W pierwszym, niedzielnym nalocie francuskich sił powietrznych na pozycje Państwa Islamskiego (IS) w Syrii zginęło 30 dżihadystów, w tym 12 dzieci-żołnierzy zwanych "lwiątkami kalifatu" - poinformowało w środę Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.
Chodzi o obóz szkoleniowy nieopodal miasta Dajr az-Zaur we wschodniej Syrii. Obserwatorium podało, że wśród zabitych jest tam pewna liczba zagranicznych bojowników, a także, że rannych zostało 20 osób. Cele zidentyfikowano na podstawie wcześniejszych lotów rozpoznawczych.
Nalot przeprowadziło pięć odrzutowców Rafale.
Pierwszy atak Francuzów z powietrza
Do tej pory francuskie lotnictwo było zaangażowane w naloty międzynarodowej koalicji na pozycje IS na terytorium Iraku. Jednak w połowie września prezydent Francji Francois Hollande przyznał, że francuskie ataki z powietrza na cele IS będą konieczne także w Syrii. Poinformował jednocześnie, że na początku tego miesiąca rozpoczęto loty rozpoznawcze nad Syrią, które miały dać Paryżowi obraz sytuacji na ziemi i pomóc w podjęciu decyzji o bombardowaniach.
Francja brała dotychczas udział jedynie w nalotach na IS w Iraku, ponieważ obawiała się, że takie działania przeciwko tej radykalnej organizacji sunnickiej w Syrii mogłyby wzmocnić prezydenta tego kraju Baszara el-Asada, przeciwko któremu od 2011 roku trwa rebelia.
Paryż - jak wyjaśniał niedawno prezydent Hollande - zaczął loty nad Syrią zważywszy na ekspansję IS w ciągu ostatniego roku i zagrożenie, jakie jego bojownicy mogą stanowić dla francuskich interesów w kraju i za granicą. Francja zapowiada, że jej naloty w Syrii mogą być kontynuowane.
Autor: adso//gak / Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Wikimedia Commons