Bracia skazani w procesie o handel ludźmi w celach seksualnych

Oren i Alon Alexander podczas procesu w 2024 roku
Coraz więcej przypadków przemocy domowej wobec kobiet w Polsce. Eksperci wskazują, gdzie szukać pomocy (materiał z lutego 2025r.)
Źródło: Renata Kijowska/Fakty TVN
Dwóch znanych brokerów nieruchomości luksusowych i ich trzeci brat zostali w poniedziałek skazani w procesie o handel ludźmi w celach seksualnych. Oskarżono ich o podawanie ofiarom narkotyków i wywieranie wpływu na kobiety w celu ich wykorzystywania seksualnego. - To przerażające, naganne i niedopuszczalne czyny - stwierdził w oświadczeniu prokurator.
Kluczowe fakty:
  • Trzej bracia, znani brokerzy nieruchomości luksusowych, zostali skazani przez federalny sąd w Nowym Jorku za handel ludźmi w celach seksualnych oraz inne powiązane przestępstwa.
  • Oskarżono ich o podawanie ofiarom narkotyków, wywieranie wpływu na kobiety i wykorzystywanie seksualne, w tym gwałty oraz udział w wieloletnim spisku.
  • Proces trwał miesiąc, podczas którego przesłuchano ponad 30 świadków, a 11 kobiet zeznawało jako oskarżycielki.
  • Obrona twierdziła, że kontakty seksualne odbywały się za zgodą, a kobiety były motywowane chęcią uzyskania korzyści finansowych.
  • Wyrok w sprawie zostanie ogłoszony w sierpniu, braciom grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Oren, Tal i Alon Alexander zostali uznani winnymi przez federalny sąd w Nowym Jorku we wszystkich 10 zarzutach obejmujących udział w wieloletnim spisku, gwałty, handel ludźmi w celach seksualnych i wykorzystywanie seksualne.

Ława przysięgłych, złożona z sześciu mężczyzn i sześciu kobiet, wydała werdykt w poniedziałek po trwającym miesiąc procesie, w którym przesłuchano ponad 30 świadków.

Braciom, których prokuratorzy federalni na Manhattanie oskarżyli w grudniu 2024 roku, grozi dożywocie. Wyrok ma zostać ogłoszony w sierpniu.

Prokuratura: to przerażające, naganne i niedopuszczalne czyny

Jay Clayton, prokurator USA w Południowym Dystrykcie Nowego Jorku, podziękował 11 oskarżycielkom, które zeznawały podczas rozprawy. - To przerażające, naganne i niedopuszczalne czyny - stwierdził w oświadczeniu, wskazując na odwagę kobiet. - One dzielnie przezwyciężyły ból związany z ponownym przeżywaniem doznanych krzywd i w rezultacie zapobiegły temu, by inne osoby stały się ofiarami.

Podczas rozprawy prokurator Madison Smyser w oświadczeniu wstępnym stwierdziła, że ​​trzej bracia przez lata współpracowali, "gwałcąc kobiety i dziewczęta, obiecując im imprezy i wyjazdy, a gdy one już dotarły na miejsce, oskarżeni je gwałcili". Kobiety opisały ataki, do których doszło w Hamptons, podczas rejsu po Karaibach i wyjazdu na narty do Aspen w Kolorado. Według prokuratorów ponad 60 kobiet twierdzi, że zostały zgwałcone przez jednego lub kilku braci. Oren, Tal i Alon Alexander konsekwentnie zaprzeczali oskarżeniom.

Oren i Alon Alexander podczas procesu w 2024 roku
Oren i Alon Alexander podczas procesu w 2024 roku
Źródło: MATIAS J. OCNER/MIAMI HERALD/EPA/PAP

Zeznania 11 oskarżycielek

Jedna z ofiar, występująca pod pseudonimem Katie Moore, zeznała, że ​​Alon Alexander odurzył ją narkotykami i zgwałcił po wieczorze spędzonym w nowojorskim klubie. Moore mówiła w sądzie, że po tym, jak podano jej drinka, "zaczęła się chwiać". - W tamtej chwili poczułam, że to się dzieje nagle. Wiem, że nie byłam pijana ani nie traciłam stopniowo kontroli nad sobą. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam tak nagłej utraty kontroli nad ciałem - opowiadała.

Zeznała, że ​​Alon i Tal Alexander kazali jej i jej przyjaciółce opuścić klub, a ona mgliście pamiętała, jak wsiadała do taksówki. Zeznała, że ​​pamiętała, jak "dochodziła do siebie" i leżała naga na łóżku, a nad nią stał nagi Alon Alexander. - Kilka razy próbowałam wstać z łóżka, ale Alon ciągle mnie popychał - powiedziała. - W końcu usiadł na łóżku, a ja wstałam. Powiedziałam: nie chcę z tobą uprawiać seksu, a on na to: już uprawiałaś.

Jeden z zarzutów wobec Orena Alexandra dotyczy wykorzystywania seksualnego nieletniej. Prokuratorzy oskarżyli go o nagranie i udostępnienie w kwietniu 2009 roku filmu z udziałem 17-latki.

Lindsey Acree, artystka i właścicielka galerii na Brooklynie, zeznała, że ​​została zgwałcona przez Tala Alexandra i drugiego mężczyznę w domu w Hamptons latem 2011 roku po tym, jak po wypiciu pół kieliszka wina straciła orientację i poczuła się sparaliżowana. Obecnie 40-letnia, powiedziała, że ​​pozwała Tala Alexandra, mimo że "nigdy nie będzie potrzebowała ich pieniędzy", ponieważ zdenerwowało ją to, że Alexanderowie "ciągle nazywali nas naciągaczkami i oszustkami". - Jeśli jest dzieciak z kijem, który ciągle bije ludzi, zabieracie mu kij - powiedziała ławie przysięgłych. - Pieniądze to jego kij, więc zabierzcie mu go, żeby nie mógł już nikogo krzywdzić.

Obrona: kobiety "chciały osiągnąć korzyści finansowe"

Obrona próbowała podważyć niektóre z zeznań oskarżycielek, twierdząc, że seks odbył się za obopólną zgodą i sugerując, że kobiety są motywowane doznanym "rozczarowaniem" i "chciały osiągnąć korzyści finansowe". - Interes finansowy to jeden z najsilniejszych motywatorów. Wszystkie historie były wyreżyserowane - przekonywała Deanna Paul, adwokatka Tala Alexandra, w mowie końcowej. - Szukają pieniędzy - stwierdziła, odnosząc się do oskarżycielek.

Marc Agnifilo, prawnik Orena Alexandra, przyznał z kolei, że jego klient "zbudował swój styl życia wokół zdobywania kobiet". - Zranili uczucia wielu osób, gdy sami pięli się po szczeblach kariery zawodowej - stwierdził. - Powiedzieli kilka rzeczy, które były obraźliwe i bolesne. Znaleźliśmy się tutaj z tego powodu, a nie dlatego, że są gwałcicielami czy odurzali kobiety.

Według zastępczyni prokuratora USA Elizabeth Espinosa ​​obrona próbowała zmylić ławę przysięgłych. - Nie ma powodu, dla którego wszystkie te kobiety miałyby popełnić krzywoprzysięstwo i wciągać w to swoich przyjaciół i rodzinę. Dlaczego, u licha, miałyby tu być dekadę później i opowiadać o swoim życiu seksualnym? Siedziały tu przed grupą nieznajomych i szczegółowo opisywały te przerażające zbrodnie - podkreśliła.

Odczytanie werdyktu

Trzej bracia nie okazali żadnych widocznych emocji podczas odczytywania werdyktów. Ich rodzice, a także żona Alona Alexandra również byli obecni na sali sądowej. Nie zareagowali ani nie powiedzieli ani słowa.

Braciom postawiono zarzuty spisku w celu popełnienia przestępstwa handlu ludźmi w celach seksualnych, handlu ludźmi w celach seksualnych, handlu osobą nieletnią w celach seksualnych, nakłaniania osoby do podróży w celu udziału w nielegalnej aktywności seksualnej oraz wykorzystywania seksualnego z użyciem siły lub środków odurzających.

Agnifilo, obrońca reprezentujący Orena Alexandra, poinformował, że złożą apelację. - Wierzymy w niewinność naszych klientów i nie zaprzestaniemy walki, dopóki nie zwyciężymy. Wierzymy, że pewnego dnia zwyciężymy - powiedział.

Członkowie rodziny Alexander określili werdykt jako "głęboko rozczarowujący". - Uważamy, że istnieją poważne problemy z dowodami i sposobem przedstawienia tej sprawy. Proces prawny na tym się nie kończy - oświadczyli. - Będziemy walczyć każdego dnia, aż sprawiedliwość zostanie wymierzona, a trzej bracia odzyskają wolność - podkreślili.

Oren i Tal Alexander byli pośrednikami na rynku luksusowych nieruchomości, założyli własną firmę Official. Alon Alexander pracował w rodzinnej firmie ochroniarskiej.

Opracowała Anna Zaleska

Czytaj także: