Trwa afera dotycząca nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym. W wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero były ordynator oddziału chirurgii Emil Jędrzejewski zarzucił placówce nieprawidłowości i błędy medyczne. Miało do nich dochodzić, gdy koordynatorem SOR w placówce był Dawid Kacprzyk - były już radny KO.
Jędrzejewski został w środę wezwany do prokuratury w Warszawie w celu złożenia wyjaśnień. Jak opisał rzecznik Prokuratury Okręgowej Piotr Antoni Skiba, prokuratorzy zadali doktorowi Jędrzejewskiemu kilkadziesiąt pytań dotyczących postępowania. - Każde pytanie skwitował milczeniem - mówił.
Na stanowisku ordynatora chirurgii w Szpitalu Południowym Jędrzejewskiego zastąpił jesienią zeszłego roku Piotr Szenk. Teraz w rozmowie z TVN24 stanowczo odcina się od jego słów. - My się naprawdę staramy, żeby wszyscy pacjenci byli zadowoleni i o tych zgłaszanych przez Emila przypadkach ja nic nie wiem. Nie słyszałem. Nie dotarło to do mnie - powiedział.
Szenk podkreślił, że był "szczerze oburzony" oskarżeniami Jędrzejewskiego. - To bardzo godzi w to, co robimy, czyli bardzo godzi w naszą dobrą wolę. Bardzo podważa naszą dobrą wolę w procesie leczenia pacjentów - powiedział.
Szenk do Szpitala Południowego przeszedł ze szpitala powiatowego w Otwocku, gdzie na stanowisku ordynatora chirurgii zastąpił go właśnie Jędrzejewski. - Bardzo dobry, to świetny chirurg. Naprawdę doświadczony, dobry chirurg. Nie wiem, co się stało, coś się tam musiało zadziać - powiedział Szenk TVN24. Jak podkreślił, "nie było to za jego kariery tutaj, za czasów kiedy on tutaj pracował, więc nie zna kulisów tej sprawy".
Ordynator odpowiada na zarzuty wobec opieki na SOR-ze
W rozmowie z Kanałem Zero Jędrzejewski oskarżył Dawida Kacprzyka, że jego niekompetencja doprowadziła do zgonów na oddziale SOR. - Traktuje ludzi jak fantomy, a jeżeli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że on już był popsuty. (...) Tam ginęli ludzie, bo ktoś się uczył. To jest sedno całego zamieszania - mówił Jędrzejewski. Opisał między innymi sytuację, kiedy personal nie zauważył zgonu pacjenta w toalecie.
Zupełnie inne zdanie ma Szenk.- Dawid Kacprzyk nigdy nie był szefem SOR-u. - podkreślił. - Szefem SOR-u tutaj od wielu lat jest Adam Macech. To jest bardzo doświadczony chirurg, lekarz medycyny ratunkowej. Człowiek, który może być wzorem kierownika SOR-u. Sprawny, spokojny i bardzo dobry merytorycznie, więc pod jego nadzorem ten SOR naprawdę funkcjonuje bardzo dobrze - powiedział.
Czy jednak mogło być tak, że szef SOR nie wiedział o działaniach Kacprzyka? - Pewnie, na każdym z naszych oddziałów tak może się zdarzyć. Przecież my nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkich zachowań - przyznał Szenk. Jak jednak podkreślił, nawet w takiej sytuacji "potem to wychodzi". - Jeżeli zdarzyłoby się coś nadspodziewanie niedobrego, (...) to potem cały szpital o tym mówi. Tego się nie da utrzymać w tajemnicy - powiedział.
- Proszę pamiętać, że praca w szpitalu to jest praca zespołowa. To nigdy nie jest tak, że była jedna osoba i ta jedna osoba morduje pacjenta. Nikt tego nie widzi, nic o tym nie mówi. Zmowa milczenia? Absolutnie nie - podkreślił Szenk.
- Mam nadzieję, że to zostanie uczciwie zweryfikowane przez prokuraturę, bo chyba nie ma innego wyjścia. Natomiast to zupełnie tak nie wygląda - powiedział.
Szenk o Dawidzie Kacprzyku: był bardziej brygadzistą niż koordynatorem
Co zaś może powiedzieć o Dawidzie Kacprzyku? - Dawid był bardzo sprawnym organizatorem - ocenił Szenk. - Pomagał doktorowi Macechowi w organizowaniu ludzi i pisaniu grafików, więc był bardziej brygadzistą niż koordynatorem - powiedział.
Wcześniej w rozmowie z Onetem Szenk pytany był o opisany przez Jędrzejewskiego przypadek, gdy pacjenci mieli umrzeć w wyniku wadliwej intubacji przeprowadzonej przez Kacprzyka. Odparł wtedy: - Błędy się zdarzają, jak w każdym zawodzie, ale takie rzeczy zazwyczaj odbijają się szerokim echem po szpitalu. Tutaj nie słyszałem o niczym takim. Taka informacja na pewno by do mnie dotarła.
- To jest młody lekarz. Dzieciak, ale pracowity i zaangażowany w leczenie pacjentów - mówił o Kacprzyku. - Nie zauważyłem ani nie słyszałem, żeby robił coś, czego mu robić nie wolno. Jestem absolutnie zaskoczony słowami doktora Jędrzejewskiego - podkreślił.
W rozmowie z Kanałem Zero Jędrzejewski mówił też o sytuacji, gdy tomograf wykonano zmarłej osobie, "żeby coś markować". - Nie słyszałem o tym, ale nie wykluczam takiej sytuacji. Mogę to sobie wyobrazić. Ale nie po to, żeby coś tuszować, tylko po to, żeby szybko ustalić przyczynę zgonu. Nie wiem też nic na temat śmierci pacjenta w toalecie - podkreślił Szenk Onetowi.
Jednak o anonimowych doniesieniach od lekarzy dotyczących nadużyć na SOR mówił również w środę prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski.
- Gremialnie pojawia się informacja o niedostatecznych kompetencjach koordynatora i wykonywaniu przez niego procedur, których wykonywać nie powinien - powiedział Jankowski. - Ten zarzut potwierdza się w kolejnych rozmowach z lekarzami - podkreślił.