"Kto kogo pokonał? Na razie mówmy o remisie". Zełenski podsumował szczyt w Paryżu

Świat

Aktualizacja:

Szczyt czwórki normandzkiej w Paryżu w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie nie przyniósł zwycięstwa żadnej ze stron. Na razie mówmy o remisie - oświadczył w Kijowie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Szczyt odbył się w poniedziałek. Główne ustalenia to zawieszenie broni w strefie walk w Donbasie i wymiana więźniów z Rosją.

W poniedziałkowym szczycie uczestniczyli przywódcy Francji, Niemiec, Ukrainy oraz Rosji: Emmanuel Macron, Angela Merkel, Wołodymyr Zełenski i Władimir Putin. Było to także pierwsze osobiste spotkanie obecnych prezydentów Ukrainy i Rosji.

We wtorek, odpowiadając na pytania ukraińskich dziennikarzy, Zełenski mówił, że uczestnikom spotkania towarzyszyło wiele emocji. - Putin był zły? Sądzę, że wszyscy byli zmęczeni. Nastroje były różne; rozmowa była i napięta, i poważna, a chwilami lekka. Kto kogo pokonał? Nie wiem. Wydaje mi się, że obecnie powinniśmy być dyplomatami, bo dopiero zaczęliśmy rozmawiać. Na razie mówmy o remisie - ocenił ukraiński prezydent.

Niełatwy dialog z Putinem

Zełenski powiedział, że dialog z Putinem nie jest łatwy ze względu na jego przywiązanie do szczegółów. Dodał, że prezydent Rosji każdą kwestię "rozkłada na elementy i zaczynamy ważyć prawie każde słowo".

- Ja po prostu jestem innym człowiekiem: raz, dwa i postanowione. A tutaj jest inaczej, jest inna - jak by to ująć - biomechanika - ocenił.

Zdaniem Zełenskiego o tym, czy porozumienie z Putinem jest możliwe, będzie można przekonać się w przyszłości.

- Dzisiaj były pewne ustępstwa. Odczułem to - zaznaczył.

Prezydent uznał, że szczyt w Paryżu był istotny ze względu na wznowienie dialogu w sprawie zakończenia wojny w Donbasie. Pytany, dlaczego w swoich wystąpieniach nie nazywa Putina i Rosji agresorami, odparł, że zależy mu przede wszystkim na porozumieniu.

- Wszystko jest bardzo proste i zależy od tego, czego chcemy. Uważam, że potrzebujemy wyników. (...) Wydaje mi się, że jeśli chcemy, do czegoś dojść, to powinniśmy znaleźć format dialogu, który będzie mniej więcej poprawny - wskazał Zełenski. Oświadczył, że z Putinem różni go między innymi kwestia przekazania Ukrainie kontroli nad jej granicą z Rosją, która opanowana jest przez separatystów.

- Prezydent Federacji Rosyjskiej mówi, że w Mińsku nasz były prezydent Petro Ołeksijowycz (Poroszenko) podpisał dokument o przekazaniu granicy po wyborach lokalnych w Donbasie, a ja nalegam, by doszło do tego przed wyborami - zaznaczył Zełenski.

Trzy punkty "humanitarne"

Szef ukraińskiego państwa mówił także o planach kolejnego wycofania sił i środków na odcinkach frontu w Donbasie.

- Wszystkie strony wymagały rozgraniczenia na całej linii konfliktu. Przedstawiłem dane, którymi dysponuję i udowodniłem, że dokonaliśmy tego szybciej od strony przeciwnej. Jednak w ciągu sześciu miesięcy udało nam się wycofać tylko w trzech punktach. Dlatego jeżeli mówimy o 408-409 kilometrach linii kontaktowej, to zejdzie nam na to 20 lat.

Według prezydenta, w wyniku ustaleń z Paryża trójstronna grupa kontaktowa w sprawie Donbasu, która obraduje w stolicy Białorusi - Mińsku, powinna wyznaczyć trzy punkty "humanitarne", gdzie może dojść do kolejnego rozgraniczenia.

