Uderzenie policji na fawelę był odpowiedzią na ataki "żołnierzy" gangów w bogatej dzielnicy miasta położonej opodal Vila Cruzeiro. Od niedzieli członkowie "Czerwonego Komanda", jednej z najstarszych i najgroźniejszych band przestępczych w Rio, spalili w mieście 55 samochodów.
Wojna na ulicach
Atakujący fawele policjanci spotkali się z zaciętym oporem gangsterów. W starciach regularnie jest wykorzystywana ostra broń. Podczas walk trwających od czwartku rano na ulicach miasta spłonęło kilkadziesiąt samochodów, ostrzelano także posterunek policji. Co najmniej 47 szkół i 10 przychodni zawiesiło działalność.
Jose Mariano Beltrame, sekretarz bezpieczeństwa w Rio de Janeiro, nakazał mobilizację policji w całym mieście aby zdławić narastające niepokoje. CNN cytuje jedną z brazylijskich agencji prasowych, która twierdzi, że starcia zostały zapoczątkowane przez gangi, które chciały zapobiec przetransportowaniu licznych więźniów z lokalnych więzień do innych zakładów penitencjarnych rozrzuconych po kraju.
Na prośbę Beltrame brazylijska piechota morska udzieliła wsparcia policji. Wojsko wydzieliło sześć pojazdów pancernych, dostarczyło amunicję, broń i noktowizory, aby umożliwić policji sprawną walkę w nocy. Wszystkie oddziały wojska w okolicy Rio de Janeiro zostały postawione w wysoki stan gotowości.
Dzielnice biedy
Fawele, czyli slumsy, powstawały w ciągu wielu dziesięcioleci na zboczach wysokich pagórków okalających Rio de Janeiro od strony lądu i schodzących ku śródmieściu. W wielu miejscach te osiedla nędzy graniczą z zamożnymi dzielnicami, w których część ich mieszkańców znajduje zatrudnienie.
Największa z ponad 900 faweli w dziesięciomilionowym Rio, Rocinha, ma około 100 000 mieszkańców. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ludność zamieszkująca brazylijskie slumsy zmniejszyła się o 16 proc.
Źródło: CNN