Koronawirus, podatki Trumpa, przemoc i "biali suprematyści". O czym debatowali kandydaci na prezydenta

TVN24 | Świat

Autor:
asty,
kb//now
Źródło:
PAP, TVN24

Kwestie związane z koronawirusem i walką z epidemią COVID-19, ale także sprawa Sądu Najwyższego, podatków płaconych przez Donalda Trumpa i relacje Stanów Zjednoczonych z Rosją zdominowały pierwszą debatę prezydencką między Donaldem Trumpem i Joe Bidenem. Temperatura dyskusji była wysoka, wymiana zdań miejscami przeradzała się w kłótnię.

Retransmisja pierwszej debaty prezydenckiej Donald Trump – Joe Biden o godzinie 15 na antenie TVN24BIS. Po niej program specjalny.

OBEJRZYJ PIERWSZĄ DEBATĘ PREZYDENCKĄ TRUMP-BIDEN >>>

Wyczekiwana debata między ubiegającym się o reelekcję prezydentem Donaldem Trumpem a kandydatem demokratów Joe Bidenem odbyła się w Cleveland w stanie Ohio. Rozpoczęła się od pytania o Sąd Najwyższy. Po śmierci liberalnej sędzi Ruth Bader Ginsburg w Sądzie Najwyższym Republikanie zamierzają nominować w jej miejsce Amy Coney Barrett. Demokraci chcą natomiast poczekać z nominacją na czas po wyborach.

Odpowiadając na pytanie dotyczące Sądu Najwyższego Donald Trump powiedział, że "wybory mają konsekwencje", wskazując że republikanie kontrolują Bały Dom i Senat. Urzędujący prezydent podkreślił, że został wybrany na czteroletnią kadencję.

Joe Biden stwierdził natomiast, że głosy już są oddawane, a wybory trwają - odnosząc się do głosowania w wyborach prezydenckich, które zaplanowano na listopad. W związku z epidemią w USA zwiększono możliwość oddawania głosu we wczesnych wyborach. Do wtorku głos oddało ponad milion Amerykanów.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Pandemia i walka z koronawirusem

Kandydat demokratów Biden mówił, że za rządów Trumpa na COVID-19 zmarło ponad 200 tysięcy osób w Stanach Zjednoczonych. Zarzucił gospodarzowi Białego Domu bezduszność i to, że nie ma planu, jak przeciwdziałać epidemii.

- Jest jak jest, bo ty jesteś jaki jesteś. Prezydent nie ma planu. Już w lutym wiedział, jak poważna jest sytuacja. Wiedział, że to śmiertelna choroba. Powinien wyjść ze swojego bunkra, wrócić z pola golfowego do Gabinetu Owalnego, rozmawiać z republikanami, demokratami i ratować życie Amerykanów - powiedział Biden.

- Gdybyśmy posłuchali ciebie, kraj byłby otwarte w czasie pandemii. Zmarłyby miliony osób, a nie 200 tysięcy. A już jedna ofiara to za dużo. To wina Chin. To się nie powinno zdarzyć. W walce z koronawirusem poszło nam bardzo dobrze - odpowiedział Trump.

- Nigdy nie wykonałbyś takiej pracy, jak my - ripostował Trump. Republikanin narzekał też, że media traktują go nieuczciwie, a za walkę z epidemią chwalą go nawet niektórzy gubernatorzy Partii Demokratycznej.

Zirytowany ciągłym przerywaniem mu przez Trumpa Biden w pewnym momencie powiedział do prezydenta: "Czy ty zamkniesz się, człowieku?" i ocenił, że jego zachowanie "jest nieprezydenckie". W innym momencie debaty ponownie zasugerował, by Trump zamilkł.

- Czy można wierzyć człowiekowi, który mając pełną wiedzę o negatywnych skutkach epidemii jeszcze w lutym, co potwierdzają świadectwa, jednocześnie zatajał je przed społeczeństwem? - pytał Biden w części debaty poświęconej walce z koronawirusem. Ponownie powtórzył w tym kontekście, że Donald Trump jest kłamcą. Republikanin stwierdził natomiast, że Biden "nie jest w ogóle bystry" i przypomniał jego słabe wyniki w szkole.

- Prezydent nie martwi się o ciebie, o was, nie myśli o tych tłumach na wiecach wyborczych - powiedział Joe Biden. - Donald Trump podchodzi do sprawy pandemii w sposób całkowicie nieodpowiedzialny. Nie zachęca do zachowania dystansu, noszenia maseczek. Jest głupcem w tych kwestiach - mówił. Trump odpowiedział, że nie było "negatywnych skutków" po jego wiecach.

Maseczki

Prezydent Trump mówił również o noszeniu maseczek. - Maseczki są w porządku. Mam jedną przy sobie. Zakładam, gdy jest potrzebna, a nie jak Joe Biden. Za każdym razem widzę go w wielkiej maseczce - powiedział.

- Maseczki dużo zmieniają. Gdyby każdy zakładał maskę i dystansował się społecznie pomiędzy teraz a styczniem uratowalibyśmy tysiące ludzi. To naprawdę ma znaczenie - odpowiedział Biden.

