Amerykański prezydent mówił w czwartek w telewizji Fox News, że przywódczyni wenezuelskiej opozycji Maria Corina Machado przybędzie w tym tygodniu do USA i wyraził wolę spotkania z nią. Pytany o wypowiedź noblistki, która z kolei wyraziła chęć podarowania prezydentowi USA swojej Nagrody Nobla, Donald Trump mówił, że byłby zaszczycony otrzymaniem z jej rąk nagrody.
Prezydent USA, który nie poparł objęcia władzy przez Machado i wybrał współpracę z następczynią reżimu Maduro Delcy Rodriguez, powiedział w wywiadzie, że chce, by w Wenezueli doszło do uczciwych wyborów, lecz nie w najbliższej przyszłości.
W zeszły poniedziałek na antenie telewizji Fox Machado powiedziała, że przekazanie Pokojowej Nagrody Nobla miałoby być wyrazem wdzięczności narodu wenezuelskiego dla amerykańskiego prezydenta za usunięcie Nicolasa Maduro ze stanowiska prezydenta tego kraju.
Po tej deklaracji Norweski Komitet Noblowski oświadczył, że "po ogłoszeniu Nagrody Nobla nie można jej cofnąć, udostępnić ani przenieść na inną osobę". "Decyzja jest ostateczna i obowiązuje na zawsze" - podkreślił komitet.
Maria Corina Machado ma 58 lat, urodziła się w Caracas i z zawodu jest inżynierem przemysłowym. Obecnie jest liderką demokratycznej opozycji w Wenezueli. W 2023 roku zdobyła ponad 90 procent głosów w prawyborach bloku opozycyjnego i według sondaży pokonałaby Nicolasa Maduro w uczciwych wyborach. Głosowanie było zaplanowane na lato 2024 roku.
Wenezuelskie sądy nałożyły na nią jednak zakaz sprawowania funkcji publicznych. Ostatecznie w wyborach prezydenckich pod koniec lipca jako kandydat opozycji wystartował Edmundo Gonzalez Urrutia i - według Machado oraz jej współpracowników - zdecydowanie wygrał głosowanie. Według oficjalnych wyników zwyciężył jednak Maduro, choć nie przedstawiono na to żadnych dowodów.
W 2025 roku otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla za walkę o demokrację.
Atak USA na Wenezuelę
Siły amerykańskie przeprowadziły 3 stycznia uderzenia na cele w Caracas i innych miastach Wenezueli. W czasie operacji komandosi schwytali Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores. Para została przewieziona do USA, gdzie sąd federalny w Nowym Jorku postawił im w zeszły poniedziałek zarzuty, w tym dotyczące uczestnictwa w "zmowie narkoterrorystycznej". Oskarżeni nie przyznali się do winy.
Autorka/Autor: js/akw
Źródło: Reuters, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/JONAS BEEN HENRIKSEN