Triest to piękne miasto. Hojne, gościnne, ciekawe, ale biada temu, kto dotknie jego kultywowanych tradycji - tak włoski dziennik "Il Messaggero" relacjonuje sobotnią awanturę, do której doszło na plaży zwanej lokalnie Pedocin. Już sama ta nazwa jest żartobliwa, gdyż pochodzi od słowa "pedoco" w dialekcie friulsko-weneckim, które oznacza między innymi: wszystko. To nawiązanie do czasów, gdy była to plaża dla uboższych mieszkańców. Należy do miasta i dlatego w porównaniu z innymi wstęp na nią dalej jest tani: 1,20 euro od osoby, czyli około pięciu złotych.
Zgodnie z tradycją mężczyźni i kobiety korzystają z plaży osobno, oddziela ich mur. Jest to jedyna taka plaża w Europie. "To nie tylko kwestia tradycji, ale element definiujący tożsamość miasta" - zaznacza włoski dziennik, podkreślając, że o ile lokalizacja plaży nie jest szczególnie atrakcyjna, o tyle jest to dla lokalnych mieszkańców miejsce "nietykalne" z uwagi na panujące tam zasady.
Turystka oburzona zasadami na plaży
Według relacji włoskich mediów sobotnim popołudniem doszło tam do awantury, gdy para turystów nie rozdzieliła się, lecz udała się do części męskiej. Gdy zwrócono im uwagę i poproszono o uszanowanie zasady podziału na sektory, zaczęli protestować.
"Żyjecie w średniowieczu. Wasze miasto nie jest włoskie, to miasto seksistowskich buraków, którzy dalej dzielą plażę na część dla mężczyzn i kobiet. To dyskryminacja ze względu na płeć. Wstydźcie się" - mówiła turystka według relacji "Il Messaggero". Zarzuciła też zwracającej jej uwagę kobiecie, że ona sama przebywa w sektorze, w którym nie powinno jej być. Ta wytłumaczyła, że opiekuje się niepełnosprawnym synem i ma prawo do przebywania w męskiej części.
Kłótnia, która rozpoczęła się od sprzeczki, przerodziła się - jak relacjonuje "Il Piccolo" - w bójkę, w której interweniował personel plaży. Turyści oburzeni opuścili plażę, żądając zwrotu kosztów biletów.
Jak ocenia "Il Messaggero" oskarżanie miasta i jego mieszkańców o "średniowieczność" brzmi niesprawiedliwie, gdyż sugeruje to "brak pełnego zrozumienia ducha tego miejsca i samego miasta". Zdarzenie to, jak relacjonują media, wywołało burzę w mediach społecznościowych. Jeden z użytkowników porównał segregację na plaży do tej w niektórych krajach na Bliskim Wschodzie sugerując, że to, co jest tam postrzegane z perspektywy Europejczyków jako ucisk, tu jest nazywane tradycją.