Franciszek - przy wszystkich swoich zasługach - zmęczył Kościół hierarchiczny i Kurię Rzymską. Jego styl komunikacji wywoływał regularnie zewnętrzne i wewnętrzne burze, a wizja Kościoła, jaką prezentował, budowała rosnący dystans części wiernych (a także wcale niemałej grupy biskupów i księży) od Rzymu. I choć nie ma wątpliwości, że pewne kwestie były rozwiązywane, a papież Bergoglio narzucił swój styl i wizję reform, to rok temu kardynałowie elektorzy uznali, że Kościół potrzebuje chwili spokoju, wyciszenia - na ile to możliwe - wewnętrznych sporów i pogłębienia (a może także korekty) teologicznych fundamentów modelu zmian, jakie wprowadził Franciszek. Robert Prevost został wybrany papieżem, bo uznano, że jest w stanie to zrobić.