Johnson chciał ekspresowego tempa. Izba Gmin znów stanęła mu na drodze

TVN24

Aktualizacja:

Izba Gmin odrzuciła propozycję przyśpieszonego, trzydniowego harmonogramu procedowania ustawy o porozumieniu w sprawie wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (WAB). Akt ten miał włączyć do brytyjskiego prawa postanowienia umowy o brexicie, uzgodnionej przez rząd Borisa Johnsona z Brukselą. Deputowani poparli samą ustawę, ale sprzeciwili się ekspresowemu trybowi, którego chciał brytyjski premier.

Mimo że odrzucenie harmonogramu proponowanego przez gabinet nie oznacza odrzucenia całej WAB, to przed głosowaniem premier Johnson zapowiadał, że jeśli deputowani zagłosują przeciw przyspieszonemu procedowaniu, to jego rząd wycofa całą ustawę z porządku obrad. Zastrzegł też, że jego gabinet będzie wtedy dążył do zorganizowania przyśpieszonych wyborów.

Wcześniej deputowani poparli w drugim czytaniu tekst całej ustawy. Za było 329 posłów, przy 299 głosach przeciw.

Za wnioskiem opowiedziało się 329 posłów - 285 z Partii Konserwatywnej, 25 niezależnych, ale także, wbrew stanowisku partii, 19 laburzystów. Przeciwnych było 299 - w tym 217 laburzystów, deputowani wszystkich pozostałych ugrupowań opozycji oraz ze wspierającej dotychczas rząd północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP).

Przeciwko rządowej propozycji dotyczącej przyspieszonego harmonogramu opowiedziało się 322 deputowanych. Za było 308.

Po przegranym głosowaniu Johnson zapowiedział, że wstrzymuje pracę nad ustawą do czasu odniesienia się przez Brukselę do wniosku o przesunięcie terminu brexitu. Dodał, że w tej sytuacji rząd musi przyspieszyć przygotowania do wyjścia z Unii Europejskiej bez umowy.

Do rezultatu głosowania odniosła się na Twitterze główna rzeczniczka Komisji Europejskiej Mina Andreewa.

"Komisja Europejska odnotowuje wynik dzisiejszego wieczornego głosowania i oczekuje, że rząd Wielkiej Brytanii poinformuje nas o kolejnych krokach. Przewodniczący Rady Europejskiej (Donald Tusk - red.) konsultuje się z liderami w sprawie wniosku Wielkiej Brytanii o przedłużenie brexitu do 31 stycznia 2020 r." - napisała.

Johnson: w żaden sposób nie pozwolę na to, by kolejne miesiące były takie same

Jeszcze przed głosowaniem, w czasie debaty nad propozycją rządu, Johnson zapowiadał, że "w żaden sposób nie pozwolę na to, by kolejne miesiące były takie same".

- Jeśli parlament odmówi zgody na to, by brexit doszedł do skutku, a zamiast tego pójdzie swoją drogą i zdecyduje się opóźnić wszystko do stycznia lub jeszcze dłużej, w tych okolicznościach - z wielkim żalem muszę powiedzieć - projekt ustawy trzeba będzie wycofać i będziemy musieli iść do wyborów powszechnych - mówił.

Przywódca większości rządowej w Izbie Gmin Jacob Rees-Mogg uprzedzał, że brak poparcia dla proponowanego przez rząd szybszego tempa prac może spowodować, iż nie zostanie dotrzymany termin wystąpienia kraju z UE, co według wciąż aktualnych rządowych planów ma nastąpić 31 października.

Opozycja była przeciw

Politycy opozycji zapowiadali od początku, że będą głosować zarówno przeciwko samemu projektowi ustawy, jak i harmonogramowi prac. Podkreślali, że przewidziane w planie obrad Izby Gmin trzy dni na pracę nad liczącym ponad sto stron projektem to za mało.

Lider Partii Pracy Jeremy Corbyn nazwał to "obrazą parlamentu i haniebną próbą uniknięcia odpowiedzialności, kontroli i wszelkiego rodzaju właściwej debaty".

- Muszę wyrazić rozczarowanie faktem, że Izba głosowała za opóźnieniem, a nie za harmonogramem, który gwarantowałby, że Wielka Brytania mogłaby wyjść 31 października z umową – powiedział Boris Johnson. - Unia Europejska musi teraz zdecydować, w jaki sposób odpowiedzieć na wniosek parlamentu o opóźnienie. Dopóki Unia Europejska nie podejmie decyzji, wstrzymamy prace nad tą ustawą - zapowiedział. Dodał też, że w tej sytuacji rząd musi przyspieszyć przygotowania do brexitu bez umowy.

Izba Gmin pokrzyżowała plany Johnsona

Ustawa o porozumieniu w sprawie wyjścia - Withdrawal Agreement Bill, w skrócie WAB - ma dać prawnie obowiązującą moc politycznym uzgodnieniom z Unią Europejską, zawartym w wynegocjowanej przez rząd Johnsona umowie.

Dotyczy to zarówno najświeższych uzgodnień - w sprawie wyjścia całego Zjednoczonego Królestwa z unii celnej z UE i pozostawienia Irlandii Północnej w elementach jednolitego unijnego rynku, jak i wcześniejszych - o okresie przejściowym, prawach obywateli UE po brexicie i rozliczeniach finansowych z Unią.

Rząd Johnsona zamierzał w minioną sobotę poddać pod głosowanie samą umowę z UE, a dopiero później złożyć projekt ustawy wpisującej uzgodnienia do brytyjskiego prawa. Posłowie jednak przegłosowali poprawkę, która wstrzymała głosowanie nad umową z UE do czasu przyjęcia ustawy.

W efekcie Johnson, zobligowany inną ustawą parlamentu - tak zwaną ustawą Benna - musiał w sobotę wysłać do Brukseli wniosek o przesuniecie daty wyjścia z UE do 31 stycznia 2020 roku, choć się pod nim nie podpisał i dołączył do niego list, w którym wyjaśnia, że to decyzja posłów, a nie jego, a on sam uważa ją za błędną.

- Odnotowaliśmy głosowanie Izby Gmin w sobotę i wniosek Wielkiej Brytanii o przedłużenie procedury z artykułu 50 (który mówi o wyjściu kraju z UE - red.) do 31 stycznia 2020 roku. Przewodniczący (Rady Europejskiej Donald) Tusk konsultuje się teraz z liderami UE27 - powiedziała na poniedziałkowej konferencji prasowej w Brukseli rzeczniczka KE.

Polityczna mapa Wielkiej Brytanii
PAP

Ustawa znajduje się "w czyśćcu"

Przyszłość ustawy WAB jest niejasna - Jacob Rees-Mogg, który jako lider Izby Gmin jest odpowiedzialny za koordynację realizacji polityki rządu w niższej izbie parlamentu, oświadczył we wtorek wieczorem, że "bardzo trudno" jest wyobrazić sobie, w jaki sposób ustawy związane z brexitem miałyby zostać przyjęte przed 31 października.

Poinformował też, że w środę i czwartek posłowie zamiast nad ustawą wrócą do debaty nad programem legislacyjnym rządu na obecną sesję, który w zeszłym tygodniu został przedstawiony w mowie tronowej przez królową Elżbietę II.

Z kolei spiker Izby Gmin John Bercow oświadczył, że ustawa znajduje się "w czyśćcu", a pytany później, co miał na myśli, wyjaśnił, że "ustawa nie jest martwa, ale jest w stanie inercji. Nie jest w drodze, nie postępuje naprzód, można powiedzieć, że jest statyczna. To nie jest trup".

Jeśli natomiast Johnson faktycznie zażądałby przedterminowych wyborów, najwcześniej mogłyby się one odbyć 28 listopada.

Autor: ft//rzw / Źródło: PAP, BBC

Tagi:
Raporty: