Pięciu tureckich żołnierzy zginęło w ataku syryjskich sił rządowych na turecki posterunek w północno-zachodniej Syrii, a kolejnych pięciu zostało rannych w czasie, gdy w Ankarze trwa kolejna runda turecko-rosyjskich rozmów o sytuacji w Syrii.
W stolicy Turcji przedstawiciele obu krajów mają omówić rosnące napięcia w północno-zachodniej prowincji Syrii, Idlibie, będącej ostatnim bastionem rebeliantów.
"Nasze wozy wsparcia ogniowego od razu intensywnie ostrzelały cele i dały właściwą odpowiedź" - oświadczyło tureckie ministerstwo obrony, które przekazało informacje o liczbie zabitych i rannych. Resort w późniejszym komunikacie dodał, że siły tureckie uderzyły w "115 syryjskich rządowych celów", niszcząc 101 z nich. Potwierdziło, że atak jest odpowiedzią na śmierć pięciu żołnierzy.
"Według naszych informacji trzy czołgi i dwa stanowiska moździerzowe zostały zniszczone, trafiony został też jeden helikopter" - oświadczył później resort i zapowiedział, że siły tureckie będą nadal odpowiadać na wszelkie ataki na swoje wojska, stacjonujące w Idlibie.
W ubiegłym tygodniu pierwsza runda rozmów nie przyniosła rezultatów, co przyznał minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu. Turcja wysłała kolejne oddziały w celu powstrzymania ofensywy syryjskich wojsk rządowych, które w niedzielę znajdowały się zaledwie 16 kilometrów od miasta Idlib, zamieszkanego przez ponad milion osób. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostrzegł 5 lutego władze Syrii, aby do końca lutego wycofały swoje oddziały za linię tureckich posterunków obserwacyjnych.
Setki tysięcy uciekły z miasta
Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka potwierdziło, że armia prezydenta Syrii Baszara el-Asada kontroluje obecnie ponad 70 procent Idlibu, a ofensywa w prowincji prowadzona jest nieprzerwanie od grudnia 2019 roku mimo zawieszenia broni, uzgodnionego na początku stycznia między Turcją a Rosją. Turcja popiera rebeliantów syryjskich, Rosja natomiast wspiera ofensywę rządu syryjskiego.
Agencja Associated Press napisała, że siły Asada, wspomagane przez rosyjskie lotnictwo, wkroczyły do Idlibu, zdobywając dziesiątki miejscowości i wywołując kryzys humanitarny na dużą skalę. Około 600 tysięcy ludzi uciekło ze swoich domów na bezpieczniejsze obszary w pobliżu granicy z Turcją. Większość z nich nocuje pod gołym niebem, podczas gdy temperatury spadają poniżej zera. Połowa przesiedleńców to dzieci.
Turcja do tej pory przyjęła już około 3,6 miliona uciekinierów z ogarniętej wojną Syrii.
CZYTAJ WIĘCEJ: Erdogan straszy falą uchodźców, którą poczuje "cała Europa"
Autorka/Autor: akw/adso
Źródło: PAP, Reuters