Świat

Bitwa o Iłowajsk. "Z miasta mało co zostało". Rebelianci minują Donieck

Świat


Im mniejszy obszar rebelii, tym bardziej zażarty opór jej oddziałów. W ciągu ostatniej doby najcięższe walki toczyły się na południu - wzdłuż strategicznej drogi łączącej Donieck z Rosją. Głównie o Iłowajsk i Krasnyj Łucz. Upadek Gorłówki jest już chyba kwestią czasu, zaś na "froncie ługańskim" obie strony manewrują, próbując uniknąć okrążenia.

ANALIZY SYTUACJI NA FRONCIE

W ciągu ostatniej doby dwa razy ostrzelano pozycje ukraińskie z Gradów pod Ługańskiem, pociski artylerii spadły też na okolice Uspienki, z moździerzy ostrzelano wojsko w rejonie Andriejewki. Znów prowadzono ostrzał z terytorium Rosji. M.in. pociski spadły koło wsi Ilinka i Semienkowskoje. Z Gradów Rosjanie niepokoili Ukraińców koło Stiepanowki, a z artylerii - w rejonie Saur-Mogiły.

Walki toczą się w rejonach Doniecka, Ługańska i Torezu. Ofensywne operacje Ukraińcy prowadzą w rejonie Ałczewska-Stachanowa oraz Szachtarska i Sniżnego.

Sytuacja militarna w Donbasie - 12 sierpnia

Najkrwawsza faza walk?

W ciągu ostatniej doby niewiele zmieniło się w rejonie Doniecka i Ługańska. Dowódca ochotniczego batalionu "Azow" Andrij Biełeckij przyznał, że zdobycie Doniecka i Ługańska może zająć "minimum kilka tygodni".

"Poważne walki toczą się w Krasnym Łuczu. Miasto przechodzi z rąk do rąk" - można przeczytać na profilu Igora Girkina (Striełkowa). Za to Saur-Mogiła jest już chyba na dobre w rękach Ukraińców, co przyznają sami separatyści.

Kijów zwraca uwagę, że w ostatnim czasie zmalały dostawy pomocy wojskowej Rosji dla rebeliantów.

"Doniecki Stalingrad"

Najcięższe walki toczą się na południe od Doniecka, gdzie Ukraińcy chcą zająć Iłowajsk i zagrozić w ten sposób połączeniu Doniecka ze zgrupowaniem "Kozyra", broniącym drogi H21 w rejonie Sniżnego, Szachtarska i Torezu.

Zdobycie liczącego ok. 16 tys. ludzi miasteczka zepchnęłoby też siły separatystów w stronę Doniecka, uniemożliwiając ewentualne próby przedarcia się z donieckiego kotła w stronę granicy, przez Amwrosiwkę.

Z obu stron konfliktu dochodzą informacje o ciężkich stratach: Ukraińcy mówią o wielu zabitych separatystach, władze "Donieckiej Republiki Ludowej" o setkach ofiar wśród wojsk rządowych, a Girkin o stratach po obu stronach.

Ochotniczy batalion "Donbas" chwali się na Facebooku, że jego członkowie wspólnie z regularną armią "przy próbie zdobycia Iłowajska unicestwili ponad 300 terrorystów". Walczą tutaj także bataliony "Azow" i "Szachtarsk".

Władze "DRL" twierdzą z kolei, za pośrednictwem agencji RIA Nowosti, że pod Iłowajskiem zginęło 500 Ukraińców. Według rebeliantów, wśród zabitych są członkowie batalionu "Azow", a także najemnicy z Łotwy.

Dowódca batalionu "Donbas" odpowiada, że ofiar jest wielokrotnie mniej. I zginęli nie w walkach o miasto, a wpadli w zasadzkę na tyłach nacierającego zgrupowania. Według Semenczenki, z tyłu działa speznaz GRU, doświadczeni snajperzy i dywersanci. Zapowiedział, że sztab jest już blisko ustalenia numeru kompanii tegoż specnazu.

Tymczasem na profilu społecznościowym Striełkowa można przeczytać, że ciężkie straty pod Iłowajskiem ponoszą obie strony. W mieście trwają walki, a ludność już niemal w całości uciekła. Sama miejscowość przypomina jedno wielkie gruzowisko.

Walki o H21

Drugi rejon, jeśli chodzi o intensywność walk, to Krasnyj Łucz i odcinek drogi H21 łączący to miasto z Miusinskiem. Po pierwszych sukcesach Ukraińców w weekend, teraz rebelianci przeszli do kontrataku, wypierając przeciwnika poza oba miasta. Ale sama droga jest pod kontrolą sił ATO.

Z Krasnego Łucza rebelianci zabraniają wyjeżdżać mieszkańcom. Strona ukraińska oskarża separatystów, że z Gradów ostrzeliwują nie tylko siły rządowe, ale też uchodźców. W mieście toczą się uliczne walki. Separatyści bronią niemal każdego budynku.

Dowództwo operacji antyterrorystycznej (ATO) już oficjalnie ogłosiło "rozdzielenie" sił "Donieckiej Republiki Ludowej" i "Ługańskiej Republiki Ludowej". W rzeczywistości, aby mówić o pełnym rozbiciu rebelii na dwie części, konieczna jest pełna i pewna (to znaczy taka, że nie trzeba się cofać przy jakimkolwiek kontrataku przeciwnika) kontrola nad drogą H21, przede wszystkim Szachtarskiem i Krasnym Łuczem.

"Kocioł doniecko-gorłowski"

Tymczasem rebelianci szykują kontratak w tę stronę z północy. Oddziały z Gorłówki będą zapewne przebijać się w stronę Szachtarska, Torezu i Sniżnego. Sztab ATO ostrzegł, że rebelianci przegrupowują siły. Ale też twierdzi, że siły ukraińskie kontrolują część trasy łączącej Gorłówkę z siłami rebeliantów w rejonie Doniecka. To by oznaczało odcięcie zgrupowania "Biesa" od oddziałów Girkina.

Ci ostatni zaminowali już co najmniej dwa mosty w Doniecku. To samo zamierzają zrobić z wjazdowymi drogami – twierdzi ukraińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Na tyłach sił ukraińskich działają grupy dywersyjne. Odnotowano przypadki ostrzału posterunków wojskowych z przejeżdżających cywilnych samochodów. Dochodzić ma do prób sabotażu obiektów infrastruktury.

Jedni i drudzy uciekają z okrążenia

Z północnego zachodu w stronę ogarniętego walkami Krasnego Łucza próbują przedrzeć się ukraińskie oddziały skoncentrowane wcześniej w rejonie Debalcewa. Taki rajd, gdyby się udał i doszłoby do połączenia z wojskami szturmującymi Krasnyj Łucz od południowego zachodu, odciąłby zgrupowanie Girkina i Bezlera (Donieck i Gorłówka) od dużo lepiej wyglądających sił "Ługańskiej Republiki Ludowej". Nic dziwnego, że marsz idzie bardzo powoli – rebelianci stawiają duży opór.

Tymczasem zgrupowanie ukraińskie w rejonie Łutugino (na południowy zachód od Ługańska) znalazło się w okrążeniu. Zamiast o ataku na Ługańsk czy rajdzie na Krasnyj Łucz, musi teraz próbować odblokować swe pozycje w walkach z rebeliantami, którzy zamknęli pierścień okrążenia wokół łutugińskiego zgrupowania... wymykając się z innego "kotła" - w rejonach Stachanowa i Ałczewska (zgrupowanie "Mongoła").

Szeregi rebeliantów topnieją

Kolejne zwycięstwa sił ATO i straty przeciwnika do tej pory nie miały tak dużego znaczenia strategicznego, ponieważ z Rosji wciąż płynęły broń i najemnicy, uzupełniający przerzedzone w walce szeregi separatystów.

Od ponad doby dowództwo ukraińskie odnotowuje jednak zmniejszenie dostaw pomocy z Rosji. Choć jednocześnie w ostatnich dniach znów zaobserwowano wzrost liczby wojskowych wśród najemników – biorą urlop w macierzystych jednostkach i wyjeżdżają na Ukrainę.

Pojawiły się informacje, których oficjalnie Kijów nie potwierdza, że coraz częściej dowódcy oddziałów rebelianckich szukają porozumienia z siłami ATO. W zamian za gwarancje bezpieczeństwa gotowi są współpracować z ukraińskimi służbami. W szeregach rebelii w miastach, gdzie Ukraińcy są w natarciu, dochodzi do wybuchów paniki i dezercji separatystów w cywilnych przebraniach.

Szerzą się też pogłoski, że rosyjski wywiad wojskowy GRU rozpoczął operację likwidacji komendantów rebelii, żeby nie wpadli w ręce ukraińskie z całą ich wiedzą o zaangażowaniu Rosji. Ukraiński wywiad twierdzi, że rebelianci setkami dezerterują i próbują wyjść z okrążenia wmieszani w tłumy uchodźców.

Dowództwo rebelii w Doniecku widzi sytuację zupełnie inaczej. To ukraińska armia jest "całkowicie zdemoralizowana", a oficjalne oświadczenia Kijowa o pełnym okrążeniu Doniecka to "zwykły blef". Tak powiedział "premier" Aleksandr Zacharczenko. Zapowiedział wielką szeroko zakrojoną ofensywę. Po raz kolejny wyraził gotowość wstrzymania ognia, aby umożliwić dostawy pomocy humanitarnej. Ciekawe, że np. Girkin, rywal Zacharczenki, widzi rzeczywistość w dużo ciemniejszych barwach.

Rosyjskie zagrożenie

Rosyjska artyleria nadal ostrzeliwuje pozycje ukraińskie – m.in. pociski spadły na piechotę stacjonującą koło Stiepanowki. Kijów wciąż uważa bezpośrednią interwencję wojskową Rosji za wysoce prawdopodobną.

Rzecznik RBNO Andrij Łysenko powiedział, że utworzono specjalne rezerwy, które będą mogły przyjąć na siebie pierwsze uderzenie Rosjan na granicy. Nie są w stanie odeprzeć przeciwnika, ale mogą go zatrzymać na wystarczająco długo, żeby Kijów zdążył zmobilizować główne siły.

Według RBNO, 11 sierpnia w przygranicznych obwodach Rosji stało ok. 45 tys. żołnierzy rosyjskich. 160 czołgów, 1360 wozów bojowych, 390 sztuk artylerii, do 150 wyrzutni Grad, 192 samoloty i 137 śmigłowców.

Co może im przeciwstawić Ukraina? Premier Arsenij Jaceniuk, po wizycie w Centralnym Szpitalu Wojskowym Min. Obrony Ukrainy, gdzie odwiedził żołnierzy rannych podczas operacji w Donbasie, określił liczebność sił ATO. Ma to być ponad 50 tys. ludzi. Nie wiadomo jednak, ilu z nich to regularne wojsko, a ilu ochotnicy i pogranicznicy. Wcześniej źródła w sztabie ATO mówiły o 40 tys., a sztab Girkina o 60 tys. żołnierzy

Autor: Grzegorz Kuczyński / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: