"Wolna Armia" zaatakowała budynki wywiadu


Syryjscy dezerterzy w nocy z wtorku na środę zaatakowali na obrzeżach Damaszku kompleks budynków należących do wywiadu. To pierwszy atak na ważne obiekty sił bezpieczeństwa od wybuchu przed ośmioma miesiącami antyprezydenckiego powstania.

Około godziny 1.30 czasu polskiego członkowie Wolnej Armii Syryjskiej ostrzelali pociskami rakietowymi i z broni mechanicznej duży kompleks, w którym mieści się siedziba wywiadu sił powietrznych. Znajduje się on na północy stolicy, przy autostradzie łączącej Damaszek z miastem Halab (Aleppo).

Wybuchła strzelanina, a nad obszarem zaczęły krążyć helikoptery - pisze Reuters, powołując się na anonimowych działaczy. Nie ma informacji o ofiarach. Według źródeł Reutera, teren, na którym doszło do walk, jest niedostępny.

Zadaniem wywiadu sił powietrznych oraz wywiadu wojskowego jest zapobieganie rozłamowi w armii, a obie służby odegrały znaczącą rolę w tłumieniu powstania przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada.

Syria nieobecna

Jednocześnie we wtorek oficjalna syryjska agencja prasowa oznajmiła, że Syria nie będzie uczestniczyć w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Ligi Państw Arabskich i Turcji, które odbędzie się w środę w stolicy Maroka, Rabacie. Agencja nie poinformowała, dlaczego przedstawiciele Syrii postanowili nie brać udziału w spotkaniu.

Minister spraw zagranicznych Maroka Tajeb Fassi Fihri zaprosił we wtorek Syrię do udziału w arabsko-tureckich rozmowach. - Drzwi pozostają otwarte dla syryjskich polityków, jeśli chcą uczestniczyć w jutrzejszym forum - zapewnił marokański szef dyplomacji.

W sobotę Liga zawiesiła członkostwo Syrii, gdy władze tego kraju nie dotrzymały obietnicy powstrzymania się od dalszych akcji policji i wojska przeciwko demonstrantom domagającym się demokratyzacji i rozpoczęcia dialogu z opozycją.

Ofiary i dezerterzy

Według ONZ od rozpoczęcia w marcu protestów w Syrii zginęło ok. 3,5 tys. osób. Władze twierdzą z kolei, że islamscy bojownicy i gangi inspirowane z zagranicy zabiły 1,1 tys. członków służb bezpieczeństwa.

Wolną Armię Syriytjską tworzą dezerterzy z wojska, którzy sprzeciwiali się przemocy stosowanej przez reżim wobec protestujących. W połowie października jej przedstawiciele twierdzili, że formacja liczy ok. 15 tysięcy członków. Jej celem jest wsparcie ludności cywilnej w wysiłkach na rzecz obalenia syryjskich władz i "stawienie odporu nieodpowiedzialnej machinie wojskowej, która ochrania reżim" - podaje BBC.

Źródło: PAP