Świat

Kolejny cios dla prawicy

Świat

Aktualizacja:

Koalicja niemieckich chadeków i liberałów straciła władzę w niemieckim kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn. Obie partie rządziły tam od wielu lat. Jak wynika z prognoz telewizji ZDF, CDU zdobyła 30,8 proc., lekko wyprzedzając socjaldemokratów, którzy uzyskali 30,3 proc. To kolejne zmartwienie dla Angeli Merkel, która dopiero co straciła sojusznika w postaci Nicolasa Sarkozy'ego.

Według prognoz kolejny sukces odniosła niemiecka Partia Piratów, która weszła już do trzeciego parlamentu regionalnego w Niemczech, zdobywając 8,4 proc. głosów.

Złą passę w wyborach regionalnych zdołała przełamać współrządząca Niemcami na szczeblu federalnym liberalna FDP i tym razem przekroczyła próg wyborczy, zdobywając 8,1 proc. głosów. To nie wystarczy jednak, by nadal mogła tworzyć z CDU koalicję rządzącą na szczeblu regionalnym w Szlezwiku-Holsztynie, co nie jest dobrym sygnałem dla chadecko-liberalnego rządu Niemiec pod kierunkiem kanclerz Angeli Merkel.

Trudne tworzenie koalicji

- Chadecko-liberalna koalicja została odsunięta od władzy w landzie. Pani Merkel odniosła kolejną porażkę, co oznacza, że ludzie chcą zmiany - komentowała w niedzielę wieczorem szefowa Zielonych Claudia Roth. Zieloni także wejdą do landtagu w Kilonii z poparciem na poziomie 13,2 proc. W parlamencie znajdzie się też reprezentujące duńską mniejszość narodową Stowarzyszenie Wyborców Południowego Szlezwiku (SSW), które zdobyło 4,5 proc. głosów, ale jest zwolnione z wymaganego 5-procentowego progu wyborczego.

Pierwsze prognozy, opublikowane po zamknięciu lokali wyborczych w Szlezwiku-Holsztynie wskazywały, że chadecy mają tylko ok. 0,5 punktu procentowego przewagi nad SPD. Regionalny przewodniczący chadeków Jost de Jager zapowiedział, że chciałby podjąć rozmowy ze wszystkim frakcjami w przyszłym landtagu na temat utworzenia stabilnego rządu w kraju związkowym, zamieszkanym przez 2,8 mln ludzi.

Najbardziej prawdopodobne jest, że de Jager będzie próbował doprowadzić do utworzenia wielkiej koalicji chadeków i socjaldemokratów. Takiej opcji nie wykluczył też w niedzielę wieczorem szef SPD w Szlezwiku-Holsztynie Torsten Albig, ale jego głównym celem jest koalicja z Zielonymi i SSW, która w parlamencie miałaby tylko jeden głos przewagi nad opozycją (35 głosów w 69-osobowym landtagu). - Również z tak nieznaczną większością można rządzić stabilnie - powiedział Albig.

Zły sygnał dla Merkel

Niedzielne głosowanie w Szlezwiku-Holsztynie były testem przed wyborami w najludniejszym landzie Niemiec, Nadrenii Północnej-Westfalii, które odbędą się za tydzień 13 maja. Według sondaży socjaldemokraci wyprzedzają chadeków o 7 do 9 punktów procentowych.

Wyniki wyborów regionalnych mają wpływ na układ sił w drugiej izbie niemieckiego parlamentu (Bundesrat), w której zasiadają premierzy krajów związkowych. Może ona blokować ustawy, do których przyjęcia konieczna jest zgoda tej izby. W przypadkach takiej blokady rząd zmuszony jest do negocjacji z opozycją w parlamentarnej komisji mediacyjnej.

Źródło: PAP