We wtorek w mieście Bałaszycha, położonym około 25 kilometrów na wschód od Moskwy, w trakcie jazdy eksplodował samochód, prawdopodobnie BMW X3. Rosyjski dziennik "Kommiersant" przekazał, że kierowca pojazdu zginął na miejscu, gazeta nie ujawniła jednak jego tożsamości.
Pieskow powiedział w środę, że doszło do wybuchu, a Putin został o nim poinformowany. Rzecznik Kremla dodał, iż nie może ujawnić szczegółów ze względu na trwające dochodzenie. - To oczywiście sprawa dla naszych służb specjalnych - zaznaczył.
Prokremlowskie media wyemitowały nagrania z kamer monitoringu, na których widać, jak BMW staje w płomieniach i uderza w zaparkowany samochód.
Kto był w samochodzie?
Według niezależnego portalu Astra kierowcą pojazdu był pułkownik Damir Dawidow, a do eksplozji ładunku wybuchowego pod BMW doszło we wtorek rano, gdy 57-latek przejeżdżał w pobliżu swojego domu. Świadek, który rzekomo próbował pomóc Dawidowowi, powiedział Astrze, że wojskowy wciąż żył po wyciągnięciu go z samochodu. - Było jasne, że raczej nie przeżyje - dodał świadek, opisując, że na rannym Rosjaninie "płonęły wszystkie ubrania".
Dawidow kierował instytucją odpowiedzialną za zaopatrzenie w artylerię i amunicję rakietową, "kluczowym działem logistycznym, który obejmuje nadzór nad dystrybucją broni" - przekazał "Guardian".
Do wybuchu doszło zaledwie przecznicę od miejsca, gdzie w 2025 roku eksplodował samochód, obok którego przechodził generał Jarosław Moskalik, zastępca szefa Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji. Wojskowy nie przeżył wybuchu. Nie było wówczas jasne, czy Moskalik brał udział w wojnie przeciwko Ukrainie.
Kompromitacja rosyjskich służb
Reuters przypomina w środę, że od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku Kijów przyznał się do zabicia szeregu wysokich rangą rosyjskich oficerów. Część z nich została uznana przez władze Ukrainy za wrogów, ich nazwiska figurowały na specjalnej liście.
Według "Guardiana" fakt, że do "zamachu" na Dawidowa doszło tak blisko miejsca, gdzie zginął Moskalik, kompromituje rosyjskie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Dawidow zginął "pomimo zaostrzenia środków bezpieczeństwa wprowadzonych wobec czołowych postaci wojskowych i politycznych, w tym Władimira Putina, po głośnych atakach" - pisze dziennik.