W sobotę rano USA i Izrael zaatakowały Iran z powietrza, zabijając między innymi najwyższego przywódcę Alego Chameneiego i członków jego rodziny. Marek Magierowski, były ambasador Polski w Izraelu i USA, ocenił w "Faktach po Faktach" w TVN24, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest "bardzo dynamiczna", a Amerykanie i Izraelczycy "trochę się zachłysnęli" sukcesami osiągniętymi w ciągu pierwszych 24 godzin.
- Potem, mam wrażenie, że ta machina się trochę zaczęła zacinać. Nie chciałbym jeszcze mówić o pewnej panice w kręgach władzy w Waszyngtonie, ale mam wrażenie, że trochę się dzisiaj amerykańscy przywódcy z Donaldem Trumpem na czele miotają. I widać wyraźnie, że chyba nie idzie im tak dobrze w Iranie, wedle planu, jak sobie to zakładali. Mało tego, mam wrażenie, że tego planu tak naprawdę do końca nie było. Był może plan militarny, taktyczny, natomiast nie było planu politycznego, bo w tego typu sytuacjach bardzo łatwo się wchodzi do wojny, a potem dużo trudniej jest z niej wyjść - mówił Magierowski.
Jak przyznał pod koniec programu gość Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, wiele razy mylił się w swoich przepowiedniach, ale zaryzykuje kolejną.
- Myślę, że to będzie długa wojna, niestety, która będzie trwała co najmniej kilka miesięcy, i bardzo kosztowna. I pod względem dosłownym, finansowym, dla Amerykanów, i bardzo bolesna też politycznie kosztowna wojna z Iranem - skonkludował.
Dwa miliardy dolarów strat w pierwszych dniach
W ocenie gościa programu Iran zachował dotychczas potencjał swoich wojsk rakietowych. Magierowski powiedział, że Iranowi udało się zniszczyć sprzęt amerykański w regionie, w tym drogie radary wczesnego ostrzegania, za około 2 miliardów dolarów, czyli 7,34 miliarda złotych. Nie podał swojego źródła, ale taką kwotę faktycznie wyliczyła turecka państwowa agencja informacyjna Anadolu.
- Jakich narzędzi używali Irańczycy, żeby dokonać tak ogromnych zniszczeń? Mianowicie słynnych dronów Shahed, które także są używane między innymi przez Rosję na Ukrainie. Jedna sztuka kosztuje 40 tysięcy dolarów [około 147 tysięcy złotych - red.], z grubsza - mówił Magierowski.
Zdaniem byłego ambasadora to pokazuje obraz "zupełnie nowej wojny". - Myślę, że jednak trochę Amerykanie są zaskoczeni tym, jakie straty ponoszą - powiedział. Przypomniał też o trzech amerykańskich myśliwcach zestrzelonych przez pomyłkę przez siły Kuwejtu, a także o sześciu zabitych żołnierzach USA.
Marek Magierowski ocenił też sceptycznie perspektywy obalenia irańskiego reżimu. Zwrócił uwagę na to, że w tym kraju brakuje zorganizowanej opozycji. - Myślę, że te oczekiwania, iż Irańczycy, szczególnie młodzi, znów wyjdą na ulice i reżim skapituluje przed masami, to były płonne nadzieje. Ten reżim nie skapituluje na pewno bez walki - powiedział.
Autorka/Autor: Filip Czerwiński /tok
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24