Przedstawiciele generacji Z w Indiach uczynili z karalucha symbol buntu wobec władzy. Wizerunek owada jest widoczny na koszulkach i w mediach społecznościowych. "Tak, jestem karaluchem" - głosi napis na T-shirtach młodych ludzi.
Największy internetowy wyraz sprzeciwu wobec 12-letnich rządów premiera Indii Narendry Modiego rozpoczął się od satyrycznej riposty na wypowiedź prezesa sądu najwyższego.
Ludowa Partia Karalucha. Czym jest
Nowo założona Cockroach Janta Party, czyli Ludowa Partia Karalucha, nazwę zawdzięcza słowom Suryi Kanta. Publicznie potępił on bezrobotnych młodych ludzi podczas rozprawy sądowej 15 maja. - Młodzi są jak karaluchy. Nie dostają pracy, nie mają żadnej profesji - stwierdził prezes sądu najwyższego.
Choć - jak podaje CNN - później wyjaśnił, że miał na myśli osoby posługujące się fałszywymi dyplomami, jego kontrowersyjna wypowiedź udostępniona w social mediach zyskała rozgłos. Młodzi mieszkańcy Indii obrócili obelgę w symbol. Formalnie Ludowa Partia Karalucha partią nie jest, ale zyskała sławę jako ruch. 30-letni Abhidżit Dipke, założyciel formacji wyjaśnił Reutersowi, że ustalił kryteria, które są istotne przy rejestracji na stronie internetowej. To on jest jej założycielem.
- Trzeba być leniwym, trzeba być stale online, trzeba być bezrobotnym. Tak jak powiedział prezes sądu najwyższego, i użył tego do obrażania i poniżania młodzieży - dodał. "Głos Leniwych i Bezrobotnych" to jedno z czołowych haseł.
Przyznał, że zbulwersowały go słowa prezesa. Gdy napisał w mediach społecznościowych: "A co, jeśli wszystkie karaluchy się zjednoczą?", a wpis ten wywołał ogromne poruszenie, zdecydował się na założenie strony i umożliwienie na niej rejestracji.
- Gdyby w kraju i w gospodarce wszystko było w porządku, 20 milionów młodych ludzi nie zjednoczyłoby się wokół czegoś takiego - skomentował w rozmowie z Reutersem aktywista polityczny Yogendra Yadav, który w 2011 roku był czołowym przywódcą ogólnokrajowego ruchu antykorupcyjnego. - To ich moment, ale muszą postępować ostrożnie - stwierdził z kolei wybitny prawnik Prashant Bhushan.
"Karaluch powrócił"
Ruch Ludowa Partia Karalucha zgromadził zaledwie w tydzień prawie 22 miliony obserwujących na Instagramie, podczas gdy Indyjską Partię Ludową (BJP) premiera Narendry Modiego śledzi niecałe dziewięć milionów. Odkąd doszła do władzy w 2014 roku, krytycy oskarżali ją o tłumienie swobód obywatelskich i wolności prasy oraz o podsycanie podziałów religijnych w świeckiej demokracji, przypomina CNN.
Indie są najludniejszym krajem świata, a także krajem o największej liczbie młodych ludzi na świecie. Około 65 procent z 1,42 miliarda mieszkańców ma mniej niż 35 lat. Problemem młodych jest rosnące bezrobocie. Choć wśród ogółu społeczeństwa stopa bezrobocia wynosi trzy procent, to już wśród osób w wieku od 15 do 29 lat wyniosła w zeszłym roku około 10 procent. - Dyplom uczelni nie jest już atutem - komentuje Abhidżit Dipke.
W czwartek konto X Ludowej Partii Karalucha zostało zablokowane w Indiach. Dipke stworzył drugi profil - "Karaluch powrócił", który nadal jest aktywny.
Dlaczego zdecydował się na wykorzystanie jako symbolu akurat tego budzącego odrazę owada? - Bo jest niezniszczalny - powiedział dziennikowi "New York Times". Jak zauważył, karaluchy pojawiają się w miejscu, które gnije. Odniósł to do sytuacji w Indiach. - System jest tak zgniły, że karaluchy pojawiły się w ogromnej ilości, i trzeba się tym zająć - ocenił.