Prezydent USA Donald Trump wezwał do przyłączenia się innych państw do operacji w cieśninie Ormuz i zwrócił uwagę, że "mamy coś, co nazywa się NATO". Zagroził, że negatywna odpowiedź będzie "bardzo zła" dla przyszłości Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wyraził też swoje rozczarowanie postawą Londynu.
>> Wezwanie Trumpa skomentował już wicepremier i szef polskiego MSZ Radosława Sikorskiego
W poniedziałek premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer powiedział, że priorytetem dla jego rządu jest ochrona obywateli w regionie.
- Po drugie, podejmując niezbędne działania w celu obrony siebie i naszych sojuszników, nie damy się wciągnąć w szerszy konflikt zbrojny. I po trzecie, będziemy nadal dążyć do szybkiego rozwiązania, które przywróci bezpieczeństwo i stabilność w regionie oraz powstrzyma zagrożenie ze strony Iranu dla jego sąsiadów - mówił na konferencji prasowej po rozmowach w Londynie z premierem Kanady Markiem Carneyem.
Starmer: pracujemy nad realnym planem
Starmer odniósł się również do wezwań Trumpa o większe zaangażowanie sojuszników w wojnę przeciwko Iranowi. Podkreślił, że decyzja o wysłaniu brytyjskich żołnierzy na misję wojskową "stanowi najpoważniejszą odpowiedzialność każdego premiera".
- Na każdym etapie pozostałem wierny swoim zasadom. Jeśli mamy wysyłać naszych żołnierzy i żołnierki w niebezpieczne rejony, to przynajmniej zasługują oni na to, by wiedzieć, że są tam w oparciu o podstawę prawną i zgodnie z odpowiednio przemyślanym planem - tłumaczył premier.
Przekazał też, że będzie współpracować z sojusznikami nad opracowaniem "realnego wspólnego planu" mającego na celu przywrócenie swobody żeglugi statkom w pobliżu cieśniny Ormuz.
Iran zamknął cieśninę, przez którą transportowana jest około jedna piąta światowej ropy, w reakcji na amerykańsko-izraelskie ataki.
- Wspólnie z innymi krajami podjęliśmy działania mające na celu uwolnienie rezerw ropy naftowej na bezprecedensową skalę, ale ostatecznie musimy ponownie otworzyć cieśninę Ormuz, aby zapewnić stabilność na rynku. Współpracujemy ze wszystkimi naszymi sojusznikami, w tym z partnerami europejskimi, nad opracowaniem realnego wspólnego planu, który pozwoli jak najszybciej przywrócić swobodę żeglugi w regionie i złagodzić skutki gospodarcze - mówił Starmer.
Zastrzegł, że nie będzie to misja w ramach NATO.
Minister obrony Niemiec: to nie nasza wojna
W poniedziałek żądania Trumpa odrzucił minister obrony Niemiec Boris Pistorius. - Czego (...) Donald Trump oczekuje od garstki lub dwóch garści europejskich fregat w cieśninie Ormuz, czego nie jest w stanie dokonać potężna marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych? - pytał. - To nie jest nasza wojna, to nie my ją rozpoczęliśmy - dodał.
Zapytany o ostrzeżenie Trumpa, że NATO czeka "bardzo zła" przyszłość, jeśli jego członkowie nie przyjdą z pomocą Waszyngtonowi, Pistorius odpowiedział, że nie spodziewa się, by NATO rozpadło się z powodu tych różnic.
Trump wzywa świat do wsparcia amerykańskiej operacji
Donald Trump mówił o przyłączeniu innych państw do interwencji w cieśninie Ormuz w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One w drodze do Waszyngtonu. Poinformował, że jest w kontakcie z przywódcami siedmiu państw. - Domagam się, aby te kraje przybyły i chroniły swoje terytorium, bo to jest ich terytorium. To jest miejsce, z którego czerpią energię. I powinny przybyć i pomóc nam je chronić - mówił.
W sobotę wyraził nadzieję, że do odblokowania szlaku przyłączą się Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania, wysyłając jednostki w ten region. Władze w Tokio wykluczyły już wsparcie amerykańskich sił na Bliskim Wschodzie. Podobny sygnał popłynął z Australii.
Trump pesymistycznie o pomocy sojuszników NATO wyraził się również w rozmowie dla "Financial Times". - Byliśmy bardzo mili. Nie musieliśmy pomagać im z Ukrainą. Ukraina jest tysiące mil od nas. (...) Ale pomogliśmy im. Teraz zobaczymy, czy oni pomogą nam. Bo od dawna mówię, że będziemy dla nich, ale oni nie będą dla nas. I nie jestem pewien, czy byliby - mówił.
- Wielką Brytanię można uznawać za sojusznika numer jeden, najstarszego i tak dalej, ale kiedy poprosiłem ich, żeby przyszli, nie chcieli przyjść - mówił.
- Kiedy w zasadzie wyeliminowaliśmy zagrożenia ze strony Iranu, powiedzieli: "no dobrze, wyślemy dwa okręty", a ja odpowiedziałem: "potrzebujemy tych okrętów, zanim wygramy, a nie po tym, jak wygramy" - relacjonował. - Od dawna mówię, że NATO to ulica jednokierunkowa - dodał.
Opracowała Aleksandra Sapeta /akw
Źródło: Reuters, CNN, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ANDY RAIN