zbrodniach III Rzeszy. Upamiętnienie tych zbrodni, ocena polskich strat ludzkich, materialnych i kulturalnych w czasach niemieckiej okupacji jest ważnym elementem debaty publicznej. W ten obszar wkracza polityka, obóz rządzący mniej lub bardziej otwarcie domaga się od Niemiec reparacji wojennych. Berlin nie zgadza się na otwieranie kwestii reparacji, ale otwarty jest na dalsze prace nad upamiętnieniem ofiar niemieckiej nazistowskiej okupacji w Polsce. W tej kadencji Bundestagu ma być realizowany projekt upamiętnienia polskich ofiar III Rzeszy w jednym z centralnych miejsce niemieckiej stolicy, co spotkało się z przychylną reakcją w Polsce. Warto przypomnieć, że o pomnik polskich ofiar hitleryzmu w stolicy współczesnych Niemiec upominał się zmarły w 2015 r. prof. Władysław Bartoszewski, zaangażowany kilkadziesiąt lat w pojednanie Polaków i Niemców.

Karolina Zbytniewska i Jacek Stawiski o wyborach w Niemczech
Karolina Zbytniewska i Jacek Stawiski o wyborach w NiemczechTVN24

Trzeci poziom relacji polsko-niemieckich to gospodarka, wzajemny handel, który osiąga rekordowe poziomy i mimo napięć politycznych sprawia, że Polska i Niemcy są ze sobą splecione. Europa Środkowa na czele z Polską jest obok Chin największym partnerem gospodarczym Niemiec. Gdy jednoczyły się Niemcy, a Polska znajdowała się w stanie bankructwa po okresie PRL, obawiano się, że granica polsko-niemiecka to będzie granica cywilizacyjna. Te obawy na szczęście się nie spełniły i na szczęście nawet chłodne relacje polityczne nie odwrócą zaawansowanego poziomu współpracy Polaków i Niemców w obszarze gospodarczym.

I wreszcie czwarty poziom, czyli plany ogromnej przemiany ekologicznej, energetycznej, transportowej itd., jaką chcą wprowadzać kraje Unii Europejskiej. Ale w samych Niemczech ta transformacja na pewno natrafi na problemy, będzie trudna i powstaje pytanie, jak Polska, sąsiad Niemiec, odczuje przebieg niemieckiego przestawienia się na nowe formy gospodarki i życia społecznego. Choćby kwestia energii może podzielić oba kraje – tzn. Polska będzie chciała mieć elektrownie jądrowe, z których właśnie wycofały się Niemcy. Jak przemiana przemysłu niemieckiego, w tym motoryzacyjnego, wpłynie na produkcję w Polsce i jaki będzie wzajemny łańcuch dostaw. Pytania o gospodarkę przyszłości muszą pojawić się dzisiaj, ponieważ niedługo zaczną wykuwać się konkretne projekty wdrażania ekologicznych i energetycznych zmian.

Wszystkie te opisane problemy i zjawiska sprawiają, że najbliższe lata w polityce niemieckiej i kontaktach polsko-niemieckich będą dostarczać nam wielu, wielu znaków zapytania.

Jacek Stawiski, prowadzący program "Horyzont"

Autor:Jacek Stawiski

Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: