Jak powiedział zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche na konferencji prasowej, w skład najnowszej i ostatniej transzy dokumentów wchodzi również dwa tysiące filmów wideo i 180 tysięcy zdjęć.
Urzędnik zaznaczył, że resort zdecydował się nie publikować dokumentów, które zawierają dane osobowe lub wrażliwe informacje na temat ofiar Epsteina, a także materiałów zawierających pornografię dziecięcą, czy dotyczących trwających śledztw. Poinformował jednak, że żaden z dokumentów nie został wstrzymany ze względu na względy bezpieczeństwa narodowego.
Lista donosów
Trzy tysiące opublikowanych dokumentów zawiera w sobie nazwisko Donalda Trumpa. Jeden z nich to lista donosów dotyczących rzekomych przestępstw seksualnych Trumpa. Został on przygotowany przez FBI w 2025 roku i zawiera donosy telefoniczne i online, zgłoszone FBI i nowojorskiej prokuraturze.
Cel przygotowania listy nie jest jasny. Wiele z donosów ma sensacyjny charakter i dotyczy orgii, gwałtów i zmuszania nieletnich do seksu przez Epsteina, Trumpa, a także Billa Clintona i innych prominentnych osób.
Z adnotacji wynika, że znaczna większość zgłoszeń została uznana za niewiarygodne, anonimowe, lub z drugiej ręki, a tylko w jednym przypadku sprawa została skierowana do dalszego zbadania, choć nie wiadomo z jakim efektem.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zdjęcia, nagrania, rejestry lotów. Opublikowali materiały w sprawie Epsteina
Komentując ten dokument, Biały Dom zaznaczył, że wiele z 3,5 miliona stron dokumentów opublikowanych w piątek przez Departament Sprawiedliwości zawiera nieprawdziwe informacje i sensacyjne twierdzenia, w tym te zgłoszone przed wyborami 2020 roku.
"Mówiąc jasno, zarzuty te są bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choćby cień wiarygodności, z pewnością byłyby już wykorzystane jako broń przeciwko prezydentowi Trumpowi" - napisano w oświadczeniu Białego Domu. Wcześniej resort sprawiedliwości powiedział, że w aktach nie ma żadnych dowodów na przestępstwa lub niestosowne zachowanie prezydenta.
Musk i pytania, "którego dnia są najdziksze imprezy"
Wśród ujawnionych dokumentów jest też korespondencja Epsteina z szeregiem ludzi ze świata elit, które zdają się sugerować, że ich związki z Epsteinem były bardziej zażyłe, niż twierdzili.
Są to między innymi e-maile między Epsteinem i Elonem Muskiem, w których ten drugi zimą 2012 roku - już po skazaniu Epsteina za wykorzystywanie nieletnich w 2008 roku - pytał o możliwość odwiedzenia go na jego wyspie Little St. James na amerykańskich Wyspach Dziewiczych.
Epstein obiecał wysłać po niego helikopter, a Musk pytał "którego dnia są najdziksze imprezy". Musk twierdził wcześniej, że to Epstein zapraszał go na swoją wyspę, lecz on mu odmówił.
Gates i choroby podczas stosunków z "rosyjskimi dziewczynami"
W innych e-mailach, pisanych do siebie i do Billa Gatesa, Epstein pisał, że pomógł założycielowi Microsoftu zdobyć leki na choroby, których nabawił się podczas stosunków z "rosyjskimi dziewczynami".
Przedstawiciel Fundacji Gatesa powiedział "New York Timesowi", że twierdzenia te są "absurdalne i fałszywe".
Epstein korespondował też między innymi z obecnym ministrem handlu Howardem Lutnickiem, który był jego sąsiadem w Palm Beach na Florydzie. W jednym z e-maili z 2012 roku. Lutnick pytał o możliwość odwiedzenia go na wyspie i z korespondencji wynika, że do spotkania doszło.
W 2015 roku z kolei zapraszał go na kolację z Hillary Clinton, na której zbierał pieniądze na jej kampanię wyborczą.
Wiadomości te przeczą dotychczasowym twierdzeniom ministra, który twierdził w ubiegłorocznym wywiadzie, że kiedy odwiedził dom Epsteina w 2005 był tak zdegustowany, że zerwał z nim kontakty. Lutnick nazwał wówczas też Epsteina "najlepszym szantażystą świata".
Znajomość Trumpa i Epsteina
Jeffrey Epstein był amerykańskim finansistą, który w 2008 roku został skazany za nakłanianie nieletnich do prostytucji. Potem postawiono mu poważniejsze zarzuty, dotyczące wykorzystywania seksualnego nieletnich dziewcząt. Został znaleziony martwy w 2019 roku w celi aresztu w Nowym Jorku. Jego śmierć uznano za samobójstwo.
Donald Trump był przez wiele lat znajomym Jeffreya Epsteina, aż do mniej więcej początku XXI wieku. Twierdził, że wyrzucił Epsteina ze swojego klubu Mar-a-Lago na Florydzie ze względu na to, że "kradł" mu masażystki. Później powiedział jednak, że powodem zerwania z nim stosunków było to, że był "chorym zboczeńcem".