W rozmowie telefonicznej z gazetą Donald Trump zaapelował do państw europejskich o przyłączenie się do amerykańskich działań wojennych w Iranie. Zaznaczył, że Europa i Chiny, w odróżnieniu od USA, są silnie uzależnione od ropy z Zatoki Perskiej.
- To stosowne, żeby ci, którzy czerpią korzyści z cieśniny, pomogli zapewnić, by nie stało się tam nic złego - powiedział Trump. - Jeśli nie będzie odpowiedzi albo odpowiedź będzie negatywna, myślę, że to będzie bardzo złe dla przyszłości NATO - dodał.
"Domagam się, aby te kraje przybyły i chroniły swoje terytorium"
Trump ponowił swoje wezwanie do przyłączenia się innych państw do operacji w cieśninie Ormuz podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One w drodze do Waszyngtonu. Jak powiedział, prowadzi rozmowy z "około siedmioma" krajami i choć podkreślał, że najwięcej ropy wypływającej z Zatoki Perskiej otrzymują Chiny, nie określił, czy Pekin jest wśród zainteresowanych krajów.
- Domagam się, aby te kraje przybyły i chroniły swoje terytorium, bo to jest ich terytorium. To jest miejsce, z którego czerpią energię. I powinny przybyć i pomóc nam je chronić. Można by argumentować, że może w ogóle nie powinniśmy tam być, ponieważ jej nie potrzebujemy. Mamy dużo ropy naftowej - mówił Trump.
- Ale robimy to. Robimy to prawie tak, jakbyśmy robili to z przyzwyczajenia, ale robimy to również dla bardzo dobrych sojuszników, których mamy na Bliskim Wschodzie - dodał.
Trump: mamy coś, co nazywa się NATO
Trump wyraził w rozmowie z "Financial Times" pesymizm co do tego, czy sojusznicy odpowiedzą na jego apel. - Mamy coś, co nazywa się NATO. Byliśmy bardzo mili. Nie musieliśmy pomagać im z Ukrainą. Ukraina jest tysiące mil od nas. (...) Ale pomogliśmy im. Teraz zobaczymy, czy oni pomogą nam. Bo od dawna mówię, że będziemy dla nich, ale oni nie będą dla nas. I nie jestem pewien, czy byliby - mówił gazecie.
Zapytany, jakiej pomocy oczekuje, Trump odpowiedział: cokolwiek będzie potrzebne. Argumentował, że sojusznicy powinni wysłać okręty do usuwania min, których Europa posiada znacznie więcej niż USA. Chciałby też "ludzi, którzy wyeliminują złych aktorów wzdłuż irańskiego brzegu", sugerując wysłanie europejskich oddziałów komandosów do zwalczania irańskich operacji z użyciem dronów i min morskich w Zatoce.
- Uderzamy w nich bardzo mocno. Nie zostało im nic poza robieniem drobnych kłopotów w cieśninie, ale ci ludzie czerpią z niej korzyści i powinni pomóc nam ją patrolować. My im pomożemy. Ale oni też powinni tam być. Potrzeba wielu ludzi, żeby pilnować niewielu - mówił Trump.
Trump o NATO. "Od dawna mówię, że to ulica jednokierunkowa"
Trump wyraził szczególne niezadowolenie z postawy Wielkiej Brytanii. - Wielką Brytanię można uznawać za sojusznika numer jeden, najstarszego itd., ale kiedy poprosiłem ich, żeby przyszli, nie chcieli przyjść - zżymał się. - A kiedy w zasadzie wyeliminowaliśmy zagrożenia ze strony Iranu, powiedzieli: "no dobrze, wyślemy dwa okręty", a ja odpowiedziałem: "potrzebujemy tych okrętów, zanim wygramy, a nie po tym, jak wygramy" - relacjonował. - Od dawna mówię, że NATO to ulica jednokierunkowa - dodał.
Trump stwierdził, że ewentualne zagrożenie dla sojuszniczych jednostek w Zatoce byłoby minimalne, bo USA "zdziesiątkowały" Iran. Europejscy sojusznicy ponieśli już jednak straty w konflikcie, bo w czwartek w irańskim ataku dronowym w Iraku zginął francuski żołnierz. W niedzielę w bazie w Kuwejcie zniszczony został włoski samolot.
Trump ostrzegł też, że USA są gotowe do ponownych uderzeń na wyspę Chark, irański hub eksportu ropy. - Możemy to uderzyć w pięć minut. I nie mogą nic na to poradzić - przekonywał.
"Chiny również powinny pomóc"
Prezydent USA oznajmił też, że pomocy oczekuje również od Chin i że powinno to się zdarzyć przed planowaną wizytą w Pekinie pod koniec marca. Trump zaznaczył, że nie może czekać do końca marca, bo "dwa tygodnie to długo". Dodał, że wizyta może zostać przesunięta, lecz nie sprecyzował, o ile.
Jak zaznaczył dziennik, wypowiedzi Trumpa padły w dniu, gdy sekretarz skarbu Scott Bessent spotkał się w Paryżu ze swoim chińskim rozmówcą, wicepremierem He Lifengiem w sprawie przygotowań do szczytu.
- Myślę, że Chiny również powinny pomóc, ponieważ Chiny pozyskują 90 proc. ropy z cieśniny - powiedział Trump gazecie, dodając, że wolałby poznać stanowisko Pekinu przed planowaną wizytą.
Wezwania Trumpa, odmowa Japonii i Australii
Trump już w sobotę wzywał przywódców do interwencji w cieśninie Ormuz, wyrażając nadzieję, że kraje takie jak Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania wyślą swoje jednostki w ten rejon.
W poniedziałek władze Japonii wykluczyły wysłanie okrętów wojennych. Podobne stanowisko przedstawiła Australia. Australijska minister transportu Catherine King zapowiedziała na antenie ABC, że jej kraj nie skieruje jednostek do cieśniny. – Wiemy, jak jest to niezwykle ważne, ale nie poproszono nas o to, ani w tym nie uczestniczymy - powiedziała.
Iran skutecznie zamknął cieśninę po tym, jak Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły na nią ataki ponad dwa tygodnie temu. Około jedna piąta światowego wydobycia ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego normalnie przepływa przez cieśninę Ormuz, wąski przesmyk wodny między Iranem a Omanem.
Opracowała Paulina Karpińska /lulu
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/YURI GRIPAS / POOL