Wcześniej amerykański przywódca ostrzegał, że nie wyklucza kolejnego ataku, jeśli administracja pojmanego dyktatora Nicolasa Maduro nie będzie chciała współpracować. Deklarował też, że USA "będą prowadzić Wenezuelę do czasu udanej transformacji". W kraju urząd prezydenta przejęła dotychczasowa wiceprezydent Delcy Rodriguez.
"Wenezuela uwalnia wielu więźniów politycznych jako znak 'dążenia do pokoju'. To bardzo ważny i mądry gest. USA i Wenezuela dobrze współpracują, zwłaszcza w zakresie odbudowy infrastruktury naftowej i gazowej w znacznie większej, lepszej i nowocześniejszej formie" - napisał Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
"W związku z tą współpracą odwołałem wcześniej przewidywaną drugą falę ataków, która wydaje się niepotrzebna, jednak wszystkie okręty (USA) pozostaną na swoich miejscach ze względów bezpieczeństwa. Co najmniej 100 miliardów dolarów zostanie zainwestowanych przez BIG OIL (duże koncerny naftowe), z którymi spotkam się dzisiaj w Białym Domu. Dziękuję za uwagę!" - dodał Trump.
Co dalej z rządami w Wenezueli?
3 stycznia oddziały amerykańskie przeprowadziły uderzenie na Wenezuelę i schwytały przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro oraz jego żonę, a następnie wywiozły oboje do USA. Trump od dawna zarzucał Maduro współodpowiedzialność za przemyt ogromnych ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych. W poniedziałek przed sądem federalnym odbyła się pierwsza rozprawa Maduro i jego żony.
Kilka dni temu Trump wyraził przekonanie, że pełniąca obowiązki prezydenta Rodriguez spełni amerykańskie żądania, ale też zagroził jej, że zapłaci "cenę wyższą niż Maduro", jeśli "nie zrobi tego, co należy". Z kolei w środę wieczorem Trump w wywiadzie dla dziennika "New York Times" powiedział, że amerykański nadzór nad Wenezuelą może potrwać lata.
Prezydent USA nie poparł objęcia władzy w Wenezueli przez liderkę opozycji Marię Corinę Machado. W czwartkowym wywiadzie dla Fox News, choć wyraził chęć spotkania z polityczką, to jednocześnie powiedział, że chce by w Wenezueli doszło do uczciwych wyborów, ale nie w najbliższym czasie.
Dziennikarze portugalskich i brazylijskich mediów donoszą, że sytuacja w Wenezueli po pojmaniu dyktatora staje się chaotyczna, a kontrolę "w kilku regionach kraju miały przejąć grupy przestępcze".
Autorka/Autor: os, akr/ads
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/NICOLE COMBEAU / POOL