Niecały miesiąc do wyborów. "Całe Węgry są oklejone plakatami, które straszą"

Klatka kluczowa-295493
Kampania wyborcza na Węgrzech. Marcin Warsiński o narracji Fideszu i "plakatach, które straszą"
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Peter Magyar mówi chętnie o sprawach socjalnych, o tym, jak żyje się Węgrom za czasów Viktora Orbana. A Viktor Orban straszy wojną - relacjonował z Budapesztu reporter TVN24 Maciej Warsiński. Opowiedział, jak wygląda kampania wyborcza na Węgrzech na mniej niż cztery tygodnie przed wyborami.

Wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. W sondażach od wielu miesięcy na prowadzeniu jest opozycyjna TISZA. Jak zauważył reporter TVN24 Maciej Warsiński, w obliczu coraz większego ryzyka porażki, obóz rządzącego od 16 lat Fideszu postawił na jedną emocję: strach.

- Budapeszt oraz całe Węgry są oklejone plakatami, które straszą - mówił. Jak podkreślał, "główną twarzą kampanii TISZY jest Peter Magyar". - A główną twarzą kampanii Fideszu jest kto? Też Peter Magyar, ale razem z Wołodymyrem Zełenskim oraz Ursulą von der Leyen - relacjonował Warsiński.

- Tam, gdzie jest wizerunek trojga polityków i Ursuli von der Leyen, i Magyara, i Zełenskiego, Fidesz pisze, że oni są ryzykiem, a Fidesz jest gwarancją stabilności. Tam, gdzie Magyar jest umalowany w połowie w flagę unijną, jest napisane: "zawarłem umowę z Brukselą oraz innymi, ale cicho, bo się nie uda" - opisywał. Jak dodał, "w końcu jest uśmiechnięty Wołodymy Zełenski i nawoływanie wyborców, żeby to nie Zełenski śmiał się ostatni". 

Jednak, jak ocenił Warsiński, Viktor Orban ma problem, aby przekonać większość Węgrów do swojej narracji. - To retoryka w mediach publicznych oraz w mediach prywatnych, które zostały w zdecydowanej większości opanowane przez bogaczy, którzy wzbogacili się właśnie na rządach Orbana, jednak do Węgrów nie trafia aż w takim stopniu, w jakim Orban by sobie tego życzył - zwrócił uwagę.

Dwa marsze, problem dla Orbana

15 marca odbyły się na Węgrzech obchody święta narodowego, które upamiętniają rewolucję z lat 1848-1849. Tego dnia na ulice Budapesztu wyszli zwolennicy obu opcji politycznych, aby wziąć udział w dwóch konkurencyjnych marszach.

- Marsz TISZY wczoraj był bardzo radosnym pochodem, który odbył się w bardzo uroczystej obstawie, w historycznych strojach, przy pompatycznej muzyce - opowiadał reporter TVN24. Podkreślił, że choć Orban "podczas swojego wiecu oraz swojego przemówienia pod parlamentem węgierskim zgromadził bardzo wielu ludzi", to frekwencja na marszu opozycji jest dla niego "dużym problemem".

Machinacje wyborcze

Choć TISZA od wielu miesięcy prowadzi sondażach, to wynik wyborów jest daleki od przesądzonego - oceniał dalej Warsiński. Znaczną rolę, jak mówił, odegrały w tym zmiany okręgów wyborczych wprowadzone przez rządzących.

Jednak Fidesz posuwa się jeszcze dalej. - To jest też kwestia dowożenia wyborców do okręgów wyborczych, meldowania pięćdziesięciorga ludzi pod jednym adresem tylko po to, żeby w tym jednomandatowym okręgu wyborczym było jak najwięcej zwolenników Fideszu - relacjonował.

Mimo wszystko, ocenił Warsiński, "z całą pewnością to, co będzie się przez te najbliższe cztery tygodnie działo, Viktora Orbana na razie nie może napawać zbytnim optymizmem"

OGLĄDAJ: Narasta bunt na Węgrzech. Nie chcą już Orbana
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Mikołaj Gątkiewicz /akw

Źródło: TVN24
Czytaj także: