"Władze już próbowały mnie aresztować". Noblistka obawia się, czy zostanie wpuszczona na Białoruś

Autor:
tas
Źródło:
PAP, TUT.by
Aleksijewicz: uważam, że wszystko, co zrobiliśmy, zrobiliśmy zgodnie z prawem
Aleksijewicz: uważam, że wszystko, co zrobiliśmy, zrobiliśmy zgodnie z prawemTVN24
wideo 2/21
TVN24Aleksijewicz: uważam, że wszystko, co zrobiliśmy, zrobiliśmy zgodnie z prawem

Białoruska noblistka Swiatłana Aleksijewicz wyznała, że nie planuje zostać na emigracji i zamierza wrócić na Białoruś - podały niezależne media w Mińsku. Pisarka obawia się jednak, czy władze wpuszczą ją do kraju.

Oglądaj TVN24 w internecie>>>

Swiatłana Aleksijewicz w weekend przebywała we Włoszech, na festiwalu literackim w Taorminie na Sycylii. W rozmowie z prasą pisarka wyjaśniła, że po wizycie we Włoszech i pobycie w Berlinie planuje powrót na Białoruś. Jednak ona sama i jej otoczenie mają wątpliwości, czy zostanie tam wpuszczona. Inni członkowie prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej zostali bowiem albo zmuszeni do wyjazdu za granicę, albo aresztowani.

- Władze już próbowały mnie aresztować. I zrobią to prędzej czy później. To szalony stan, kiedy zdajesz sobie sprawę, że możesz zostać aresztowany. Do niedawna nikt z nas nie mógł w to uwierzyć - powiedziała Aleksijewicz w czasie niedzielnej konferencji prasowej w Taorminie, cytowana przez białoruski niezależny portal TUT.by.

"Chcą żyć, jak wolni ludzie"

Noblistka mówiła, że Białorusini, którzy biorą udział w akcjach protestu, chcą żyć tak, "jak żyją wolni ludzie". Podkreśliła, że w wielotysięcznych demonstracjach na pierwszej linii są kobiety.

- Patrzę na twarze dzisiejszej młodzieży uczestniczącej w marszach wolności i wspominam lata dziewięćdziesiąte. Wtedy na place wychodziliśmy my i krzyczeliśmy: Wolność! Ale nie wiedzieliśmy, co to było. Mieliśmy tylko książkową, romantyczną wizję wolności. Myśleliśmy, że wolność jest tuż za rogiem, ale potem zdaliśmy sobie sprawę, że droga do wolności jest długa i trudna - powiedziała Aleksijewicz.

Pisarka opowiedziała się za zaostrzeniem sankcji wobec władz Białorusi i oceniła, że jej kraj w czasie kryzysu politycznego pozostał sam. Pisarka wyraziła przypuszczenie, że powodem jest to, "że między Europą i Rosją istnieje milczące porozumienie, iż Białoruś jest strefą interesów Rosji".

Z Białorusi Aleksijewicz wyjechała pod koniec września, jak zapowiadała - do Niemiec na leczenie i w związku ze swoimi sprawami zawodowymi.

CZYTAJ: Noblistka wyjechała z Białorusi. "Zamierza wrócić"

Postępowanie karne

Swiatłana Aleksijewicz była do tej pory jedyną przebywającą na terenie Białorusi i pozostającą na wolności członkinią prezydium Rady Koordynacyjnej, utworzonej z inicjatywy Swiatłany Cichanouskiej, kandydatki opozycji i rywalki Alaksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich. Opozycyjna Rada Koordynacyjna stawia sobie za cel doprowadzenie do pokojowego przekazania władzy i rozwiązania kryzysu politycznego na Białorusi. Prokuratura generalna w Mińsku uważa stworzenie tej struktury za "próbę przejęcia władzy". Przeciwko Radzie toczy się postępowanie karne.

Oddziały OMON w czasie protestu antyrządowego w Mińsku TUT.by

We wrześniu nieznani sprawcy próbowali wtargnąć do mieszkania Aleksijewicz w Mińsku. Pisarka wezwała wówczas na pomoc dziennikarzy. Obawiała się o bezpieczeństwo, przekonywała jednak, że nie zamierza opuszczać Białorusi.

Aleksijewicz w 2015 roku została uhonorowana Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury, za "polifoniczne pisarstwo - pomnik cierpienia i odwagi w naszych czasach". Pisarka otrzymała również wiele międzynarodowych nagród, w tym nagrodę szwedzkiego Pen Clubu, Lipską Nagrodę Książkową na rzecz Porozumienia Europejskiego i Pokojową Nagrodę im. Ericha Marii Remarque'a.

Autor:tas

Źródło: PAP, TUT.by

Pozostałe wiadomości