Koniec impasu po wyborach w Malezji. Nowym premierem został wieloletni lider opozycji Anwar Ibrahim
Wybory do parlamentu Malezji, które odbyły się w sobotę, zakończyły się bezprecedensowym impasem, ponieważ żadna z dwóch głównych sił politycznych - ani dowodzona przez Anwara Ibrahima opozycyjna koalicja Pakt Nadziei (Pakatan Harapan), ani rządząca dotąd partia BERSATU, na której czele stoi były premier Muhyiddin Yassin - nie zapewniła sobie wystarczającej liczby miejsc w parlamencie, aby utworzyć rząd.
- Tego musicie się nauczyć od Anwara Ibrahima: cierpliwości - powiedział polityk dziennikarzom, zgromadzonym przed jego domem dzień po wyborach.
Chociaż postępowy blok Anwara zdobył najwięcej mandatów, nie zapewnił sobie większości w parlamencie. Niepewność skończyła się w czwartek, gdy król Malezji mianował 75-letniego weterana malezyjskiej polityki na stanowisko premiera.
Charyzmatyczny lider opozycji
Anwar jest aktywny w malezyjskiej polityce od początku lat 80. ubiegłego stulecia. Urząd szefa rządu raz po raz wymykał się politykowi, mimo że przez lata był niemal na wyciągnięcie ręki - w latach 90. pełnił funkcję wicepremiera Malezji, w 1997 roku ówczesny szef rządu mianował go p.o. premiera podczas swoich dwumiesięcznych wakacji, Anwar wielokrotnie zasiadał także w rządzie jako minister.
W międzyczasie spędził blisko dekadę w więzieniu. W 1999 roku został skazany za "sodomię", a rok później na dziewięć lat za korupcję. W 2004 roku wyszedł na wolność po tym, jak Sąd Najwyższy unieważnił wyrok. W 2015 roku ponownie skazano go za "sodomię", a trzy lata później został ułaskawiony przez króla, co umożliwiło mu powrót do polityki. Według Anwara wyroki były motywowane politycznie.
Reuters nazywa Anwara "najbardziej charyzmatycznym liderem opozycji, jakiego kiedykolwiek widziała Malezja".