TVN24 | Świat

"Krwawy węgiel" Korei Północnej. "Pokolenia rodzą się, żyją i umierają w strefach wydobycia"

TVN24 | Świat

Autor:
momo/adso
Źródło:
PAP, BBC

Władze Korei Północnej zmuszały całe pokolenia więźniów politycznych i jeńców wojennych, w tym dzieci i kobiety w ciąży, do niewolniczej pracy w kopalniach węgla - napisano w opublikowanym w czwartek raporcie południowokoreańskiej organizacji praw człowieka. Jak podano, pieniądze z eksportu surowca, w którym pomagały organizacje mafijne, miały być przeznaczane na finansowanie programu nuklearnego i rakietowego Pjongjangu.

Obywatelski Sojusz na rzecz Północnokoreańskich Praw Człowieka (NKHR) opublikował raport, który rzuca nowe światło na powiązania pomiędzy niewolniczą pracą, produkcją i nielegalnym eksportem towarów oraz najwyższymi przywódcami i programem zbrojeń Korei Północnej.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

"Kwoty produkcji na eksport wyrabiane są poprzez niewolniczą pracę mężczyzn, kobiet i dzieci w obozach internowania" – napisano w raporcie, zatytułowanym "Eksport krwawego węgla z Korei Północnej". Opiera się on na relacjach 15 osób. W dokumencie system gospodarczy reżimu porównano do piramidy finansowej opartej na wyzysku.

Autorzy podkreślają, że wydobycie surowców w Korei Północnej bazuje na dyskryminacyjnym systemie klasowym i planowych represjach kolejnych pokoleń ludzi. Podstawy tego systemu opracowano po wojnie koreańskiej (1950-1953) w celu stworzenia trwałej podklasy społecznej do pracy w kopalniach. Większość niewolników w północnokoreańskich kopalniach węgla stanowią jeńcy wojenni z Korei Południowej.

Zdjęcia satelitarne północnokoreańskiego obozu BukchangGoogle Earth

"Najgorszy rodzaj prześladowań"

- Pokolenia ludzi rodzą się, żyją i umierają w strefach wydobycia, doświadczając w swoim życiu najgorszego rodzaju prześladowań i dyskryminacji – powiedziała BBC wicedyrektor NKHR Joanna Hosaniak, jedna z autorek raportu.

Zdjęcia satelitarne północnokoreańskiego obozu BukchangGoogle Earth

W Obozie 18. w powiecie Bukczang przy wydobyciu węgla pracują nawet siedmioletnie dzieci, a także ciężarne kobiety, dopóki ich ciąża nie jest widoczna – napisano w raporcie. Byli więźniowie powiedzieli NKHR, że w 2016 roku wydobyto tam co najmniej 8 milionów ton węgla.

Wszystko co cenne jest eksportowane, podczas gdy w kraju występują poważne niedobory żywności i prądu. Nielegalna sprzedaż surowców i innych towarów za granicę dostarcza reżimowi zagranicznych walut, które z kolei trafiają do tajnych funduszy najwyższych przywódców. System ten jest wiązany bezpośrednio z rozwojem broni jądrowej i rakietowej.

Rada Bezpieczeństwa ONZ zakazała w 2017 roku sprowadzania węgla z Korei Północnej, by odciąć Pjongjang od źródeł finansowania programu zbrojeń. Według niezależnych szacunków w tym samym roku reżim zarobił na eksporcie węgla 200 milionów dolarów. W przemycaniu towarów z Korei Północnej pomagać miały zorganizowane grupy przestępcze, w tym japońska Yakuza. 

"Ludzie umierali każdego dnia. Codziennie dochodziło do wypadków"

NKHR powołuje się na wypowiedzi byłych więźniów, którym udało się uciec do Korei Południowej, a także innych północnokoreańskich zbiegów. Przytacza również analizy zdjęć satelitarnych i dane rządów Korei Południowej i USA.

Jak pisze BBC, pracującym w "górniczych obozach" więźniom pozwalano na "pewne aspekty normalnego życia". Zachęcano ich do zawierania małżeństw i zakładania rodzin. Ale to także miało swój cel. - Mówili nam, żebyśmy mieli dużo dzieci. Potrzebowali utrzymać kopalnie, ale ludzie umierali każdego dnia. Codziennie dochodziło do wypadków - wspomina w rozmowie z BBC Kim Hye-sook, która do północnokoreańskiej kopalni trafiła w wieku 16 lat.

- Kiedy pierwszy raz zostałam przydzielona do pracy, w moim oddziale znajdowały się 23 osoby. Ale kopalnie się zawalały, a druty ciągnące wózki z węglem pękały, zabijając ludzi. Inni ginęli od eksplozji. Czasami woda zalewała szyb i ludzie tonęli. Ostatecznie w mojej grupie przy życiu pozostało tylko sześć spośród 23 osób - relacjonuje kobieta, która w 2001 roku została zwolniona z obozu pracy w ramach ogólnokrajowej amnestii. Uciekła z Korei Północnej przez rzekę położoną w pobliżu granicy z Chinami.

Ludzie umierali nie tylko w wypadkach, ale także z wycieńczenia. - Nie było dnia bez głodu. Zawsze byliśmy głodni. Spożywaliśmy jeden posiłek dziennie, nie mieliśmy pojęcia, że inni ludzie jadają trzy posiłki - opowiada pani Kim. Ciężko pracujących w kopalni ludzi karmiono miską suchego ryżu. Nawet chorzy wydobywali węgiel, bo inaczej mogli stracić karnet na jedzenie.

PAP

200 tysięcy więźniów Pjongjangu

Według szacunków ONZ nawet 200 tysięcy osób przetrzymywanych jest w Korei Północnej w rozległej sieci gułagów prowadzonych przez tajną policję. Wiele z nich znajduje się w pobliżu zagłębi wydobycia surowców. W 2014 roku oenzetowska komisja alarmowała, że więźniowie są torturowani, gwałceni, zmuszani do pracy, głodzeni i poddawani innym rodzajom nieludzkiego traktowania.

Autor:momo/adso

Źródło: PAP, BBC

Źródło zdjęcia głównego: Google Earth