Świat

Jamał II to uderzenie w Ukrainę. Wariant awaryjny dla South Stream?

Świat

NTVMemorandum ws. Jamału II zostało podpisane w piątek w Petersburgu

Pomysł budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa jest niczym więcej, jak kolejnym projektem ominięcia Ukrainy w eksporcie rosyjskiego gazu na Zachód. Podobnie jak Gazociąg Północny i South Stream, ale jeszcze mniej uzasadnionym biznesowo. Ukraińskie media wskazują na zbieżność w czasie memorandum EuRoPol Gazu i Gazpromu z zaostrzeniem konfliktu gazowego Moskwy i Kijowa. Wskazują na zamieszanie w polskim rządzie, ale liczą, że Warszawa "nie wbije noża w plecy" sąsiadowi.

"Gazprom szykuje kolejny gazociąg omijający Ukrainę" - to najczęściej powtarzane zdanie w doniesieniach ukraińskich mediów nt. Jamał II. W piątek rano, jeszcze zanim pojawiła się informacja o memorandum EuRoPol Gazu i Gazpromu, dziennik "Kommiersant-Ukraina" informował, że taki dokument zostanie podpisany "w najbliższym czasie". Gazeta powołała się na źródło "bliskie rosyjskiemu monopolowi". Informacja potwierdziła się już kilka godzin później.

"Odmrażanie" nitki

Pierwszą nitkę gazociągu Jamał-Europa uruchomiono w 1999 r., a podpisane wtedy porozumienia przewidywały uruchomienie drugiej nitki już w 2001 r. Ale trzy lata później z projektu ostatecznie zrezygnowano. Teraz rosyjska inicjatywa dziwi o tyle, że wcześniej Gazprom nie chciał słyszeć o budowie drugiej nitki, posiłkując się argumentem braku ekonomicznego uzasadnienia. Wszak wybudował już Gazociąg Północny (nadal go rozbudowuje) i zaczął budowę South Stream. Oczywiście decyzja ws. Jamał II nie zapadła w Moskwie z dnia na dzień. Po ostatecznym przejęciu przez Gazprom spółki Biełtransgas (białoruski odpowiednik EuRoPol Gaz, który jest właścicielem białoruskiego odcinka Jamał-Europa) pod koniec 2011 r., znów zaczęto mówić o drugiej nitce, bo Gazprom obiecał zwiększyć tranzyt przez Białoruś. W listopadzie 2012 w Mińsku prezes Gazpromu Aleksiej Miller powiedział, że moce przesyłowe białoruskich gazociągów będą zwiększone o 15 mld m sześc. rocznie, na co trzeba 2 mld dolarów. 15 mld m sześc. to dokładnie tyle, o czym mówi sie teraz w kontekście Jamał II.

Gazociągami w Ukrainę

Rosyjska decyzja o powrocie do projektu zamrożonego wiele lat temu zbiega się w czasie z zaostrzeniem gazowego konfliktu Moskwy z Kijowem. Od miesięcy toczy się spór o ceny i wielkość dostaw gazu dla Ukrainy. Od końca ub.r. obie strony próbują dogadać się ws. utworzenia konsorcjum zarządzającego ukraińską siecią gazociągów. Od początku tego roku Kijów drastycznie ogranicza też import rosyjskiego gazu, uruchomił za to dostawy z kierunku zachodniego. Podpisanie memorandum ws. Jamał II nastąpiło niemal jednocześnie z zamrożeniem rozmów Kijowa i Moskwy o konsorcjum zarządzającym ukraińskimi gazociągami. Nastąpiło to „z inicjatywy rosyjskiej strony”, pisze „Kommiersant-Ukraina”, powołując się na źródła w ministerstwie energetyki Ukrainy i w Gazpromie. Powrót do pomysłu Jamał II to, podobnie jak wcześniej Nord Stream i South Stream, kolejne narzędzie szantażu Moskwy wobec Ukrainy. Choć dzięki Gazociągowi Północnemu udało się ograniczyć tranzyt gazu przez Ukrainę, to Kijów wciąż nie poddaje się naciskom Rosji. Nie spieszy się do zdominowanej przez Rosjan Unii Celnej (co przekreśliłoby perspektywę członkostwa w UE), nie chce oddać kontroli nad swoimi gazociągami, a do tego ogranicza import gazu z Rosji (żądając obniżki ceny), na serio zajął się gazem łupkowym, importem LNG i dywersyfikacją dostaw gazu (kierunek zachodni). W tej sytuacji Moskwa wysuwa trzeci już projekt ominięcia Ukrainy w eksporcie gazu do Europy. Przy okazji Rosjanie wbijają klin między Ukrainę a kraje Grupy Wyszehradzkiej. A od pewnego czasu właśnie z Węgier i Polski (niebawem ze Słowacji) Ukraina zaczęła sprowadzać gaz, ograniczając zależność od Gazpromu. Umowa z niemieckim RWE przewiduje dostawy 10 mld m sześc. gazu rocznie za pośrednictwem systemów polskiego i węgierskiego (odpowiednie umowy zostały zawarte).

Tak przebiegać ma gazociąg Jamał IIShuttercstock, tvn24.pl

Dużo rur, mało gazu

Ile kosztowałby Jamał II? Eksperci mówią o ok. 2,5 mld dolarów. Sumę 2 mld dolarów wymienił wspomniany wcześniej Miller, mówiąc o rozbudowie mocy przesyłowych białoruskiego odcinka Jamał-Europa. Pytanie, czy projekt Jamał II, podobnie jak inne pomysły Gazpromu, jest sensowny z ekonomicznego punktu widzenia? Zwłaszcza w świetle kłopotów Gazpromu, spadku kursu jego akcji i kurczącej się kapitalizacji spółki. Gdyby Gazprom rzeczywiście zrealizował wszystkie ogłaszane projekty, to jego moce eksportowe w sumie wzrosłyby do blisko 400 mld m sześc. rocznie. Tymczasem obowiązujące kontrakty z odbiorcami to łącznie 158 mld m sześc. A popyt na rosyjski gaz w Europie stale spada (większe zapotrzebowanie tej długiej zimy nie zmieni tego trendu). Rosjanie budowę gazociągów tłumaczą m.in. chęcią rezygnacji z pośrednictwa Ukrainy w transporcie gazu. Ale nawet gdyby założyć, że żaden metr sześcienny rosyjskiego gazu nie popłynie już przez Ukrainę, to i tak łączne moce przesyłowe pozostałych istniejących i planowanych gazociągów Gazpromu wynosiłyby łącznie blisko 230 mld m sześc. rocznie. Przy, przypomnijmy, zakontraktowanych 158 mld m sześc. Być może więc zamieszanie wokół Jamał II jest tylko rosyjską zagrywką mającą zmiękczyć stanowisko ukraińskie w prowadzonych negocjacjach? Inny wariant to korekta eksportowych planów Gazpromu. Wobec problemów z realizacją gigantycznego projektu South Stream, Rosjanie mogli postanowić ograniczyć jego rozmach, a „zaoszczędzony” surowiec pchnąć na Zachód szybszym i tańszym Jamałem II. Nie wyklucza tego Ukraiński ekspert Mychajło Honczar w wypowiedzi dla agencji UNIAN: „Decyzja ta (ws. Jamał II – red.) nie spowoduje zwiększenia dochodów Gazpromu. Nie tylko dlatego, że gazu w Rosji wydobywa się coraz mniej, a dlatego, że rosyjski surowiec jest coraz mniej pożądany w Europie, gdzie wolą gaz norweski. Myślę raczej, że będzie miał miejsce przegląd projektu South Stream i będzie powrót do pierwszego wariantu z mniejszą przepustowością 31 mld m sześc.”. Wciąż obowiązujący projekt South Stream przewiduje przepustowość 63 mld m sześc rocznie. Z potencjalnie „obciętych” 32 mld m większość i tak jest wirtualna. Rosja nie jest w stanie znaleźć tyle surowca na eksport. Reszta trafiłaby do rozbudowywanego Nord Stream i ewentualnie właśnie Jamał II. Ale efekt – z punktu widzenia Moskwy – byłby i tak osiągnięty: Ukraina straciłaby główne narzędzie obrony przed naciskami wielkiego sąsiada, czyli kontrolę nad większością rosyjskiego eksportu gazu do UE.

Autor: Grzegorz Kuczyński / Źródło: "Kommiersant-Ukraina", UNIAN, inf. własne

Źródło zdjęcia głównego: NTV

Tagi:
Raporty: