Trump po rozmowie z Zełenskim: nie powiedziałem nic złego

TVN24

Donald Trump ma się spotkać również z prezydentem Andrzejem Dudątvn24
wideo 2/8

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że nie wywierał - jak donosiły media - nacisków na swojego ukraińskiego odpowiednika Wołodymyra Zełenskiego w sprawie dochodzenia wobec syna byłego wiceprezydenta USA Joe Bidena. - Nie powiedziałem nic złego - zapewnił.

Trump powiedział w niedzielę dziennikarzom, że 25 lipca przeprowadził "wspaniałą" rozmowę telefoniczną z Zełenskim i nie miałby żadnego problemu z tym, by jego osobisty prawnik Rudolph Giuliani zeznawał przed Kongresem. Dodał, że Biden "popełnił błąd, mówiąc, że nigdy nie rozmawiał ze swoim synem".

- Rozmawiał ze swoim synem, znów skłamał - wskazał Trump. - Nie chcę skrzywdzić Bidena, ale zrobił bardzo nieuczciwą rzecz - podkreślił.

"Nie ma powodów, by wierzyć"

"Wall Street Journal" podał w piątek, że Trump kilkakrotnie nalegał podczas lipcowej rozmowy, by Zełenski współpracował z Giulianim nad wszczęciem dalszych czynności śledczych w sprawie zarzutów dotyczących Joe Bidena, a zwłaszcza jego syna Huntera, który był zatrudniony w ukraińskiej firmie gazowej.

W niedzielę sekretarz stanu USA Mike Pompeo podkreślił w rozmowie z telewizją ABC, że jeżeli Biden "zachował się nieodpowiednio", "w sposób, który był skorumpowany", jego działania powinny być przeanalizowane. Dodał, że Trump nie wywierał żadnych nacisków na Zełenskiego.

Minister skarbu Steven Mnuchin powiedział CNN, że "nie ma powodów, by wierzyć", że Trump naciskał na jakiegokolwiek ze światowych liderów.

Jeśli doniesienia o naciskach są prawdziwe, "jedynym lekarstwem" może być impeachment - ocenił z kolei szef komisji wywiadu izby niższej Kongresu Adam Schiff.

Biden, który uważany jest za jednego z faworytów do uzyskania nominacji Partii Demokratycznej na kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, w sobotę powiedział, że Trump powinien upublicznić zapis rozmowy.

Zasiadał w radzie nadzorczej

Na początku września "Washington Post" sugerował, że Trump może chcieć zmusić Zełenskiego do wszczęcia śledztwa w sprawie Bidena i jego syna, wstrzymując pomoc wojskową dla Ukrainy, aby zwiększyć szanse na własną reelekcję w najbliższych wyborach. Według gazety, z zasady krytycznej wobec Trumpa, do wznowienia śledztwa w tej sprawie Giuliani wzywał ukraiński rząd podczas spotkania, jakie odbył w Madrycie z bliskim współpracownikiem Zełenskiego.

Hunter Biden zasiadał w radzie nadzorczej zajmującej się wydobyciem ukraińskiego gazu firmy Burisma Holdings w czasie, gdy jego ojciec, wówczas wiceprezydent, wzywał do dymisji ukraińskiego prokuratora, który prowadził śledztwo dotyczące tej firmy. Giuliani chciał też śledztwa w sprawie rzekomych twierdzeń, jakoby przekazywanie przez ukraińską Partię Regionów pieniędzy Paulowi Manafortowi, byłemu szefowi kampanii Trumpa, miało być sposobem na utrącenie jego kandydatury.

Trzy komisje Izby Reprezentantów - wywiadu, nadzoru i reform oraz spraw zagranicznych - wszczęły własne dochodzenie w sprawie doniesień, że Trump, Giuliani i być może inni wywierali presję na rząd Ukrainy, by pomóc prezydentowi USA w kampanii wyborczej.

Zełenski w poniedziałek złoży wizytę w Stanach Zjednoczonych. Spotka się między innymi z Trumpem.

Autor: kz//now / Źródło: PAP