Karolina Cieślik-Jakubiak na antenie TVN24 analizowała rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie tydzień po izraelsko-amerykańskim ataku na Iran. Ekspertka podkreśliła, że choć poparcie dla reżimu ajatollahów wewnątrz Iranu w ostatnich miesiącach spadało - co udowodniły niedawne masowe protesty - to agresja na ten kraj mogła wywołać efekt odwrotny do zamierzonego.
"Efekt flagi"
Jak mówiła, "wydaje mi się, że to, co w tym momencie obserwujemy, można jasno nazwać efektem flagi." - Nawet te osoby, które nie kibicują na co dzień islamskiej republice, ba, dążą do tego, żeby islamska republika w swoim obecnym kształcie się załamała i upadła, w tym momencie czują dużą niezgodę na kształt tej interwencji - opisała Karolina Cieślik-Jakubiak.
"Głęboko nieetyczne" wezwania do Irańczyków
Odniosła się też do apeli do Irańczyków o wyjście na ulice, które wystosowywał między innymi prezydent Donald Trump, a także mieszkający w USA syn obalonego szaha, Reza Pahlavi. Przypomniała, że kilka tygodni temu brutalnie stłumiona została poprzednia fala protestów. W związku z tym, jak mówiła, "wydaje mi się to nie tylko naiwne, biorąc pod uwagę wyczerpanie Irańczyków po wielkich protestach (...), ale również, powiem to wprost, głęboko nieetyczne".
- Jeżeli Reza Pahlawi czy też inni Irańczycy zorientowani wokół organizacji Free Iran są gotowi ponieść ofiarę symboliczną, ale nie swoimi rękami, i są w stanie namawiać Irańczyków do tego, żeby ponieśli oni represje, śmierć, rany, wychodząc na ulicę, to nie wydaje mi się to po prostu etyczne - podkreśliła.
Iran biednieje
Ekspertka zwróciła również uwagę na sytuację gospodarczą Iranu. Przypomniała, że rozpoczęte w grudniu protesty wywołane były przede wszystkim przez pogarszające się warunki ekonomiczne w kraju. - Kiedy jeszcze dwa miesiące temu obserwowaliśmy sytuację (...), mówiłam o tym, że właściwie życie każdej z klas społecznych spadło w swojej jakości niemalże o jedną trzecią, że każda z klas ekonomicznych, społecznych biednieje - mówiła.
Jak podkreśliła, "będzie jeszcze gorzej". - W związku z tym, że państwo musiało się przestawić już na stuprocentową gospodarkę wojenną, już w tym momencie Irańczycy słyszą, że muszą oszczędzać wodę za wszelką cenę, że muszą oszczędzać prąd za wszelką cenę - oceniła.
Czy reżim w Iranie upadnie?
Ekspertka oceniła również, że w ósmej dobie wojny sytuacja wewnątrz Iranu jest daleka od tej, której spodziewały się USA, rozpoczynając naloty na ten kraj. - Moim zdaniem, jeżeli mowa o takim horyzoncie kilku tygodni, kilku miesięcy, może nawet najbliższego roku, dwóch lat, to nie jest jeszcze ten moment, którego Stany Zjednoczone ewidentnie oczekiwały, również motywując Irańczyków do wyjścia na ulice - mówiła.
Czy reżim ajatollahów przetrwa zatem obecny konflikt? Według Cieślik-Jakubiak szanse na to są małe, jednak niekoniecznie powinno to dawać powody do optymizmu. - Nie spodziewam się tego, żeby był to absolutny koniec Islamskiej Republiki. Wydaje mi się natomiast, że jest to państwowość, która wyczerpała się w swojej formule i mamy takie sygnały już od lat tak właściwie, że jest to taki powolny, powolny upadek - mówiła.
Co zatem po obecnym reżimie? - Czy to będzie jakaś forma demokracji, w to wątpię. Raczej forma jakiejś dyktatury wojskowej, to jest ten scenariusz, który widzę jako prawdopodobny - podkreśliła Cieślik-Jakubiak.
Opracował Mikołaj Gątkiewicz /lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24