Według "Wall Street Journal", który powołuje się na urzędników amerykańskiej administracji, lotniskowiec USS Gerard Ford i towarzysząca mu grupa uderzeniowa sprowadzą do regionu dziesiątki myśliwców i samolotów rozpoznawczych, umożliwiając dowódcom przeprowadzanie intensywniejszych nalotów. Dziennik odnotowuje, że oprócz okrętów wojennych USA wysłały również dziesiątki samolotów i kilka systemów obrony powietrznej do baz na Bliskim Wschodzie.
Okręt został pierwotnie wysłany na wschód Morza Śródziemnego, lecz później przekierowano go na Karaiby w ramach presji na Wenezuelę. Brał też udział w ataku, podczas którego siły USA pojmały przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro.
Decyzja w cieniu gróźb Donalda Trumpa
Lotniskowiec jest największym i najbardziej zaawansowanym okrętem tego typu w Marynarce Wojennej USA. Na Bliskim Wschodzie dołączy do innego lotniskowca, USS Abraham Lincoln, i dziewięciu innych okrętów, w tym niszczycieli i okrętów desantowych.
Tranzyt z Morza Karaibskiego zwykle zajmuje około dwóch tygodni.
Tłem dla manewrów wojskowych są kolejne groźby prezydenta Donalda Trumpa na temat możliwych konsekwencji, jeśli Iran nie zgodzi się na zawarcie porozumienia dotyczącego jego programu jądrowego. W czwartek Trump ocenił, że Iran ma około miesiąca na zawarcie umowy, choć jednocześnie przyznał, że zamierza negocjować tyle, ile chce. Zagroził jednak, że brak porozumienia będzie miał "traumatyczne" skutki dla Iranu.
Opracował Mikołaj Stępień /lulu
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: dvidshub - Alyssa Joy