Polscy dyplomaci zostają w Kijowie mimo rosyjskich gróźb. Szef ukraińskiego MSZ dziękuje

Andrij Sybiha
Polskie MSZ reaguje na groźby Rosji wobec dyplomatów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha podziękował stronie polskiej za deklarację utrzymania misji dyplomatycznej w Kijowie. Kreml zwrócił się do dyplomatów w Ukrainie z ostrzeżeniem, na co odpowiedziało między innymi polskie MSZ.

W sobotę Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej ostrzegło zagranicznych dyplomatów przed przebywaniem w Ukrainie. Polskie MSZ oświadczyło, że takie działanie nie będzie miało oczekiwanego skutku.

"Jestem wdzięczny Radosławowi Skorskiemu oraz wszystkim naszym polskim kolegom za tę wiadomość pełną siły, jedności i zaangażowania. Bardzo cenimy wsparcie Polski w tym trudnym czasie i wiemy, że Polacy, tak jak Ukraińcy, nie dają się łatwo zastraszyć" - napisał w niedzielę wieczorem szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.

Oświadczenie polskiego MSZ

"Kolejne rosyjskie groźby i apele do dyplomatów o opuszczenie Kijowa pokazują, że Kreml próbuje zastraszyć Europę i osłabić nasze wsparcie dla Ukrainy. Takie działania, sprzeczne z zasadami prawa międzynarodowego, nie przyniosą jednak oczekiwanego skutku. Rosja nie złamie Ukrainy ani nie podważy europejskiej solidarności z narodem ukraińskim" - oświadczył polski resort dyplomacji.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśliło, że Polska niezachwianie wspiera Ukrainę, jej prawo do samostanowienia i integralności terytorialnej.

"Będziemy nadal stanowczo reagować na nieodpowiedzialne i niebezpieczne działania Rosji oraz wraz z sojusznikami zwiększać presję na Kreml. Nie przewidujemy zmian w funkcjonowaniu Ambasady RP w Kijowie" - czytamy w oświadczeniu.

Podobne oświadczenie wydała ambasadorka Unii Europejskiej w Ukrainie Katarina Mathernova. "Rosja przekazała wiadomość zagranicznym dyplomatom w Kijowie: albo wyjedziecie, albo będziecie ryzykować własnym życiem. Nasza odpowiedź: zostajemy. Delegacja UE zostaje w Kijowie" - napisała w serwisie X. Jak dodała, "groźby nie powstrzymają wsparcia Europy dla Ukrainy. To tylko przypomina nam, dlaczego to wsparcie jest ważne!".

Rosja znów "grozi" dyplomatom w Kijowie

W sobotnim komunikacie MSZ Rosji ostrzeżono obcokrajowców i członków misji dyplomatycznych przed pozostawaniem w Ukrainie bądź podróżowaniem na jej terytorium. Moskwa zapowiedziała, że będzie kontynuować systematyczne ataki w Kijowie i innych ukraińskich miastach.

Rosyjskie MSZ wydało już podobny apel w maju - przypomina AFP. Został on wówczas określony mianem "groźby" we wspólnym oświadczeniu wystosowanym przez 50 państw pod egidą ONZ. Przedstawicielstwa dyplomatyczne państw zachodnich pozostały w Kijowie. Polska dyplomacja wezwała też ambasadora Rosji w Warszawie Gieorgija Michno do siedziby MSZ.

MSZ Ukrainy zaprzeczyło w piątek doniesieniom brytyjskiego dziennika "The Guardian", który podał, że zachodnie ambasady w Kijowie przygotowują się na wyjazd do Lwowa albo Polski, gdyby rosyjskie wojska zaczęły uderzać w ich siedziby w ukraińskiej stolicy.

"Jeśli jakieś misje dyplomatyczne zamierzają się gdzieś przenieść, informują nas o tym zgodnie z przyjętymi procedurami. (…) Do piątkowego wieczoru nie wpłynęły żadne tego rodzaju zgłoszenia ani powiadomienia od zagranicznego korpusu dyplomatycznego" - przekazała ukraińska dyplomacja w komentarzu dla mediów.

Rosyjskie ataki w Kijowie

Kijów w ostatnich tygodniach jest celem zmasowanych ataków rosyjskich, dokonywanych głównie z zastosowaniem ciężkich odrzutowych dronów uderzeniowych. Atakowane są obiekty infrastruktury oraz, od kilku dni, mosty na Dnieprze, które łączą dwie części ukraińskiej stolicy.

Tylko w tym tygodniu Moskwa użyła przeciwko Ukrainie 1900 dronów bojowych, 1700 bomb lotniczych i 25 pocisków. Ponad 800 z tych dronów było napędzanych silnikiem odrzutowym - przekazał w niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

W lipcu 2025 roku w wyniku rosyjskiego nalotu odnotowano uszkodzenia w budynku wydziału konsularnego polskiej ambasady.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: