Gościem piątkowych "Faktów po Faktach" w TVN24 był wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak. Był pytany, czy prezydent Karol Nawrocki powinien wziąć udział w zaplanowanej na 19 lutego inauguracji prac Rady Pokoju w Waszyngtonie. - Wydaje mi się, że chce. (…) Natomiast wydaje mi się, że chyba nie powinien - odpowiedział.
Bosak dopytywany o ewentualne dołączenie Polski do Rady Pokoju, powiedział, że jest "dosyć sceptyczny".
- Prezydent reprezentuje Polskę i jeżeli formuła tego szczytu będzie przewidywała udział głów państw, które nie dołączają do Rady Pokoju, ale pełnią rolę obserwatorów i uczestników tej ceremonii, to w takim wyjeździe może być jakiś sens - kontynuował wicemarszałek Sejmu.
Premier Donald Tusk poinformował, że polska ambasada w USA otrzymała zaproszenie "dla polskiego premiera lub polskiego prezydenta". Podkreślił, że jeśli prezydent zdecyduje się uczestniczyć - jako świadek - w spotkaniu inauguracyjnym Rady, otrzyma od rządu materiały dotyczące sposobu postępowania. Szef rządu powiedział też, że Polska nie dołączy do Rady "w obecnych okolicznościach".
"Wskazana jest ostrożność i wstrzemięźliwość"
Zdaniem gościa TVN24 detale dotyczące spotkania w Waszyngtonie "znają nasi dyplomaci" w USA albo "nie zna nikt". - Cała ta Rada Pokoju, wszystko, co się wokół tego dzieje, to taka kaskada precedensów dyplomatycznych, stąd tak duże spory - komentował.
W ocenie Bosaka "Amerykanie postawili wszystkich w sytuacji dosyć kłopotliwej", dlatego "wskazana jest ostrożność i wstrzemięźliwość".
- Oczywiście można zaprezentować podejście odwrotne. To znaczy, jeżeli jest chemia z prezydentem Trumpem, to [można -red.] szukać tego kontaktu i liczyć, że z tego wyniknie coś dobrego dla państwa polskiego. Ja uważam, że obie strategie obecnie mogą mieć zastosowanie w wypadku działań polskiego prezydenta, a co z tego wyniknie, zobaczymy po fakcie - podsumował.
Bosak o SAFE: napawa sceptycyzmem
Bosak mówił w "Faktach po Faktach", dlaczego zagłosował w piątek przeciwko ustawie wdrażającej SAFE. - Nie uważamy, że to jest dobra propozycja, ponadto bardzo niedużo o niej wiemy. A to, co wiemy napawa nas sceptycyzmem, co do tego, że jest to racjonalny sposób zadłużania się - odpowiedział. - Zdecydowanie wspieramy wydatki na obronność, na bezpieczeństwo, natomiast to musi być robione z głową - dodał wicemarszałek Sejmu.
Zdaniem lidera Konfederacji wszystko, co jest zawarte we wniosku o finansowanie ze wspomnianego programu jest "dopiero do negocjacji". - Pierwotnie deklarowany cel to miała być rozbudowa przemysłu uzbrojeniowych. Tymczasem tutaj mamy tak krótkie terminy, że to będą w mojej ocenie wielkie zakupy już istniejących produktów z już istniejących fabryk - mówił i dodał, że "nie potrzebujemy programu SAFE, żeby kupić to, co już jest na rynku".
Według Bosaka konieczna jest "kontrola polityczna" nad wydatkami, czemu - w jego ocenie - nie służy obecnie prowadzona "tajność planów" wydatkowych. Na razie lista 139 projektów, które mają być realizowane w ramach SAFE, pozostaje utajniona. Wiceszef MON Cezary Tomczyk zapowiedział, że zostanie pokazana po przejściu procedur formalnych. Podkreślił, że takie były też ustalenia z Komisją Europejską.
Sejm, mimo głosów przeciwnych posłów Konfederacji i PiS, uchwalił w piątek ustawę wdrażającą unijny program dozbrajania SAFE. Umożliwi ona powołanie specjalnego, zarządzanego przez BGK funduszu, za pośrednictwem którego będą mogły być wydawane pieniądze z programu. W ramach unijnego instrumentu polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność.
Autorka/Autor: Aleksandra Sapeta
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak