Przypadkiem dowiedziała się, że jej dwuletni syn sam wyszedł ze żłobka
Informacja o błąkającym się po targowisku w Piastowie chłopcu obiegła lokalne media i grupy w mediach społecznościowych. Według "Przeglądu Regionalnego" opiekunki nawet nie zauważyły, że dwulatek sam wyszedł ze żłobka. Chłopczyk miał schować się w zaroślach w pobliżu kwiaciarni, co zauważyła przechodząca tamtędy kobieta. Dwulatkowi udało się wskazać jej swój żłobek.
Matka dowiedziała się "pocztą pantoflową"
Matka dziecka o sprawie dowiedziała się zupełnie przypadkowo, co potwierdza nam policja. - Zgłosiła się do nas mama chłopca i złożyła zawiadomienie o tym, że dowiedziała się "pocztą pantoflową", że jej syn na początku czerwca oddalił się ze żłobka. To dwuletni chłopczyk. Będziemy wyjaśnić, czy rzeczywiście doszło do tego zdarzenia i kiedy - przekazała w rozmowie z tvnwarszawa.pl oficer prasowa policji w Pruszkowie podkomisarz Monika Orlik. Jak podkreśliła, kobieta złożyła zawiadomienie w środę po południu. Z kolei sam incydent miał mieć miejsce 3 czerwca.
"Przegląd Regionalny" skontaktował się z dyrektorką żłobka. Ta wytłumaczyła, że doszło do zaniedbania podczas powrotu dzieci z placu zabaw. Opiekunka, która nie dopilnowała dziecka, była zatrudniona "w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy". Dyrekcja zapewniła też, że sprawa będzie wyjaśniania z rodzicami i z odpowiednimi służbami. Dyrektorka ma pokazać nagrania z kamer monitoringu, z których wynika, że chłopca nie było przez około pięć minut. Wobec pracowników mają zostać też wyciągnięte konsekwencje.
Burmistrz Piastowa Tomasz Jankowski zapowiedział kontrolę w żłobku. "W związku z zaistniałym zdarzeniem, które miało miejsce w niepublicznym żłobku Myszka Miki na ul. Lwowskiej 12, informujemy, że zostały podjęte działania kontrolne w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji" - podał w komunikacie na Facebooku Urząd Miejski w Piastowie.
To nie pierwszy taki przypadek. W czerwcu zeszłego roku informowaliśmy o tym, że z prywatnego żłobka sąsiadującego z targowiskiem miejskim również oddaliło się około półtoraroczne dziecko. Zauważyła je jedna z kobiet handlujących tam książkami. Według jej relacji, zdążyła ona powstrzymać malucha przed wejściem na jezdnię, tuż przed nadjeżdżające auto.
Policja wówczas potwierdzała, że dziecko samowolnie i bez nadzoru wyszło ze żłobka.
Tragedia w Ząbkach
Z kolei niedawno informowaliśmy o tragedii w żłobku w podwarszawskich Ząbkach. Policja otrzymała zgłoszenie o chłopcu znalezionym w oczku wodnym. Funkcjonariusze pojawili się na miejscu po pięciu minutach i przejęli reanimację dziecka od opiekunek. Prowadzili je do przyjazdu pogotowia. Akcja ratunkowa trwała godzinę. Życia dwulatka nie udało się jednak uratować.
Pod koniec maja prokuratura przekazała, że dwie opiekunki usłyszały zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka, jest to czyn z artykułu 155 Kodeksu karnego.