Zełenski zadeklarował jednocześnie, że parlament Ukrainy do końca roku przedłuży obowiązującą ustawę o specjalnym porządku funkcjonowania władz samorządowych w zajętych przez separatystów rejonach Donbasu.

- Obowiązująca ustawa zostanie wniesiona do parlamentu w celu przedłużenia jej obowiązywania. Prościej jest ją przedłużyć i potem wnieść do niej formułę Steinmeiera, kiedy zobaczymy konkretne działania ze strony przeciwnej, kiedy zobaczymy deeskalację - wskazał.

Wymiana 72 obywateli Ukrainy

Prezydent Ukrainy oświadczył również, że do końca tego roku dojdzie do wymiany 72 obywateli Ukrainy, którzy są obecnie przetrzymywani przez Rosję. - Szczerze mówiąc, wymiana na zasadzie "wszyscy na wszystkich" jest abstrakcją. Umówiliśmy się, że wymienimy wszystkich uzgodnionych na wszystkich uzgodnionych - poinformował.

Zełenski przekazał, że w Paryżu nie ustalono żadnych warunków przed kolejnym spotkaniem czwórki normandzkiej, która ma odbyć się za cztery miesiące. - Nie ma żadnych warunków dla przeprowadzenia przyszłego spotkania. (...) Za cztery miesiące będziemy mieli możliwość kontynuować dyskusję i zobaczyć wyniki tego, czego dokonaliśmy - powiedział prezydent Ukrainy.

Gotowość do "przejawienia elastyczności w poszukiwaniu kompromisu"

We wtorek przedstawiciel Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że "czwórka normandzka" jest gotowa do przejawienia elastyczności w poszukiwaniu kompromisu w celu uregulowania konfliktu w Donbasie". Zastrzegł jednak, że "kompromisy nie oznaczają odejścia od porozumień mińskich".

Pieskow mówił, że na spotkaniu Putina z Zełenskim nie była omawiana "w sposób merytoryczny idea Zełenskiego dotycząca utworzenia dodatkowej podgrupy, jaka zajmowałaby się sprawą przekazania granicy ukraińskiej w Donbasie pod kontrolę Kijowa". - Nie mówiono w ogóle o innej inicjatywie Zełenskiego, powołania w Donbasie lokalnej straży - relacjonował Pieskow.

Rzecznik Putina ocenił, że pierwsze bezpośrednie spotkanie prezydentów Rosji i Ukrainy było "rzeczowe i pragmatyczne". Jego zdaniem "strony jasno informowały o swoich stanowiskach i o tym, że się ze sobą nie zgadzają w wielu kwestiach". Pieskow wyraził nadzieję, że spotkanie przyczyni się do dalszych "konstruktywnych kontaktów w imię rozwiązania tych trudnych problemów, jakie obecnie są pomiędzy Moskwą i Kijowem".

Po zakończeniu szczytu w Paryżu

W poniedziałek wieczorem przywódcy Ukrainy, Rosji, Niemiec, i Francji potwierdzili konieczność wprowadzenia w życie porozumień mińskich, zawartych w 2015 roku i dotyczących pokojowego uregulowania konfliktu zbrojnego w ukraińskim Donbasie.

Dla mnie, szczerze mówiąc, to za mało. Chciałem rozwiązać więcej problemów. Wołodymyr Zełenski

Podczas wspólnej konferencji prasowej prezydent Francji Emmanuel Macron ocenił, że "po raz pierwszy od trzech lat idziemy do przodu".

- Fakt, że jesteśmy dzisiaj tutaj, obok siebie w Paryżu, jest ważnym rezultatem - powiedział, dodając, że ważne jest także to, że udało się doprowadzić do wznowienia rozmów po latach braku postępów w tej dziedzinie.

- Odblokowaliśmy dialog i to jest pozytywne - ocenił Zełenski. - Poruszono wiele tematów, moi rozmówcy powiedzieli, że to jest bardzo dobry rezultat, jak na pierwsze spotkanie. Dla mnie, szczerze mówiąc, to za mało. Chciałem rozwiązać więcej problemów - przyznał.

