Karol Karski wysłał "informację" do członków klubu Rozwój Plus. "Otrzymałem odpowiedź"
Blisko tydzień temu Mateusz Morawiecki ogłosił decyzję o utworzeniu nowego klubu parlamentarnego Rozwój Plus. Mimo to parlamentarzyści z otoczenia byłego premiera formalnie wciąż pozostają członkami PiS. Zgodnie z decyzją komitetu politycznego partii o ich dalszych losach zdecyduje Karol Karski - rzecznik dyscyplinarny PiS.
Karski, który był gościem w "Faktach po Faktach" w TVN24, poinformował, że wysłał do wszystkich 40 parlamentarzystów Rozwoju Plus informację, "o tym, że toczy się procedura dotycząca ich członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości". - Otrzymali informację (...), że są nadal pełnoprawnymi członkami Prawa i Sprawiedliwości, że mają możliwość zajęcia stanowiska w tej sprawie - mówił. Karski przypomniał, że zgodnie ze statutem PiS politycy nie mogą być członkami dwóch klubów parlamentarnych.
- Otrzymałem odpowiedź już od części z tych osób - oświadczył Karski. Dopytywany od ilu, odpowiedział: - Od kilku osób. Część z nich stoi na stanowisku, że nie jest już członkami Prawa i Sprawiedliwości. Część z nich uważa, że jest nadal członkami Prawa i Sprawiedliwości, że chciałoby w nim pozostać. - Minęło dopiero parę dni. W związku z tym ja jestem otwarty na rozmowy - zadeklarował gość TVN24.
Karski: Mateusz Morawiecki nie potrafi grać zespołowo
Morawiecki zapowiedział w poniedziałek, że najpóźniej 15 października założy partię polityczną. Na ten dzień planowana jest konwencja Rozwoju Plus. Deklaracja byłego premiera padła podczas wywiadu na kanale YouTube - Rymanowski Live.
Karski był pytany w TVN24 o tę zapowiedź. - Mateusz Morawiecki jest osobą wyjątkowo ambitną. Zresztą w polityce to nie jest niczym niezwykłym, ale on jakoś tak nie potrafi zespołowo grać - skomentował rzecznik dyscypliny partyjnej PiS.
Prowadząca program Anita Werner dopytywała Karskiego, czy dla PiS brak Morawieckiego w partii jest dużą stratą. - Parę dni temu, chyba nawet w tym studiu, widziałem konsylium publicystów, dziennikarzy, z których jeden powiedział, że jak Prawo i Sprawiedliwość uwolni się od tego balastu, to wyskoczy tak do góry, jak ten spławik - zaczął gość TVN24.
- Także w tym studiu, w jednej z debat właśnie wśród dziennikarzy usłyszałem, że są dwie drogi, którymi się kończą rozłamy PiS-u. To znaczy ten, (kiedy) ci, którzy występują z PiS-u albo kończą w Platformie Obywatelskiej, albo wracają do PiS-u. Ja bym dodał jeszcze trzecią możliwość i historycznie też sprawdzalną. Czyli można skończyć tak jak Kazimierz Marcinkiewicz - ocenił, nawiązując do wycofania się byłego premiera z krajowej polityki.
Karski przyznał, że "jest taka możliwość", aby partia Jarosława Kaczyńskiego wyszła mocniejsza po rozstaniu z Morawieckim. - Mateusz Morawiecki ma szansę swoje uzyskać, będąc osobno, ale jednocześnie Prawo i Sprawiedliwość ma szansę dużo więcej zyskać - powiedział.
Romanowski, Ziobro, Kamiński i Wąsik. Wiadomo, co z ich oświadczeniami
Rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że kilku posłów i eurodeputowanych złożyło oświadczenie o przynależności do PiS na nieprawidłowych formularzach. Karski był pytany w TVN24 o Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego, którzy mieli znaleźć się w tej grupie.
- Złożyli deklarację, natomiast (…) w innej formie, po prostu w sposób opisowy (…) złożyli to własnymi słowami - odpowiedział i podkreślił, że to "wypełnia treść tego, co znajdowało się w oświadczeniu".
A poseł Zbigniew Ziobro? - dociekała Werner. - Przekazał tę deklarację kanałem informacji elektronicznej - odparł Karski. Dziennikarka zapytała również o Marcina Romanowskiego. - Z tego, co wiem, również tutaj nie ma żadnych, żadnych zastrzeżeń (…) przekazał kanałem informacji elektronicznej takie oświadczenie - powiedział rzecznik dyscyplinarny PiS.
Dopytywany, czy były wiceminister sprawiedliwości poinformował też, gdzie aktualnie przebywa, Karski odpowiedział, że on "tego nie weryfikuje".
Joanna Mucha: mam wrażenie, że to jest początek końca PiS-u
Słowa Morawieckiego o planach założenia partii komentowała również druga gościni "Faktów po Faktach" posłanka Joanna Mucha. - Moim zdaniem to jest poważna inicjatywa - oceniła. - Mam wrażenie, że to jest początek końca PiS-u - dodała.
Zdaniem Muchy "jest rzeczywiście grupa wyborców po naszej demokratycznej stronie, którzy szukają partii reform i oni są być może w jakiś sposób zainteresowani inicjatywą pana Mateusza Morawieckiego". Następnie przedstawiła dane "przed i po" rządach sprawowanych przez Morawieckiego. Jak mówiła, wzrost PKB na początku 2017 roku wyniósł 4,8 procent, a w 2023 roku 0,2 procent. - Średnioroczna inflacja na początku jego rządów 2,0 (procent), na końcu jego rządów 11,4 (procent), skumulowana 43 procent - kontynuowała.
- Morawiecki powiedział, że demografia jest jednym z najważniejszych celów jego rządów. Dzietność na początku jego rządów to było 1,45, a na końcu 1,16. Liczba urodzeń: 402 tysiące w 2017 roku i 272 tysiące w 2023 roku - zwracała uwagę posłanka. - Indeks innowacyjności poleciał, indeks korupcji, indeks wolności pracy - wymieniała dalej.
- Dlatego powinniśmy naprawdę mówić o danych i ostrzegać ludzi, którzy ewentualnie są niezadowoleni z tego rządu - ostrzegała i przyznała: - Ja też jestem niezadowolona z tego rządu.