W niedzielę rano pociąg pasażerski z europejskimi dygnitarzami wracającymi z Kijowa zatrzymał się przy polskiej granicy z powodu ataku rosyjskich dronów. Konduktorzy zaczęli budzić pasażerów, aby ich ewakuować, ale po chwili alarm odwołano i skład wznowił podróż.
Według niemieckiego dziennika "Der Spiegel", który podał tę informację, w środku byli między innymi były brytyjski premier Boris Johnson oraz doradca kanclerza Niemiec ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Gunter Sautter. Informację o obecności Johnsona na pokładzie potwierdziły ukraińskie koleje państwowe Ukrzaliznycia.
W mediach społecznościowych o tym, że jechał on tym pociągiem, napisał były szwedzki premier i były minister spraw zagranicznych tego kraju Carl Bildt. Z kolei według BBC News na pokładzie był też brytyjski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jonathan Powell.
Władze kolei przekazały, że w innym pociągu, który w chwili ataku znajdował się na stacji, był David Petraeus, dyrektor CIA w latach 2011-2012.
Boris Johnson: Ukraińcy wygrają
"Nie wiem, jaka pokręcona logika skłoniła Putina do wysadzenia dziś rano stojącej na granicy z Polską ukraińskiej lokomotywy" - napisał w serwisie X Boris Johnson w niedzielę po południu.
"Ukraińcy wygrają (...). Ale zakończymy tę straszną wojnę znacznie szybciej, jeśli wszyscy potraktujemy sprawę poważnie i damy im to, czego potrzebują i na co zasługują" - wskazał polityk.
Jak przekazały Siły Powietrzne Ukrainy, minionej nocy Rosja użyła do ataków na Ukrainę około 450 dronów. Na skutek ataków zginęły co najmniej trzy osoby, a 36 zostało rannych. Wśród atakowanych regionów znalazły się obwody w zachodniej części kraju, w tym położone przy granicy z Polską.
Według informacji polskich służb rosyjskie drony uderzyły w stację benzynową położoną około dwóch kilometrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, a także w pociąg towarowy stojący na bocznicy niedaleko polskiej granicy.
Uderzenie w lokomotywę pociągu pasażerskiego
Władze ukraińskich kolei państwowych informują, że zaatakowany został również pociąg pasażerski relacji Kijów-Warszawa. Nie było w nim Polaków. W oświadczeniu opublikowanym przez spółkę Ukrzaliznycia w niedzielę po południu czytamy, że reaktywny dron wykorzystujący zdecentralizowaną sieć łączności typu "mesh" został wykryty przez dyspozytora Centralnej Grupy Monitoringu kolei. Sygnał o ewakuacji pasażerów pociągu wydano około 15 minut przed trafieniem w lokomotywę.
"Całkiem prawdopodobne, że celem tego rosyjskiego drona mógł być również pociąg dyplomatyczny, który w ramach zmian w rozkładzie jazdy w czasie rzeczywistym, związanych ze stałym zagrożeniem rosyjskimi atakami, opuścił stację wcześniej, niż było to przewidziane" – przekazała Ukrzaliznycia.
Ostatecznie skład dotarł w niedzielę około godz. 16 do stacji Warszawa Wschodnia, z opóźnieniem wynoszącym około 370 minut, o czym poinformowała Anna Zakrzewska z biura prasowego PKP Intercity.
Ataki dronów w Ukrainie
W niedzielę nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. W bezpośredniej bliskości granicy z Polską odnotowano dwa uderzenia dronów. W związku z zagrożeniem polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby postawiły w stan gotowości odpowiednie siły i ostrzegły mieszkańców regionów przygranicznych. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.