O możliwej wizycie szefa amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej Johna Ratcliffe'a w Moskwie donosiły we wtorek media. Ratcliffe miał przylecieć do rosyjskiej stolicy na pokładzie wojskowego samolotu transportowego C-17 Globemaster, lądując wcześniej w Rydze. Według danych dostępnych z otwartych źródeł, jego samolot odleciał z Moskwy po około czterech godzinach.
Do tej pory władze USA nie potwierdziły oficjalnie wizyty urzędnika. Nie jest też jasne, kto towarzyszył mu podczas pobytu, ani z kim się spotkał.
Rzecznik Kremla potwierdza
W środę do sprawy pobytu szefa CIA w Moskwie odniósł się jednak rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, który odpowiedział na pytania dziennika "Washington Post". Wtorkowe spotkanie z dyrektorem CIA "dotyczyło kontaktów między służbami bezpieczeństwa" - przekazał. Nie ujawnił dalszych szczegółów.
Wcześniej utrzymywał, że nie posiada informacji na temat amerykańskiego samolotu wojskowego, który miał wylądować na moskiewskim lotnisku Wnukowo - przypomina "Washington Post". Dodał wówczas, że strona rosyjska nie planuje w tym tygodniu spotkań z przedstawicielami administracji USA.
Pierwsza taka wizyta od pięciu lat
O możliwych powodach wizyty szefa CIA w Moskwie mówili we wtorek na antenie TVN eksperci. Były pełniący obowiązki szefa Agencji Wywiadu pułkownik Andrzej Derlatka zaznaczył, że takie kontakty "nie są czymś niezwykłym". - Kanały służb specjalnych są najszybsze. Informacje wywiadowcze od służb specjalnych docierają bezpośrednio na biurko najważniejszych decydentów w państwach. To było stosowane, jest stosowane i będzie stosowane, to jest normalna procedura - mówił.
Była to pierwsza od pięciu lat wizyta dyrektora CIA w Moskwie. Do poprzedniej doszło w listopadzie 2021 roku. Wówczas kierujący agencją William J. Burns udał się do Moskwy, aby ostrzec rosyjskie władze przed atakiem na Ukrainę i przedstawić konsekwencje takiego kroku. Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę trzy miesiące później.
Do Moskwy regularnie latają za to dwaj negocjatorzy w administracji Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner. Ten pierwszy za czasów prezydentury Trumpa odwiedził Moskwę już osiem razy. Ani Witkoff, ani Kushner nie przybyli ani razu Kijowa.