Na początku lipca zginął nazywany "ukochanym lwem Zimbabwe" Cecil. Jako jego zabójcę zidentyfikowano amerykańskiego dentystę Waltera Palmera.
Podejrzewa się, że lew został wywabiony z terytorium Parku Narodowego Hwange, a następnie raniony przez Palmera z kuszy i dobity strzałem z broni palnej po ok. 40 godzinach. Zwierzęciu odcięto łeb, a następnie obdarto je ze skóry. Palmer, który polował z przewodnikiem, twierdzi, że nie wiedział, iż zwierzę jest pod ochroną.
To był inny lew
Jak przekazało agencji Reutera źródło w zimbabweńskich władzach, które pragnęło zachować anonimowość, 3 lipca inny cudzoziemski kłusownik ustrzelił kolejnego lwa z Parku Narodowego Hwange (gdzie polowanie jest ściśle regulowane). Źródło nie podało tożsamości, ani narodowości sprawcy. Kłusownik wyjechał już z Zimbabwe, policja była w stanie odzyskać jedynie zwłoki i głowę zabitego lwa (która została mu odcięta).
Władze Zimbabwe oficjalnie nie potwierdziły tej informacji. W reakcji na całą aferę, zakazały polowań na lwy, leopardy i słonie poza Parkiem Narodowym Hwange. Ponadto władze podały, że zatrzymały mężczyznę podejrzewanego o złamanie prawa dot. polowań, ale nie wiadomo, czy i jaki ma on związek z dwoma zabitymi w lipcu lwami.
Nie brat Cecila
W sobotę na portalu społecznościowym organizacji Zimbabwe Conservation Task Force pojawiła się informacja, że ofiarą kłusowników padł także brat Cecila, Jerycho. "Jesteśmy załamani" - napisali przedstawiciele organizacji.
BREAKING NEWS - JERICHO HAS BEEN SHOT TODAY AT 4pm - It is with huge disgust and sadness that we have just been...
Posted by ZCTF - Zimbabwe Conservation Task Force on 1 sierpnia 2015
Doniesieniom tym zaprzeczył jednak Brent Stapelkamp z Hwange Lion Research Project, który monitoruje zachowanie lwa. Jak poinformował, zwierzę jest "całe i zdrowe". Jerycho od śmierci Cecila opiekował się jego młodymi.
Autor: kg,fil\mtom,tr / Źródło: Reuters, CNN, PAP, Daily Mail