Sprawa podatków Trumpa

Zgodnie z doniesieniami dziennika "New York Times" Donald Trump w latach 2016-2017 zapłacił po 750 dolarów federalnego podatku dochodowego. Prezydent określił jeszcze przed debatą informacje nowojorskiej gazety jako "totalny fake news". Sprawa podatków Trumpa została w trakcie debaty podniesiona przez kandydata Demokratów Joego Bidena. - Mając w swej gestii 19 spółek i ogromne zyski, nie zapłacił skarbowi państwa należnych mu miliardów dolarów - zarzucił gospodarzowi Białego Domu kandydat Partii Demokratycznej. Pytany przez prowadzącego debatę Chrisa Wallace'a o to ile zapłacił federalnych podatków dochodowych w latach 2016 i 2017 Trump odpowiedział, że były to "miliony dolarów". Przyznał też, że "nie chce płacić podatków".

"Donald Trump płaci niższe podatki niż nauczyciel, który zarabia dużo mniej"

- Zanim zostałem prezydentem byłem biznesmenem i korzystałem z ulg podatkowych. Jak każdy przedsiębiorca, chyba, że jest głupi. Ale tamto prawo ustanowiła administracja Obamy i Bidena - mówił Trump.

- Chcę coś o tym powiedzieć. Donald Trump płaci niższe podatki niż nauczyciel, który zarabia dużo mniej. Trzeba zmienić to prawo. Ja zlikwiduję te ulgi podatkowe - zapowiedział Biden.

Trump zapytał Bidena, "dlaczego nie zrobił tego przez ostatnich 25 lat jako polityk?". - Bo nie było prezydenta, który psuł wszystko, jak ty. Jesteś najgorszym prezydentem, jakiego miała Ameryka - odpowiedział kandydat na prezydenta.

- Posłuchaj, Joe. W 47 miesięcy zrobiłem więcej niż ty w 47 lat. Zrobiliśmy w polityce rzeczy, o których ty nie byłeś w stanie pomyśleć - ocenił Trump.

Urzędujący prezydent pytany był również, czy jest "gotów dziś potępić białych suprematystów". W trakcie zadawania pytania przez prowadzącego debatę Chrisa Wallace'a Donald Trump odparł: "Pewnie". Dodał później, że "jest do tego skłonny". Ponaglany przez moderatora i Bidena do deklaracji potępiającej białych suprematystów, prezydent USA stwierdził, że przemoc "to nie jest problem prawicy, lecz lewicy". Antifę nazwał radykalną i niebezpieczną. Joe Biden stwierdził, że Antifa to "idea, a nie organizacja" i powiedział, że mówił tak szef FBI. Zarzucił Trumpowi, że ten "nie chce uspokoić sytuacji", nie próbuje współpracować, natomiast "dolewa oliwy do ognia".

Stosunki USA z Rosją

Kandydat demokratów stwierdził, że Donald Trump "odmawia powiedzenia czegokolwiek Putinowi o nagrodach za głowy amerykańskich żołnierzy". Nazwał go "pieskiem Putina" - było to odniesienie do doniesień amerykańskich mediów o tym, że Rosja płaciła w Afganistanie talibom za ataki na amerykańskich żołnierzy.

Joe Biden mówił także, że w USA są próby, by zniechęcić ludzi do udziału w głosowaniu. - Czy to się zmieni, czy będziecie mieli kolejne cztery lata kłamstw? - pytał, wskazując na prezydenturę Trumpa. Wypowiadając się o wyborach, Trump stwierdził, że to "będzie oszustwo, jakiego jeszcze nie widzieliście". Gospodarz Białego Domu od tygodni powtarza, że do fałszerstw przyczyni się masowe głosowanie korespondencyjne.

Prezydent - tak jak zapowiadał to na wyborczych wiecach - zaatakował w debacie syna Bidena, Huntera. Mówił, że wyrzucono go z wojska za branie kokainy oraz że "dorobił się fortuny na Ukrainie i w Chinach".

- Mój syn, podobnie jak wiele ludzi których znamy, miał problem z narkotykami. Przezwyciężył go. Pracował nad tym i jestem z niego dumny - odpowiedział na to Biden.

Trump powtórzył swoje obawy dotyczące uczciwości procesu wyborczego, mówiąc, że będzie namawiał swoich zwolenników do udziału w nich i "bardzo uważnego przyglądania się im". Sugerował, że może dojść do fałszerstw. Nie zgodził się z tym Biden, który zauważył, że "nikt nie dowiódł oszustwa związanego z kartami wyborczymi w głosowaniu korespondencyjnym".

Biden: Trump ma być zbawcą Afroamerykanów? Trump: wypuszczam teraz z więzień tych, których skrzywdziłeś

Oskarżenia o rasizm oraz o zaniedbywanie prawa i porządku to kolejne z licznych spięć między Trumpem i Bidenem podczas pierwszej telewizyjnej debaty przed listopadowymi wyborami prezydenckimi. - Prezydent Trump ma być zbawcą Afroamerykanów? Jemu w ogóle na ich zależy? Trzeba patrzeć na jego czyny, a nie na słowa. A to, co robi jest niszczące dla Afroamerykanów. Donald Trump jest rasistą - mówił Biden.

Trump odpowiedział jednak, że wypuszcza teraz z więzień Afroamerykanów, których Biden "skrzywdził niesprawiedliwą ustawą o przestępczości".

- Prawda jest taka: mamy w społeczeństwie brak wrażliwości na kwestię rasową. Na uczucia drugiego człowieka - mówił Biden.

Trump pytał: - A czy ty jesteś za przestrzeganiem prawa i porządku? Tego też potrzebują przedmieścia.

- Donald Trump nie wie co to są przedmieścia, chyba, że źle skręci i pomyli drogę. Ja wychowałem się na przedmieściach, Trump je niszczy - skomentował Biden.

Autor:asty, kb//now

Źródło: PAP, TVN24