Prezydent Ukrainy mówił, że strony doszły do porozumienia w sprawie środków, które mają zaprowadzić pokój na wschodzie kraju. Zastrzegł przy tym, że "federalizacja Ukrainy nie jest możliwa”, a "priorytetem jest odzyskanie kontroli nad terytorium ukraińskim".

"Omówiliśmy projekty humanitarne dla regionu"

- Chcemy deeskalacji przemocy na wschodniej Ukrainie - oświadczył ze swojej strony Władimir Putin. Prezydent Rosji dodał, że potrzebna jest zmiana ukraińskiej konstytucji, by zapewnić specjalny status dla Donbasu.

- Omówiliśmy również projekty humanitarne dla regionu, aby poprawić poziom życia mieszkających tam ludzi - powiedział Putin, dziękując prezydentowi Francji i kanclerz Niemiec za zaangażowanie w prowadzanie rozmów pokojowych.

Putin podkreślił też potrzebę wymiany rosyjskich i ukraińskich więźniów, do której ma dojść jeszcze w grudniu 2019 roku.

"Pozostała jeszcze praca do wykonania"

Kanclerz Niemiec Angela Merkel stwierdziła, że uczestnicy szczytu "wykazali dobrą wolę, ale pozostała jeszcze praca do wykonania". Pracę tę będą wykonywać ministrowie spraw zagranicznych oraz doradcy, którzy mają wspólnie przygotowywać kolejny szczyt w formacie normandzkim.

Niemiecka kanclerz potwierdziła konieczność całodobowego monitorowania zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy z udziałem niezależnych obserwatorów z OBWE.

Podkreśliła także trzy ustalenia paryskiego szczytu, poza koniecznością respektowania porozumień mińskich: zawieszenie broni, rozminowywanie terenów, na których prowadzone były walki, oraz wymianę więźniów.

"Prezydent Putin wyszedł z rozmów zadowolony"

Szczyt w sprawie procesu pokojowego we wschodniej Ukrainie zorganizowany przez prezydenta Emmanuela Macrona rozpoczął się w poniedziałek po południu w Pałacu Elizejskim w Paryżu.

Najpierw przywódcy przeprowadzili spotkania dwustronne. Później rozmawiali wspólnie przy okrągłym stole.

Było to pierwsze spotkanie prezydentów Putina i Zełenskiego. Obaj prezydenci zasiedli przy stole naprzeciwko siebie. Podczas szczytu doszło do rozmów w cztery oczy obu prezydentów. Rozmowy te rozpoczęły się około godziny 19.

Rosyjskie agencje prasowe informowały, jeszcze przed wspólnymi wypowiedziami dla mediów głów państw, że "prezydent Putin wyszedł z rozmów zadowolony".

Wspólna konferencja prasowa przywódców, zapowiadana początkowo na godzinę 18.30, rozpoczęła się ze znacznym opóźnieniem przed północą, po rozmowach dwustronnych Zełenskiego i Putina.

Przed spotkaniem Putina z Zełenskim doradca prezydenta Rosji do spraw polityki zagranicznej Jurij Uszakow powiedział, że spotkanie obu prezydentów "nie będzie miało ograniczeń czasowych".

Koniec protestu w Kijowie

Po zakończeniu szczytu w Paryżu, manifestanci, którzy w Kijowie pikietowali siedzibę prezydenta, zakończyli protest. Celem akcji było ostrzeżenie przywódcy, by "nie zdradził interesów narodowych".

"Prezydent Zełenski nie przekroczył żadnych czerwonych linii" - oświadczył komitet organizacyjny akcji, który podjął decyzję o jej zakończeniu i jeszcze w nocy z poniedziałku na wtorek przystąpił do składania namiotów i sceny rozstawionej na ulicy Bankowej, gdzie znajduje się biuro szefa państwa.

Konflikt na UkrainiePAP/ Adam Ziemienowicz

Autor: asty, tas//now,kab / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: president.gov.ua